Nowy numer 30/2021 Archiwum

Świętość pomimo wszystko

„Serce Bogu, ludziom uśmiech, sobie krzyż” – mawiała o swojej posłudze s. Redempta Śledzińska, zwana Matką Duchaczek. Jej współsiostry planują rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego odnowicielki i wieloletniej przełożonej Zgromadzenia Kanoniczek Ducha Świętego.

Genowefa Śledzińska przyszła na świat 8 marca 1921 r. w Augustynowie. Jakim była dzieckiem? Na pewno bardzo zdolnym. Do szkoły trafiła jako 6-latka, co w tamtych czasach było ewenementem. Jak wspomina siostra przyszłej duchaczki Krystyna Pucelak, Genia była „rozumna, poważna i odważna”. Od najmłodszych lat stawiana za wzór rówieśnikom, zawsze z najlepszymi ocenami, nie miała niestety szans na kontynuację nauki, bo w okolicy, gdzie mieszkała, nie było szkoły średniej. Młoda dziewczyna trafiła ostatecznie do Pacanowa, do szkoły prowadzonej przez siostry duchaczki.

Kochać, cierpieć, milczeć

Do zgromadzenia wstąpiła tuż przed wybuchem II wojny światowej. Była pewna swojej decyzji, którą podjęła, obserwując życie sióstr w Pacanowie. Nie było w niej wahań, wątpliwości i lęku. Z tamtego czasu siostry zapamiętały ją jako niezwykle życzliwą wszystkim dziewczynę, która budziła instynktowne zaufanie. – Starsze siostry, które ją znały osobiście, zawsze mówią o tym, że kochała zakon. Myślę, że otwarcie na Ducha Świętego i miłość do zakonu to najważniejsze, czego każda duchaczka może się od niej uczyć – mówi s. Pia Kaczmarczyk.

W nowicjacie Genia została s. Redemptą. Dewizą jej życia stały się słowa „Kochać, cierpieć i milczeć”. To wskazanie nie tylko dla kobiet konsekrowanych, ale także dla tych, które żyją w świecie i realizują powołanie do macierzyństwa. – Każda prawdziwa matka, ta zakonna – dla sióstr matka generalna – ale i ta matka w rodzinie, matka dla swoich dzieci, realizuje w życiu tę dewizę. Kocha dzieci, cierpi z nimi, a wiele razy niestety z ich powodu i milczy, modląc się za nie – wyjaśnia s. Pia.

Matka Redempta stała się wzorem macierzyństwa dla swoich współsióstr. – Kochała Kościół, kochała zgromadzenie i kochała siostry. Cierpiała nie tylko z powodu pogarszającego się stanu zdrowia, ale również wtedy, kiedy przeżywała trudności w procesie odnowy zgromadzenia i modliła się, milczała przed Panem, ofiarowując swoje życie za naród polski i swoją wspólnotę – opowiada.

Troska bez granic

„Świętą muszę być pomimo wszystko” – taki cel życia obrała sobie przyszła odnowicielka swojej rodziny zakonnej. Profesję wieczystą złożyła dwa lata po wojnie, 20 października 1947 roku. Była księgową i magazynierką w ochronce w Lublinie, w internacie dla dziewcząt wychowawczynią, sekretarką w prowadzonym przez siostry liceum. Ukończyła szkołę pielęgniarską i trafiła do szpitala w Czeladzi, gdzie została zapamiętana jako czuła i troskliwa opiekunka, która reagowała na każdy przejaw cierpienia, smutku czy osamotnienia pacjentów. „Nie znała granicy, na której miałaby się kończyć jej troska o dobro chorych” – wspominał jeden z lekarzy.

Bóg przygotowywał ją na nowe wyzwania. Po 12 latach opuściła szpital. Służyła swojej wspólnocie, pełniąc odpowiedzialne funkcje, zawierzając się prowadzeniu i natchnieniom Ducha Świętego. – Wciąż jest dla nas wzorem zasłuchania w Ducha Świętego i uległości Jego natchnieniom – zapewnia s. Pia. W 1963 r. została przełożoną generalną zgromadzenia. Pełniła tę posługę w czasach odnowy soborowej, odważnie wprowadzając nauczanie ojców soboru w życie swojej wspólnoty. – Sobór Watykański II wyznaczył zakonom nowy kierunek, bardziej przystosowany do współczesności i każde zgromadzenie podjęło kroki, aby wprowadzić je na nowe tory. Matka Redempta dokonała odnowy Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego de Saxia. Zniosła tzw. chóry, czyniąc siostry równymi i wprowadzając jedność. Odnowiła Konstytucje. Zmieniła wygląd stroju zakonnego. Odnowiła życie liturgiczne w zgromadzeniu, m.in. poprzez reformę modlitwy brewiarzowej – wylicza s. Pia.

Matka Redempta zadbała także o powrót do korzeni, czyli do charyzmatu założyciela Gwidona z Montpellier. Zależało jej na tym, by Duch Święty stanowił centrum życia każdej z sióstr. „Serce Bogu, ludziom uśmiech, sobie krzyż” – mawiała o swojej posłudze. Umarła w opinii świętości 8 stycznia 1978 r. w klasztorze przy ul. Lotniczej w Krakowie. Mszę św. pogrzebową odprawił kard. Karol Wojtyła. Matka Redempta spoczęła w grobowcu zakonnym na cmentarzu Rakowickim. Siostry planują proces beatyfikacyjny swojej odnowicielki. – Pewni świętości matki Redempty są kapłani, członkowie jej rodziny, osoby świeckie i, oczywiście, jej rodzina zakonna – podkreśla s. Pia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama