Nowy numer 30/2021 Archiwum

Droga po Życie

Od 2016 r. trwa największy obecnie kryzys migracyjny w Ameryce Południowej. Z dziećmi na rękach, bez oszczędności i jasnego celu, każdego dnia Wenezuelę opuszcza od 500 do 700 osób.

Szacuje się, że do listopada 2020 r. kraj opuściło ok. 5,4 mln Wenezuelczyków (w 2021 r. liczba ta może wzrosnąć nawet do 7 mln), z czego prawie 1,7 mln przebywa w Kolumbii. Często są to matki i kobiety w ciąży, które nie są w stanie uzyskać niezbędnej opieki medycznej w kraju. Pomóc chce im krakowska Polska Misja Medyczna, która w ramach akcji „Droga po Życie” stara się zapewnić uchodźcom dostęp do żywności, artykułów higienicznych i wyprawek dla noworodków.

Jedyny transport? Nogi

Aby wyruszyć, matki muszą kupić buty, żywność, wózek dla dziecka, ubrania na deszczowe noce i leki, a podróż odbywa się najczęściej jedynym dostępnym transportem, czyli... pieszo. Organizacja Save the Children, która współpracuje w Kolumbii z PMM, szacuje, że koszt przejścia 1 km dla 4-osobowej rodziny wynosi... ok. 5 dolarów amerykańskich. Dla nas to niewiele, ale dla mieszkańców Wenezueli to niewyobrażalna wręcz kwota, bo minimalne wynagrodzenie w tym kraju to ok. 1 dolara na miesiąc. Dla tysięcy Wenezuelczyków celem jest dotarcie do regionu La Guajira w Kolumbii, co oznacza, że wędrować trzeba długo, pokonując nawet 250 km. Na szczęście uchodźcy mogą liczyć na pomoc organizacji humanitarnych, które na miejscu obserwują, czego najbardziej potrzeba.

– Mierzymy się z brakiem podstawowych leków, sprzętu medycznego i szczepień. Do tego dochodzi osłabienie spowodowane niedożywieniem i długą wędrówką, co jest szczególnie niebezpieczne dla kobiet w ciąży. Bez zapewnienia minimum pomocy rodziny nie mogą liczyć na rozpoczęcie nowego życia w Kolumbii, w której najczęściej nie są objęte żadną formą wsparcia medycznego – tłumaczy Małgorzata Olasińska-Chart, która koordynuje pomoc PMM dla Wenezueli.

Problem polega też na tym, że oficjalne przejścia graniczne są zamknięte, dlatego Wenezuelczycy próbujący uciec z kraju zmuszeni są do korzystania z nieformalnych dróg. Narażają się przez to na działanie grup zbrojnych (np. na przymusowy werbunek do takich grup, a nawet na utratę życia) oraz siatek przemytniczych i przestępczych. Efekt jest taki, że migranci muszą zapłacić „trochero”, czyli osobie, która prowadzi ich przez dżunglę i zapewnia „ochronę”. Koszt takiej usługi to min. 100 dolarów.

– Obecność organizacji humanitarnych na terenach przygranicznych i zapewnienie tam pierwszej pomocy medycznej umożliwia więc m.in. przyspieszenie relokacji imigrantów w głąb kraju oraz do innych państw Ameryki Południowej. To z kolei zwiększa ich szanse na rozpoczęcie nowego życia i podjęcie pracy – mówi M. Olasińska-Chart i zachęca do włączenia się w akcję „Droga po Życie” (szczegóły można znaleźć na www.pmm.org.pl/droga-po-zycie i na www.pmm.org.pl/chce-pomoc#wenezuela). Polska Misja Medyczna dziękuje też wszystkim Czytelnikom „Gościa Krakowskiego”, którzy wsparli kampanie prowadzone przez PMM w 2020 roku.

Od Polski po Tanzanię

Dzięki pomocy PMM i wszystkich darczyńców wspierających krakowską organizację tylko w ciągu ostatnich 12 miesięcy aż 2378 noworodków przyszło na świat na nowym oddziale porodowym, który w ramach akcji „Inkubator nadziei” powstał w Tanzanii. W Senegalu 10 tys. dzieci uczestniczyło w posiłkach przygotowywanych w 20 ośrodkach zdrowia. Pomoc żywnościową w Wenezueli otrzymało 600 rodzin. W Jordanii 4,2 tys. kobiet i dzieci skorzystało z konsultacji medycznych, a w irackim Kurdystanie w mobilnej klinice przyjętych zostało 12,6 tys. pacjentów. Z kolei w Syrii udało się sfinansować protezy dla 330 dzieci.

Od 2016 do 2020 r. Polska Misja Medyczna prowadziła też w Mjanmie jeden z największych w swojej historii projektów. Było to możliwe dzięki współpracy z lokalną organizacją Wakema Township Association. Udzielono tam m.in. 8669 konsultacji medycznych, przeszkolono 112 akuszerek i wybudowano 25 zbiorników na wodę deszczową w regionach mających problem z dostępem do czystej wody pitnej. Udało się też wybudować wiejski ośrodek zdrowia w wiosce Myit ka Lay, zbudować i wyposażyć klinikę mobilną na łodzi, doposażyć ośrodki zdrowia w niezbędny sprzęt medyczny oraz wspomóc walkę z pandemią, kupując środki ochrony osobistej. PMM pospieszyła również z pomocą Libanowi, gdy w sierpniu eksplozja zniszczyła prawie połowę Bejrutu (w tym 5 szpitali) i natychmiast uruchomiła zbiórkę pieniędzy. Przeznaczono je m.in. na zapewnienie rannym leków, opatrunków i dostarczenie sprzętu medycznego potrzebnego do ratowania tysięcy ofiar wybuchu. W 2020 r. nie zabrakło też zaangażowania w pomoc w Polsce. W marcu PMM zdecydowała się bowiem przekazać 40 tys. zł na zakup środków ochrony osobistej dla 5 szpitali, w tym dwóch krakowskich.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama