GN 30/2021 Archiwum

Malarz biedaków

Mimo że jego nazwisko pojawia się we wszystkich podręcznikach historii sztuki polskiej, wciąż jest postacią szerzej nieznaną. Krakowskie Muzeum Narodowe zorganizowało wystawę przypominającą twórczość Aleksandra Kotsisa.

Ekspozycja w Kamienicy Szołayskich – oddziale MNK – jest pierwszą od ponad 60 lat tak dużą prezentacją twórczości tego wybitnego artysty związanego z Krakowem. Pokazano na niej 120 obrazów olejnych oraz kilkadziesiąt akwarel i rysunków artysty. Prof. Andrzej Szczerski, dyrektor MNK, uważa, że ta wystawa jest częścią praktyki muzealnej placówki, wydobywającej z zapomnienia twórczość godnych tego artystów.

– Kotsis zasługuje na ponowne odkrycie. Był malarzem pod wieloma względami wyjątkowym – mówi prof. Szczerski. Urodzony w podkrakowskim Ludwinowie, a wychowany w pobliskim Podgórzu artysta był wszechstronnie wykształcony w rzemiośle malarskim. Uczył się najpierw w Krakowie, potem w Wiedniu. Wrażeń artystycznych szukał także w Monachium, Paryżu i Brukseli. Szybko został doceniony. W 1873 r. jego obraz „Pisklęta” został nagrodzony złotym medalem na wiedeńskiej wystawie światowej. Ciężka choroba przerwała jednak życie malarza w czasie, gdy zaczął odnosić sukcesy i zaproponowano mu profesurę w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych. Kotsis ukazywał realistycznie przede wszystkim ubogich mieszczan i chłopów. Przejmujące są sceny przedstawiające górali, pogorzelców z małych miasteczek, sceny rodzajowe z Krakowa i Nowego Targu.

Niekiedy są one zaskakujące, np. w dwóch obrazach ukazujących zetknięcie się za krakowską Bramą Floriańską orszaku weselnego i konduktu pogrzebowego. Zaskakuje także nietypowe ujęcie młodej góralki pędzącej konno w galopie. Mistrzowskie pejzaże Tatr są tłem przestawienia górali mieszkających u ich stóp od urodzenia do śmierci. Góry w pełnym majestacie można zobaczyć m.in. na obrazie „Pogrzeb górala”. Plebejską codzienność malarz pokazywał m.in. przez pracę („Powrót juhasów tatrzańskich z hali”), spotkania młodych mających się ku sobie („Nucenia wiosenne”), scenki rodzajowe („Targ o cielę”), smutki sierot („Matula umarli”, „Sierotka”), klęski żywiołowe („Powódź w chacie”, „Pogorzelcy z Wiśnicza”).

Niekiedy pojawia się także jej wyraz mistyczny, np na obrazie „Kosiarz”, gdzie góral z kosą na ramieniu spogląda po pracy na zachodzące za góry słońce. Malarz potrafił nawet zwykłym widokom nadać rys tajemniczości, np. na obrazie „Młyn w Prądniku”. W twórczości Kotsisa przewija się często tematyka dziecięca. Jednym z najpiękniejszych obrazów na wystawie jest portret „Dwie głowy dzieci”. Ujmują także: „Lato”, gdzie pies pilnuje w polu niemowlęcia pozostawionego przez rodziców na czas prac żniwnych, „Dziewczynka z lalką”, „Pejzaż z bawiącymi się dziećmi”, „Dzieci w lesie” i „Dzieci z osiołkiem”. Ekspozycja pokazuje również, że Kotsis był mistrzem portretu. Sportretował m.in. swojego kolegę ze studiów malarskich – Artura Grottgera.

Jego technika ewoluowała. Gdyby żył dłużej, zapewne posługiwałby się także impresjonistycznym ujmowaniem rzeczywistości, bo elementy takiego podejścia widać już w niektórych obrazach, które zdołał namalować. Wystawę „Aleksander Kotsis (1836–1877). Odcienie realizmu” można oglądać do 13 czerwca w Kamienicy Szołayskich im. Feliksa Jasieńskiego (pl. Szczepański 9).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama