Nowy numer 38/2021 Archiwum

Milcząca obecność

Bez feretronów i monstrancji, bez dzwonków i śpiewów – w Amsterdamie od niemal 150 lat tak odbywa się Cicha Procesja. W tym roku po raz pierwszy również w Krakowie.

Jej trasa wiedzie od bazyliki Świętej Trójcy ojców dominikanów do bazyliki Bożego Ciała na Kazimierzu. Jest formą uczczenia cudu eucharystycznego, do którego doszło w Krakowie w XIV wieku. – Legenda mówi, że z nieistniejącego już dziś kościoła na pl. Wszystkich Świętych została skradziona monstrancja z Najświętszym Sakramentem.

Złodzieje myśleli, że jest złota, i kiedy zorientowali się, że tak nie jest, porzucili ją na bagnach we wsi Bawół. Mieszkańcy widzieli bijącą łunę światła, która rozpromieniała całą okolicę, zwłaszcza wieczorem. Udali się w to miejsce i znaleźli monstrancję – opowiada proboszcz parafii Bożego Ciała ks. Przemysław Soboń CRL.

Bazylika na Kazimierzu powstała jako ekspiacja za kradzież i świętokradztwo. Ludzie biorący udział w Cichej Procesji wyglądają jak zwykli przechodnie. Idą w kilkuosobowych grupach, zwyczajnie ubrani, milczący. Nic ich nie wyróżnia. Jak wyjaśnia o. Łukasz Miśko OP, prezes Fundacji „Dominikański Ośrodek Liturgiczny”, która wraz ze Stowarzyszeniem „Brandsma” jest organizatorem procesji, to pielgrzymka, która musi wydarzyć się w sposób cichy i dyskretny ze względu na koronawirusa i pandemiczne obostrzenia. Taka wędrówka do miejsc świętych nawiązuje jednak do innych wydarzeń – prześladowań katolików w protestanckiej Holandii od XVI do XIX wieku.

Co wspólnego ma Kraków z Amsterdamem? W holenderskim mieście 15 marca 1345 r. doszło do cudu eucharystycznego. Pisze Dominika Krupińska: „Ten jeden dzień zmienił historię miasta – »portu wielkiego jak świat« – oraz całej Holandii. W domu przy Kalverstraat, dzisiaj luksusowym pasażu handlowym w ścisłym centrum miasta, umierał rybak Ysbrant Dommer. Otrzymał ostatnie namaszczenie i Wiatyk, ale nie zdołał go przyjąć i zwymiotował. Ciało Pańskie, zgodnie z zasadami liturgicznymi, wrzucono do ognia płonącego na kominku.

Następnego dnia rano przy czyszczeniu paleniska okazało się, że komunikant nie spłonął. Dochodzenie przeprowadzone przez biskupa Utrechtu, do którego diecezji należał cały teren, potwierdziło cud eucharystyczny”. Wkrótce powstała kaplica i do Amsterdamu zaczęły ściągać tłumy pielgrzymów. Co roku w rocznicę cudu przez miasto przechodziła wielka procesja eucharystyczna. Tak było do czasu, gdy w XVI w. doszli do władzy protestanci i całkowicie zakazali pielgrzymek i procesji. Tradycja odrodziła się w zdumiewającej formie i obecnie jest największym zewnętrznym wydarzeniem Kościoła w Holandii. Kilka tysięcy katolików od niemal 150 lat, w sobotę po 15 marca, w milczeniu, bez żadnych zewnętrznych znaków, przemierza nocą ulice Amsterdamu dla uczczenia XIV-wiecznego cudu.

Tak było aż do ubiegłego roku, kiedy pandemia zatrzymała ich w domach. Ojciec Miśko przyznaje: połączenie tak odległych geograficznie wydarzeń jest nieoczekiwane i niezwykłe. – Cud eucharystyczny w Amsterdamie i historia odnalezienia monstrancji na podkrakowskich bagnach wydają się nie mieć ze sobą nic wspólnego, dopóki połączone przez polską grupę pasjonatów muzyki tradycyjnej w kontekście pandemicznych obostrzeń nie ukazują nam duchowego wspólnego mianownika – miłości do Eucharystii, przekonania o wyjątkowości daru realnej obecności Chrystusa wśród swojego ludu, wreszcie mocy doświadczenia pielgrzymki, odwiedzin w miejscach uświęconych jakąś szczególną Bożą interwencją – tłumaczy dominikanin.

W ubiegłorocznej procesji mieli wziąć udział członkowie Stowarzyszenia „Brandsma”. Przygotowali koncert muzyki wykonywanej w miejscu cudu amsterdamskiego, pochodzącej z Kodeksu Occo, który jest jedynym ocalonym z nieistniejącego już sanktuarium Amsterdamskiego Cudu. Zabytkowy rękopis zawiera kompozycje wykonywane od wieków w tym kościele. Lockdown pokrzyżował plany stowarzyszenia. „Koronawirus jak na razie górą i w tym roku również zabraknie Cichej Procesji na uliczkach starego Amsterdamu; jednak Polakom fantazji nigdy nie brakuje i zaraz szybciutko wymyśliliśmy, że skoro my nie możemy pojechać na procesję, to procesja przyjedzie do nas” – piszą na swojej stronie internetowej pasjonaci dziedzictwa kulturowego Niderlandów. O inicjatywie poinformowali biskupa haarlemsko-amsterdamskiego Jana Hendriksa. Hierarcha przesłał do polskich uczestników Cichej Procesji list z błogosławieństwem.

Czytamy w nim: „Szczególnie się cieszę, słysząc, że macie swój własny cud eucharystyczny, który nastąpił w tym samym stuleciu, że podczas Waszej celebracji wykonane zostaną utwory z amsterdamskiego Kodeksu Occo i że odprawicie Cichą Procesję, tak jak to zwykle czynimy w Amsterdamie (...). Oznacza to, że jesteśmy zjednoczeni w wierze i miłości do Najświętszego Sakramentu, źródła i najwyższego wyrazu Bożej miłości do nas, w którym nasz Pan Jezus Chrystus jest rzeczywiście obecny; jesteśmy złączeni we wdzięczności za wielki dar tego Sakramentu i za te cuda, które wzmacniają naszą wiarę”. Krakowską Cichą Procesję zaplanowano w sobotę w południe, by wieczorem jej uczestnicy mogli wziąć również udział w procesji amsterdamskiej, która z powodu pandemii przeniosła się do internetu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama