GN 30/2021 Archiwum

Wierny żołnierz Solidarności

Przyjaciele powiadali, że życiorysem zmarłego niedawno w Krakowie Zbigniewa Ferczyka można by obdzielić kilka osób. W czasie wojny był m.in. żołnierzem Narodowych Sił Zbrojnych i Armii Krajowej, a później – współzałożycielem nowohuckiej „S” i Duszpasterstwa Hutników oraz samorządowcem.

Urodził się 1 października 1925 r. w podwileńskiej Nowej Wilejce, wychował się zaś w Wilnie. „To miasto było dla mnie wszystkim” – wspominał po latach. Jego ojciec był w czasie I wojny światowej żołnierzem II Brygady Legionów Polskich. Podczas II wojny światowej młody Ferczyk przebywał wraz z rodziną w Kielcach, gdzie pracował w Hucie „Ludwików”.

Wstąpił do Narodowych Sił Zbrojnych, a po utracie kontaktu z tą organizacją został żołnierzem oddziału partyzanckiego 4 Pułku Piechoty Armii Krajowej. Pod pseudonimem Wiarus brał udział m.in. w bitwie pod Radkowem i Antoniowem oraz w marszu na Warszawę w ramach akcji „Burza”. W 1945 r., po wkroczeniu Armii Czerwonej, działał w konspiracji. W jego mieszkaniu w Kielcach zorganizowano skrzynkę kontaktową i skład broni na użytek Ruchu Oporu AK. Uchodząc przed okiem komunistycznej bezpieki, wyjechał na Ziemie Zachodnie. Imał się rozmaitych zajęć – był m.in. kasjerem, dziennikarzem sportowym, piłkarzem i bokserem.

W 1953 r. przyjechał do podkrakowskiej wówczas Nowej Huty i tam osiadł na stałe. Przez kilkadziesiąt lat pracował w Hucie im. Lenina. Nie rezygnował przy tym z działań antykomunistycznych. Brał udział w krakowskich demonstracjach w latach 1956 i 1968, a w 1980 r. stał się współzałożycielem nowohuckiej Solidarności i uczestnikiem strajków hutniczych w 1981 i 1988 roku. W 1983 r. był zaś jednym z głównych organizatorów Duszpasterstwa Hutników przy kościele cystersów na nowohuckim os. Szklane Domy. Stało się ono nie tylko aktywnym środowiskiem modlitewnym, lecz także ośrodkiem pracy społecznej w trudnym okresie po stanie wojennym. Zbigniew Ferczyk dwoił się i troił, organizując m.in. pomoc dla więźniów politycznych, paczki i kolonie dla dzieci.

– Trudno uwierzyć, że udało mu się zgromadzić wokół idei pomocy wzajemnej tak wiele osób. Działali na tak wielką skalę, że dzisiaj pewnie musiałoby się tym zajmować 10 instytucji. Zaczęli od pomocy dla internowanych i innych pokrzywdzonych. Organizowali kolonie, obozy wakacyjne i zimowiska. W sezonie uczestniczyło w nich nawet 200 dzieci. Jeździli do Zawoi, Kasinki, Rabki, Białego Dunajca, nad Wigry. Warunki były trudne – w Zawoi dzieci nocowały na strychu, gdzie wchodziły po drabinie, a obiad jadły w stodole. Na wozie drabiniastym rozłożono deski, a na nich położono białą ceratę – opowiada Andrzej Stawiarski, publicysta, w latach 80. XX w. dokumentujący aparatem fotograficznym strajki i „zadymy” w Nowej Hucie. „Nie ja byłem tam jednak najważniejszy. Niewiele byśmy osiągnęli, gdyby nie liczne osoby, czasem bezimienne, które wspierały działalność Duszpasterstwa Hutników” – zaznaczał po latach Z. Ferczyk.

Działał społecznie także po 1989 roku. Był m.in. członkiem Komitetu Obywatelskiego Solidarności, radnym Krakowa oraz przewodniczącym Sejmiku Samorządowego Województwa Krakowskiego (to stanowisko było odpowiednikiem funkcji późniejszego marszałka województwa, więc Z. Ferczyka zwano potem marszałkiem). Był aktywny nawet wówczas, gdy ukończył 90 lat. Organizował m.in. w rocznicę wybuchu powstania styczniowego coroczne Pielgrzymki Ludzi Pracy do grobu niegdysiejszego powstańca – św. Rafała Kalinowskiego w Czernej. Wiedzę o świecie czerpał m.in. z lektury „Gościa Niedzielnego”. „Czytam go regularnie od pół wieku” – wspominał w 2015 roku. Jego śmierć wywołała smutek wśród tych, którzy dobrze znali jego dokonania.

– Zbyszek był dzielnym żołnierzem w czasie wojny, walczył też o ideały Solidarności, więc gdy w październiku 2015 r. obchodziliśmy w nowohuckim Muzeum PRL jego 90. urodziny, uznaliśmy, że najlepszym prezentem będzie szabla, takiego wzoru jak te, które produkowano przed wojną w Hucie „Ludwików”, gdzie pracował w czasie okupacji. Miał fascynujący życiorys, którym można by obdzielić kilka aktywnych osób. Ja przez wiele miesięcy spisywałem jego relacje z okresu powojennego. Może poświęcimy Zbyszkowi kolejny „Zeszyt Sieci Solidarności”? – zastanawia się Edward Nowak, przewodniczący Sieci Solidarności, niegdyś legendarny przywódca „S” w Nowej Hucie. Pogrzeb zmarłego 6 marca działacza odbył się 15 marca na cmentarzu w krakowskim Grębałowie. Msza św. za jego duszę została odprawiona w kościele Matki Bożej Częstochowskiej na os. Szklane Domy, co było m.in. symbolicznym nawiązaniem do tego, że Z. Ferczyk działał przy tym kościele w Duszpasterstwie Hutników.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama