Nowy numer 30/2021 Archiwum

Ten czas uczy pokory

– To, że misteria po raz drugi nie odbędą się, będzie wielkim uszczerbkiem na duchu – mówi o. Konrad Cholewa OFM, kustosz sanktuarium pasyjno-maryjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej.

Monika Łącka: Jeszcze kilka dni temu była nadzieja. Dziś, gdy rozmawiamy (21 marca), już wiadomo, że kalwaryjskie Misteria Męki Pańskiej po raz drugi w historii nie odbędą się.

o. Konrad Cholewa OFM: Choć przygotowania, które rozpoczęły się wiele tygodni temu, szły pełną parą, by wszystko mogło się odbyć zgodnie z tradycją, sytuacja związana z pandemią pokrzyżowała plany. Uważam, że najważniejsze są zdrowie i bezpieczeństwo ludzi, dlatego wydarzenia Wielkiego Tygodnia zostały ograniczone do nabożeństw i celebracji liturgii (szczegóły na www.kalwaria.eu), a więc do najbardziej istotnych aspektów Triduum Paschalnego. Jednocześnie jestem też przekonany, że brak misteriów jest wielkim uszczerbkiem na duchu zarówno dla pielgrzymów, jak i dla nas, zakonników opiekujących się sanktuarium. To, co dzieje się tutaj, zaczynając od Niedzieli Palmowej, a kończąc na Niedzieli Zmartwychwstania, daje bowiem duchową siłę na wiele miesięcy. Zapraszamy więc do modlitwy indywidualnej na dróżkach i w sanktuarium, a w Wielki Piątek, jeśli sytuacja pozwoli, odprawimy Drogę Krzyżową na dróżkach. Wszak atutem Kalwarii jest to, że mamy tu otwartą przestrzeń (parku pielgrzymkowego), która jest ogromna, i która pozwala na zachowanie dystansu (wierzymy w zdyscyplinowanie pielgrzymów).

W Wielkanoc 2020 r. wierzyliśmy, że za rok będziemy już świętować normalnie. Tak się nie stało. Czego więc powinien nas nauczyć ten trudny czas?

Przede wszystkim pokory i zaufania Bożej opatrzności. I myślę tu zarówno o pielgrzymach, którzy cierpliwie dzwonią i pytają, czy będą mogli przyjechać, jak i o osobach świeckich zaangażowanych w misteria oraz o nas, bernardynach, którzy podjęliśmy przygotowania do misteriów, nie wiedząc, czy wysiłek nie pójdzie na marne. Oddajemy to jednak Bogu i wierzymy, że jest tak, jak On tego chce.

Patrząc przed rokiem na smutną, pustą Kalwarię, trudno było nie pomyśleć, że jest tak jak w Ewangelii: gdy Chrystus umierał, pod Jego krzyżem też stało tylko kilka osób, a nie dziesiątki tysięcy pielgrzymów.

Tamta Kalwaria przyniosła jednak światu zbawienie. Po chwilach ciemności nastał poranek Wielkiej Nocy. Dziś mamy inną ciemność, czyli stan epidemii. Wszyscy chcemy, żeby sytuacja wróciła do normy. Pytanie: dlaczego tego chcemy? Czy chodzi tylko o to, by wrócić do tego, co było? Do naszego dotychczasowego życia, ponieważ było przyjemne, mogliśmy robić to, co chcieliśmy, a życie towarzyskie kwitło? Z tego, rzecz jasna, trzeba korzystać, lecz zastanówmy się, czy chcemy również w sensie duchowym wrócić do „starego” człowieka. Czy może jednak ta sytuacja coś w nas zmieni? Apeluję więc nieustannie: nawracajmy się. Wszyscy bez wyjątku, bo zbliża się święty czas Triduum Paschalnego i trzeba zrobić wszystko, by nie umknęło nam to, co jest najważniejsze. Warto też, by Czytelnicy „Gościa”, którzy przyjeżdżali do Kalwarii, zastanowili się, czy to pragnienie Kalwarii nadal w nich jest. Czy może poszliśmy w stronę wygody i przyzwyczajenia, że wszystko można zrobić online, łącznie z oglądaniem transmisji Mszy św.?

Powie ktoś, że przecież w kościołach obowiązują limity wiernych, więc nigdy nie wiadomo, czy uda się uczestniczyć w Eucharystii „na żywo”.

To prawda, ale nawet jeśli nie uda nam się to w niedzielę, to warto – dbając o rozwój ducha – znaleźć czas w tygodniu na to, by pójść na Mszę św. Wtedy zawsze jest mniej ludzi. Nie zaniedbujmy życia sakramentalnego, bo gdy nie ma się czegoś przez dłuższy czas, łatwo się od tego odzwyczaić. Jeśli więc ktoś boi się przyjechać do Kalwarii wtedy, gdy wiadomo, że może być dużo ludzi (np. w Wielki Piątek), to przecież można przyjechać w inny dzień i prywatnie bądź w gronie najbliższych odprawić Drogę Krzyżową na dróżkach. Osobiście ufam, że pielgrzymi nie odzwyczają się od Kalwarii i że to wszystko, co trwa tu od czterech wieków, co tak bardzo ukochał Jan Paweł II, przetrwa w sercach wiernych przez kolejne lata.

Misteria to nie tylko odgrywane w przejmujący sposób sceny z Ewangelii, ale także słowo Boże głoszone zarówno przez ojców bernardynów, jak i przez krakowskich biskupów. Tego nie zabraknie?

Najważniejsze słowo wygłasza zawsze metropolita krakowski. Niezależnie więc od tego, jaki jeszcze scenariusz napisze życie, mamy zapewnienie abp. Marka Jędraszewskiego, że go tu nie zabraknie, bo bardzo czeka na Wielki Piątek i na to, co chce z tego miejsca powiedzieć do wiernych – czy to przy Ratuszu u Piłata, czy z bazyliki, jak rok temu.


monika.lacka@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama