Nowy numer 37/2021 Archiwum

Nie jesteśmy z kosmosu

Obchodzona niedawno 100. rocznica urodzin ks. Franciszka Blachnickiego to dobra okazja, by zadać pytanie o aktualność jego duszpasterskiej wizji dla Kościoła zmagającego się z wieloma przeciwnościami.

Zdaniem bp. Damiana Muskusa OFM, w duchowym testamencie założyciela Ruchu Światło–Życie znajdują się inspiracje dla współczesnego Kościoła młodych. – Był autorytetem dla wielu nie dlatego, że o to zabiegał albo dbał o swój PR, ale dlatego, że wskazywał na Jezusa jako najwyższy i jedyny autorytet chrześcijaństwa – mówił w czasie Mszy św. w sanktuarium św. Jana Pawła II.

w przedsionku

– Na naszych oazowych torbach widnieją słowa ks. Blachnickiego: „Kto się boi, niech idzie do domu”. Ludzie wierzący w Zmartwychwstałego nie muszą się bać, bo On zwyciężył śmierć. Ta świadomość pomaga iść, głosić i służyć – przekonuje Gabriela Flaszczyńska, animatorka z parafii św. Bartłomieja Apostoła w Mogile. Jej zdaniem, postawy młodych oazowiczów weryfikuje pandemia. – Teraz, kiedy siedzimy w domach, odkrywamy, jak wiele mimo to możemy zrobić. Jednak trzeba chcieć i nie bać się nowych wyzwań – zaznacza. Wtóruje jej Aleksandra Anioł, która od 2008 r. jest animatorką liturgiczną w parafii św. Jana Chrzciciela w Krakowie. – Bycie we wspólnocie daje mi szczęście. Nie jesteśmy sami, możemy się wspierać. Przetrwaliśmy trudny czas pandemii i zmobilizowaliśmy się wzajemnie do działania. Choć się nie widzimy, czujemy się wspólnotą – opowiada. „Ostoi się tylko katolicyzm pełny, autentyczny, ewangeliczny, nadprzyrodzony. Trzeba zdecydować się być świętym!” – pisał ks. Blachnicki w swoich więziennych rozważaniach.

– Kościół jako wspólnota musi zrozumieć, że straci młodych, gdy zamiast głoszenia Ewangelii będzie zajmował się swoimi sukcesami lub porażkami, wizerunkiem, polityką i korzyściami doczesnymi. Nieewangeliczny Kościół nie zatrzyma młodych w swoich progach. Ludzie, którzy wolą być bardziej popularni niż święci, nie przekonają młodych do pozostania w Kościele – podkreśla bp Muskus. Jego zdaniem, to małe wspólnoty, „tętniące życiem i budzące innych z duchowej drzemki”, są nadzieją na ewangeliczną odnowę Kościoła. Gabrysię przekonuje wezwanie do „ewangelizacji w przedsionku”. Chodzi o docieranie do tych młodych, którzy są w Kościele, ale się nie angażują. – Spotykamy się z nimi w czasie przygotowań do bierzmowania. Widzą, że jesteśmy normalni, poznają, co to jest wspólnota i przekonują się, że nie jesteśmy z kosmosu – opowiada. Przyznaje, że trudno dziś trafić do młodych, ale gdy się przekonują, że oaza jest jak rodzina, że tutaj buduje się relacje, daje i otrzymuje wsparcie, gotowi są spróbować.

– Odkrywają, że tutaj można poczuć się chcianym i kochanym. To sprawia, że zaczynają czuć się w Kościele jak u siebie – dodaje. – Ksiądz Blachnicki uczył, że „życie pochodzi z życia”. Nie pociągnie młodych przykład osób biernych, przykład Kościoła zastanego. Młodzi potrzebują świadectwa życia! – przekonuje Ewa Korbut, która obecnie posługuje wśród ubogich dzieci w Kenii. Według Oli, młodzi potrzebują odkrywania drogi dla siebie, nawet jeśli to jest trudne. Tak też uważa Michał Zubek, animator z Ludźmierza, który w oazie realizuje potrzebę rozwoju duchowego. – To przestrzeń wzrostu i poznawania, uzyskiwania świadomości wiary, która nie jest chwilową przygodą, tylko czymś, o co trzeba zabiegać – podkreśla.

Służę, więc jestem

Ksiądz Blachnicki widział Kościół jako wspólnotę ludzi wolnych. – Chodzi o wolność od grzechu i zła, od życiowej bierności. Chodzi o wolność do miłości, do odpowiedzialności, do życia pełnią, do radości głoszenia Ewangelii – mówił bp Muskus. Jest to także wolność do służby drugiemu człowiekowi, która – według G. Flaszczyńskiej – jest wielką wartością Ruchu Światło–Życie. – On wciąż mnie uczy, by „posiadać siebie w dawaniu siebie”. Nowy człowiek to ten, który służy drugiemu – podkreśla. Słowa założyciela oazy: „Służę, więc jestem” są hasłem A. Anioł. – To krótkie zdanie towarzyszy mi w życiu i w Kościele. Poprzez służbę odkrywam w nim swoje miejsce – tłumaczy.

Głęboki wymiar służby odkryła E. Korbut, a jego konkretnym wyrazem w jej przypadku jest powołanie misyjne. – Przez oazę wybrałam liceum, studia, poznałam najlepszych przyjaciół. A wreszcie przez oazę rozeznałam powołanie misyjne i teraz jestem w stanie kontynuować dzieło ojca Franciszka w Afryce – opowiada. Na zakończenie jubileuszowej Mszy św. ks. Ryszard Gacek, diecezjalny moderator Ruchu Światło–Życie, życzył wszystkim, by byli „mocni Chrystusem”. Jego kapłańskie powołanie zrodziło się w oazie. – Ksiądz Blachnicki pokazał mi swoim życiem, jak otwierać się na działanie Ducha Świętego i słuchać Go – podkreślał. Dodał, że ks. Franciszek w różnych sytuacjach, nawet tych bardzo trudnych, w Kościele i ojczyźnie, potrafił znaleźć sposób na mądre, przemyślane, przemodlone działanie ewangelizacyjne. – To działanie wydawało i wydaje owoce – podsumował.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama