Nowy numer 19/2021 Archiwum

Promyk nadziei w izolacji

Od ponad roku osoby chore i starsze, przebywające w domach pomocy społecznej, są zamknięte w czterech ścianach i pozbawione dostępu do kultury i sztuki. Teatr Tańca „Lilia” chce to zmienić.

Pomysł jest prosty: trzeba nagrać przedstawienie taneczne „Lilia”, a płytki wysłać tam, gdzie już dziś są oczekiwane. Inspiracją do podjęcia tego wyzwania stała się pani Zosia, która w tym roku skończy 100 lat.

Trzeba się pospieszyć

– Jakiś czas temu mieszkałam u pani Zosi, której często opowiadałam o tym, co robimy. Cieszyła się z postępów prac, doradzała na przykład w kwestii strojów, bo kiedyś była krawcową. Kilka razy planowałam nawet, że zaprosimy ją na spektakl, ale niestety nie udało się to – opowiada Agata Stodolska, koordynatorka projektu „Lilia”, tancerka i choreograf, która w przedstawieniu gra rolę Maryi.

Dziś siły pani Zosi już nie te, wzrok odmawia posłuszeństwa, a dodatkowo pandemia uniemożliwia wyjście z domu. – Powiedziała, że nawet jeśli będzie dostrzegać tylko kształty i słyszeć muzykę z głośników telewizora, byłaby to dla niej radość. Dlatego chcę sprawić przyjemność zarówno jej, jak i wielu innym osobom, które są w podobnym położeniu. Domyślam się, co przeżywają, bo gdy z powodu COVID-19 przebywałam w marcu w izolacji, już po kilku dniach trudno było mi wytrzymać w czterech ścianach domu – dodaje Agata. Trudno policzyć, ile razy „Lilia”, spektakl opowiadający o życiu Matki Bożej (jego fabuła opiera się na 15 tajemnicach Różańca Świętego i objawieniach fatimskich), była wystawiana na scenie (zarówno w Krakowie, jak i w innych miejscach – m.in. w Jaworznie czy Rabce-Zdroju, a nawet w Lourdes i w Panamie, podczas Światowych Dni Młodzieży). Przedstawienie, którego premiera odbyła się w 8 grudnia 2017 r., nigdy nie zostało profesjonalnie nagrane, a teraz, kiedy spektakle odbywają się tylko online, rejestracja występu jest jedyną drogą, by dzielić się sztuką z osobami w izolacji.

– Rozumiemy, jak ważne dla podniesienia na duchu może być przeniesienie uwagi na to, co piękne i dobre. Ze wstępnych rozmów z krakowskim hospicjum i z domami pomocy społecznej wiemy, że możliwość zobaczenia spektaklu na zasadzie projekcji byłaby dla podopiecznych dużą radością, a nawet pewną odskocznią i promykiem nadziei – opowiada A. Stodolska.

Osoby chore są bliskie sercom tancerzy także dlatego, że w Lourdes występowali również dla nich. – Z kolei będąc na rekolekcjach w Zembrzycach, spotkałam pewną panią, która od dłuższego czasu była przykuta do łóżka. Słyszała o „Lilii” i mówiła, że bardzo chciałaby zobaczyć to przedstawienie – dodaje.

Problem w tym, że dla Teatru Tańca „Lilia”, który dopiero zaczyna się usamodzielniać, koszty nagrania spektaklu (oraz montażu) na scenie teatralnej, z właściwym oświetleniem, obsługą oraz wynajęciem sprzętu, są zbyt duże do udźwignięcia. – Potrzebujemy ok. 15 tys. zł, dlatego zapraszamy wszystkich, którzy chcą dać innym odrobinę wytchnienia, do wsparcia naszej inicjatywy – zachęca A. Stodolska. Nagranie ma być zrealizowane pod koniec kwietnia, by w maju i czerwcu płytki trafiły już do DPS i hospicjów. Trzeba się więc pospieszyć. Szczegółowe informacje można znaleźć na www.zrzutka.pl/z/teatrtancalilia.

Królowa nieznana?

Przedstawienie o życiu Maryi nie jest jedynym dziełem Teatru Tańca „Lilia”. W grudniu 2020 r. odbyła się premiera spektaklu „Jadwiga – klejnot Wawelu”, zrealizowanego na prośbę Fundacji im. Świętej Królowej Jadwigi z okazji jej 30-lecia. – Podczas prób odkryliśmy, że św. Jadwiga, którą teoretycznie wszyscy dobrze znamy, ma wiele wspólnego z Matką Bożą. Ona wręcz Ją naśladowała! Podobnie jak Maryja była bardzo oddana Bogu, a z modlitwy czerpała siłę do działania. Była też pokorna, miłosierna i – nade wszystko – chciała służyć innym. Co ciekawe, była również nazywana Lilią Andegaweńską – zaznacza A. Stodolska, a Jadwiga Flaga, która w przedstawieniu gra główną rolę, dodaje, że angażując się w działanie Teatru Tańca „Lilia”, chciała maksymalnie wiernie zagrać postać królowej, by przypomnieć widzom, jak wiele po sobie zostawiła i czym się kierowała przez całe życie, a więc jak głęboka była jej duchowość.

– W teatrze urzekło mnie też to, że tak dużo osób chce tu nie tylko tańczyć, by rozwijać swoje talenty, ale przede wszystkim oddają to Bogu i tworzą wspólnotę ludzi wyznających te same wartości. A skoro św. Jadwiga to moja patronka, to wierzę, że znalazłam się tu nie przez przypadek. Co więcej, tańcząc i ucząc się roli, na modlitwie prosiłam świętą królową o pomoc i czułam jej obecność – zapewnia J. Flaga.

By spektakl mógł powrócić na scenę (gdy pozwoli na to sytuacja epidemiczna), Teatr Tańca „Lilia” również potrzebuje pieniędzy...

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama