Nowy numer 19/2021 Archiwum

Fajnie jest pomagać

Do Kuchni Brata Alberta, która nazywana jest restauracją Pana Boga w Zakopanem, jedzenie dostarczają m.in. uczniowie z podhalańskiej podstawówki. – Imię naszego patrona brata Witalisa – Wojciecha Lei – zobowiązuje – mówią dumnie.

Choć to jedna z mniejszych szkół w regionie, niemal wszyscy uczniowie i nauczyciele całym sercem angażują się w wolontariat. Szkolny kalendarz z akcjami pomocy wypełniony jest po brzegi. Ostatnia to zbiórka żywności dla Kuchni Brata Alberta w Zakopanem. Przed Wielkanocą wielkie pudła były wystawione przed budynkiem szkoły w Podczerwonem i przed tamtejszym kościołem parafialnym.

Podwójne pokrzepienie

– Z dnia na dzień zapełniały się różnymi produktami. Ja wrzuciłem kilka kilogramów ryżu – opowiada Rafał Duraj z klasy VI. – Do wolontariatu zgłosili się prawie wszyscy, bo fajnie jest komuś pomagać – mówi z kolei Kasia Kania z klasy VII. Dzieci namawiały też mieszkańców miejscowości do przekazywania jedzenia. Efekt? Wszystkie dary ledwo zmieściły się do wielkiego busa, którego użyczył lokalny przedsiębiorca Kazimierz Hajnos. Sam usiadł za kierownicą i pomógł wypakować kartony w zakopiańskiej Kuchni Brata Alberta. – Jesteśmy wdzięczni za każdą pomoc – podkreśla s. Aleksandra ze zgromadzenia sióstr albertynek, które prowadzą – jak mawiają – restaurację Pana Boga.

– Od nas każdy wychodzi pokrzepiony podwójnie, bo na sercu i na ciele – śmieją się siostry. Wizyta w jadłodajni to także okazja do rozmowy, do opowiedzenia o swoich trudnościach. A tych przecież w pandemii nie brakuje. Liczba wydawanych posiłków wzrosła z 50 do 100. Wszystko, oczywiście, odbywa się zgodnie z normami sanitarnymi. Dyrektor SP Podczerwone Ewa Vermessy-Gruber cieszy się z rezultatów akcji przeprowadzonej na rzecz Kuchni Brata Alberta w Zakopanem. – Podążamy śladami naszego patrona, stąd tak ważny jest dla nas wolontariat. I wcale nie chodzi o to, aby złożyć tylko i wyłącznie dar pieniężny, ale by zaangażować się bardziej, oddać swój czas, przygotować coś, np. upominki na kiermasze charytatywne, z których dochód trafia do Fundacji im. Adama Worwy w Nowym Targu. Z nią także współpracujemy – wyjaśnia.

Pandemia nas nie powstrzyma

W podhalańskiej podstawówce działania wolontariatu koordynują nauczycielki Agata Duraj i Danuta Skorupa. – Mamy całoroczną akcję zbierania plastikowych nakrętek do dwóch wielkich metalowych serc ustawionych przy remizach OSP Podczerwone i OSP Koniówka. Już kilka razy zostały zapełnione. Trafiają one potem do rodziców chorej Lenki, a ci mogą je oddać do recyklingu i uzyskane pieniądze przeznaczyć na walkę z chorobą córki – tłumaczą nauczycielki.

Danuta Skorupa przypomina też, że różne działania opierają się przede wszystkim na ogromnej szczodrości społeczności Podczerwonego. – Szkoła patronowała m.in. akcji na rzecz pogorzelców. Prosiliśmy wtedy o pomoc okoliczne firmy. Pamiętamy także o rodzinie w pobliżu naszej placówki, w której są chorzy rodzice i niepełnosprawne dziecko – wylicza. Do niesienia pomocy grupa wolontariatu z SP Podczerwone zaprasza też inne szkoły na Podhalu i Orawie. Wspólnie z różnymi placówkami edukacyjnymi organizowana jest np. akcja zbierania nowych skarpetek, czapek i szalików dla podopiecznych przytuliska braci albertynów w Krakowie.

– Ostatniej zimy udało się uzbierać kilkaset par skarpet i zimowej odzieży – cieszy się A. Duraj. Co prawda, pandemia trochę weryfikuje plany góralskiego wolontariatu, ale uczniowie nie poddają się. W zimie, z okazji Bożego Narodzenia, nie zrezygnowali z odwiedzin w Domu Seniora w Czarnym Dunajcu. Kolędowanie odbyło się przed budynkiem. Współbracia z zakonu nazywali brata Witalisa „perłą zakonu albertynów”. Urodził się w 1870 r. jako 10. dziecko Anny i Andrzeja Lejów. W wieku 18 lat wyjechał do Krakowa, prawdopodobnie w poszukiwaniu zarobku. Szukając noclegu, trafił do ogrzewalni prowadzonej przez św. Brata Alberta. Góral szybko rozpoczął współpracę z Adamem Chmielowskim, a ten zaufał młodzieńcowi z Podhala. Jego śladami podążają teraz uczniowie z SP Podczerwone.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama