Nowy numer 30/2021 Archiwum

Jak Kinga Klemensa do wiary przywiodła

Rok temu brała udział w konkursie biblijnym. Dzieje Apostolskie, które wtedy czytała, tak bardzo ją zainspirowały, że najpierw zaczęła rysować poszczególne sceny, a potem napisała książkę „Droga do Prawdy”. Nie byłoby w tym pewnie nic niezwykłego, gdyby nie to, że miała wtedy… 13 lat.

Do konkursu biblijnego, organizowanego przez Wydział Katechetyczny Kurii Metropolitalnej w Krakowie oraz Małopolskie Kuratorium Oświaty, Kingę Kozieł przygotowywał katecheta, który roczną praktykę przed przyjęciem święceń kapłańskich odbywał w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Krakowie-Sidzinie.

Konkurs, ze względu na epidemię, został zakończony na etapie rejonowym, a wszyscy uczestnicy dostali tytuł finalisty. Kinga nie chciała jednak na tym poprzestać i, mając więcej czasu (gdy trwał pierwszy lockdown), postanowiła, że na święcenia przygotuje swojemu katechecie wyjątkowy prezent – własnoręcznie wykonane ilustracje do Dziejów Apostolskich. Rysując, coraz więcej rozmyślała nad wydarzeniami opisanymi w księdze, a że ma bardzo bogatą wyobraźnię, to w jej głowie układały się kolejne historie dotyczące bohaterów, osadzone w realiach starożytnego świata i rozwijającego się chrześcijaństwa.

Każde słowo jest jej

– Kiedy Kinga wręczyła mi wydrukowany przez jej rodziców egzemplarz pięknie zilustrowanej książki (wraz z dedykacją), byłem bardzo zaskoczony. Kiedy przeglądnąłem przy niej książkę, byłem pod wrażeniem ogromu pracy, jaki w to włożyła, a kiedy ją przeczytałem, byłem w takim szoku, że od razu zapytałem jej tatę, czy napisała to sama. Odpowiedział krótko: „Każde słowo jest jej” – opowiada ks. Bartłomiej i dodaje, że jest to rzecz absolutnie niezwykła, by 13-letnia dziewczynka pisała opowieść przenikniętą nie tylko Dziejami Apostolskimi, ale również całą Ewangelią i listami apostołów Piotra i Pawła.

– W ten sposób powstała powieść imponująca pod względem literackim i zaskakująca uwzględnieniem specyfiki starożytnego świata. Kinga zadbała bowiem nawet o takie szczegóły, jak poprawność łacińskich nazw, odległości między miastami (są podawane w dniach drogi) czy opisy najazdów barbarzyńców. Co najważniejsze, jest to opowieść nie prosta i naiwna, lecz mądra i motywująca do osobistej lektury Pisma Świętego, a więc do osobistego poszukiwania Prawdy – uważa ks. Bartek.

Nie ma też wątpliwości, że Pan Bóg sporo w Kingę zainwestował, otaczając ją swoją miłością, stawiając dobrych ludzi na jej drodze i obdarzając ją licznymi talentami. – A ona odwdzięcza Mu się, dając żywe świadectwo działania łaski Bożej. To, co zrobiła, ma ogromną wartość nie tylko dlatego, że jest fantastycznie napisane i zachęca do czytania Pisma Świętego, ale przede wszystkim dlatego, że pochodzi z głębi jej serca. Kinga zamknęła w tej książce kawałek siebie i podzieliła się dobrem, jakie w niej mieszka – przekonuje kapłan. Ile czasu Kinga poświęciła na pracę? Trudno policzyć, bo to zadanie musiała łączyć zarówno ze zdalną nauką w szkole podstawowej, jak i w szkole muzycznej (gra na skrzypcach, pianinie i gitarze) oraz ze zwykłymi domowymi zajęciami. Bywały dni, że pisała „na jednym wdechu”, a kolejne zdania same układały się w kolejny rozdział. Bywały jednak i takie, że przychodziła niemoc twórcza, a Kinga martwiła się, czy zdąży skończyć to dzieło do dnia święceń kapłańskich. – Widzieliśmy, ile emocji wkłada w książkę, bo dużo opowiadała nam o tym, co chciałaby w niej zawrzeć i jakie wątki poruszyć, a potem dzieliła się tym, jak do nich dochodziła – wspomina Agnieszka Kozieł, mama Kingi.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama