Nowy numer 30/2021 Archiwum

Jak Kinga Klemensa do wiary przywiodła

Rok temu brała udział w konkursie biblijnym. Dzieje Apostolskie, które wtedy czytała, tak bardzo ją zainspirowały, że najpierw zaczęła rysować poszczególne sceny, a potem napisała książkę „Droga do Prawdy”. Nie byłoby w tym pewnie nic niezwykłego, gdyby nie to, że miała wtedy… 13 lat.

Musi być w tym plan

Głównym bohaterem książki jest Klemens, Rzymianin, który uważa, że chrześcijaństwo jest jednym wielkim oszustwem, a chrześcijanie to szaleńcy, których trzeba „wyrywać jak chwasty – z korzeniami”. Wyrusza więc w misternie zaplanowaną podróż, by udowodnić, że ma rację, jednak podczas wędrówki spotyka apostołów i innych świadków Jezusa Chrystusa, którzy – niczego nieświadomi – pokazują mu, jak bardzo się myli. W efekcie Klemens obserwuje rodzący się Kościół i odkrywa, że chrześcijanie to ludzie z krwi i kości – niepozbawieni wad, ale często obdarzeni nadprzyrodzoną charyzmą, wielką odwagą i niewzruszoną wiarą, której źródło nie jest z tego świata… Wyprawa staje się więc jego drogą do Prawdy i przemiany życia, bo finalnie Rzymianin wyznaje przed św. Pawłem swoją wiarę i przyjmuje z jego rąk chrzest.

– Gdy zaczynałam pisać, byłam świeżo po lekturze „Quo vadis” i dużo z tej książki czerpałam. Szukałam też w internecie faktów dotyczących starożytnego Rzymu. W swojej książce chciałam przede wszystkim ukazać apostołów oraz inne osoby z kart Pisma Świętego, które spotkały Chrystusa, opisując, co mogli wtedy przeżywać, a historia Klemensa, postaci fikcyjnej, miała być tłem splatającym to wszystko w jedną całość – tłumaczy Kinga.

Nie spodziewała się, że książka zostanie wydana (stało się tak z inicjatywy ks. Bartka i dzięki jego staraniom) i że zrobi się o niej tak głośno. Jeszcze większym zaskoczeniem stało się dla dziewczynki to, że już dwa razy została poproszona o danie świadectwa – w parafii w Lipnicy Wielkiej i w Marcyporębie. – Nie jest to dla mnie łatwe, bo nigdy nie lubiłam być na pierwszym planie. Jednak tłumaczę sobie to tak, że skoro Pan Bóg dał mi pomysł na książkę i siłę, by ją skończyć, a przez ten cały czas było wiele wydarzeń, w których było widać Jego opiekę i działanie Ducha Świętego, to musi mieć w tym jakiś plan, a ja powinnam zapomnieć o sobie i zaświadczyć o Nim. Muszę dać świadectwo Prawdzie – przekonuje Kinga i dodaje, że te słowa wynikają z jej osobistej relacji z Jezusem, którego traktuje jak przyjaciela, a w związku z tym często o Nim myśli. – Wierzę, że On jest blisko każdego z nas i że jest w każdym z nas. Wierzę też, że nie jest obojętny na to, co się z nami dzieje. Taką postawę zaszczepili we mnie rodzice i katecheci – mówi dziewczynka. Nie kryje też, że w zwykłej codzienności stara się oddawać Bogu różne sprawy i prosić Go, by się nimi zajął. – Otwieram się na Jego działanie. Nawet podczas tej rozmowy albo podczas świadectw, które mówiłam, modliłam się, by mówił poprzez moje usta, bo przecież należą do Niego – wyznaje Kinga.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama