Nowy numer 29/2021 Archiwum

Ta kula trafiła wszystkich

Biały Marsz, który przeszedł 40 lat temu ulicami Krakowa w reakcji na zamach na Jana Pawła II, był manifestacją jedności mimo ewidentnych podziałów. - Takiej jedności potrzeba nam dzisiaj - twierdzą uczestnicy tamtych wydarzeń.

Po 40 latach od dramatycznych wydarzeń na pl. św. Piotra, kiedy padły strzały z broni wymierzonej w Jana Pawła II, jego osobisty sekretarz nie ma wątpliwości: papież był przekonany, że zamach i związane z nim cierpienia są darem od Boga.

– Wierzył, że w ten sposób, przez ofiarę swojego cierpienia, mógł przysłużyć się Kościołowi i światu. Ta świadomość była źródłem jego siły, zwłaszcza w momentach, gdy pojawiały się kolejne dolegliwości, a nawet zagrożenie życia – mówi dziś kard. Stanisław Dziwisz. Jak przypomina, pontyfikat papieża Polaka był naznaczony cierpieniem, które owocowało w jego życiu. – Gdy patrzę na to z perspektywy wielu lat, widzę, że z tamtych bolesnych dni wyszedł wewnętrznie silniejszy, duchowo pogłębiony i jeszcze bardziej zjednoczony z Chrystusem. Nigdy nie poznamy w pełni duchowych owoców tego zamachu, możemy być jednak pewni, że swoim cierpieniem papież wyprosił u Boga wiele łask dla Kościoła i świata – podkreśla krakowski metropolita senior.

Przeciwko przemocy

W czasie, gdy w Rzymie trwał wyścig z czasem i walka o życie zranionego papieża, w Krakowie studenci przygotowywali się do tradycyjnych juwenaliów. Dwa komitety organizacyjne – Niezależnego Zrzeszenia Studentów i Socjalistycznego Związku Studentów Polskich miały właśnie rozpocząć spotkanie organizacyjne, gdy dotarła do nich wiadomość, w którą trudno było uwierzyć: dokonano zamachu na Jana Pawła II. Życie Ojca Świętego jest zagrożone. Decyzja była oczywista dla wszystkich. Trzeba odwołać cykl zabaw i imprez w Krakowie. Jeszcze tego samego dnia wieczorem do Watykanu trafia telegram żaków o treści: „W związku ze zbrodniczym zamachem na życie Waszej Świątobliwości studenci Krakowa odwołują Juwenalia ’81. Będzie to akt protestu przeciwko przemocy wobec naszego największego przyjaciela i pasterza, jakim jesteś, Ojcze Święty. Życzymy Ci szybkiego powrotu do zdrowia”. W ogłoszeniu NZS, SZSP i Społecznego Studenckiego Komitetu Juwenaliowego napisano: „Kula zamachowca mierzona w pierwszego obywatela świata trafiła w nas wszystkich”.

Krzysztof Skwarnicki, który 40 lat temu należał do NZS, przypomina, że tamten czas był w środowiskach studenckich gorącym okresem, przeżywanym na fali przemian wolnościowych, które zaczęły się po wyborze kard. Karola Wojtyły na papieża, jego pielgrzymce do Polski i wydarzeniach sierpniowych. – Odbywało się to na co dzień w antagonizmie dwóch stron – dotychczasowych organizacji studenckich i nowego Niezależnego Zrzeszenia Studentów – opowiada, dodając, że po zamachu na Jana Pawła II organizatorzy nie zrezygnowali z jednego elementu juwenaliów, czyli planowanego wcześniej marszu wolności.

Z prośbą o pozwolenie i błogosławieństwo dla inicjatywy studenci udali się do kard. Franciszka Macharskiego. Ten wielki przyjaciel młodych nie wahał się ani przez moment: będzie Biały Marsz ulicami Krakowa i Msza św. na Rynku w intencji walczącego o życie papieża i umierającego w tym samym czasie w Warszawie Prymasa Tysiąclecia.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama