Nowy numer 30/2021 Archiwum

Na ratunek Kubusiowi

Ma niespełna 3 latka, a jego życie zostało wycenione na 505 tys. euro. Tyle potrzeba na leczenie chłopca.

Kubuś z Podsarnia cierpi na bardzo rzadką i wyjątkowo złośliwą chorobę nowotworową. Diagnoza, jaką usłyszeli kilkanaście miesięcy temu rodzice, brzmiała jak wyrok i była kompletnie niezrozumiała: chłoniak anaplastyczny wielokomórkowy z odczynem białaczkowym z bezwzględnym wskazaniem do allotransplantacji komórek hematopoetycznych. Lekarze nie pozostawili złudzeń. Jedyny ratunek dla dziecka to bardzo kosztowna operacja, warta 505 tys. euro. Według aktualnego kursu euro to ok. 2,3 mln zł i kwota ta nie obejmuje kosztów pobytu za granicą, a jedynie samego zabiegu. Może go przeprowadzić niemiecka klinika w Heidelbergu.

Liczy się każda złotówka

Szpital Uniwersytecki w Heidelbergu jest obecnie jednym z największych i najbardziej prestiżowych szpitali w Niemczech i w Europie. Co roku leczy się tam ok. miliona pacjentów ambulatoryjnych. Czy w ich gronie znajdzie się mały Kuba? – Kubuś 1 sierpnia 2020 r., radośnie uśmiechnięty, obchodził swoje drugie urodziny – wspomina Ewelina Kominiak-Bachula, mama Kubusia. – Miesiąc później usłyszeliśmy druzgocącą diagnozę: chłoniak z odczynem białaczkowym. Mamy za sobą wiele przepłakanych nocy, ale wierzymy, że musimy znaleźć siłę i musimy być wytrwali! Kubuś jest już po szóstej chemioterapii – dodaje pani Ewelina. Niestety, choroba postępuje. – Nie wyobrażamy sobie, że nie wygramy walki z chorobą. Poruszamy niebo i ziemię, aby pomóc synowi – podkreśla mama chłopca i prosi o pomoc wszystkich ludzi o wrażliwych sercach. Liczy się każda złotówka. Na obecną chwilę udało się zebrać 90 proc. potrzebnej sumy. Mama Kubusia ma nadzieję, że termin, który wyznaczy niemiecki szpital, będzie znany już niebawem. Jednak wcześniej cała suma musi wpłynąć na konto placówki medycznej.

Dobro powróci

Środowisko Podhala, Spisza i Orawy organizuje szereg akcji, które mają wesprzeć zbiórkę. Są one przeprowadzane przez szkoły, strażaków z OSP, różnego rodzaju firmy i przedsiębiorców. Wolontariusze ze Szkoły Podstawowej nr 5 w Nowym Targu wraz z opiekunami włączyli się np. do akcji „Ciacho dla Kubusia”. Ich rolą była pomoc w sprzedaży ciast, które wielu z nich samodzielnie upiekło. – Wolontariusze spisali się na medal. Gdy tylko usłyszeli, że potrzebna jest pomoc, bez namysłu, całym sercem zaangażowali się w akcję – cieszy się pani Agnieszka, opiekunka szkolnego wolontariatu. Ciasta były sprzedawane w kilku nowotarskich parafiach, m.in. św. Jadwigi Królowej i Najświętszego Serca Pana Jezusa. – Nie trzeba było nikogo zachęcać, wiele osób włączyło się w zbiórkę – dodaje pani Agnieszka. W pieczenie ciast zaangażowali się także pracownicy nowotarskiego Urzędu Skarbowego, bo mama Kubusia właśnie tam pracuje. – Robimy, co możemy, sami pieczemy ciasta, namawiamy sąsiadów, nasze rodziny, aby i oni się włączyli w pomoc dla synka naszej koleżanki. Jesteśmy zdania, że dobro na pewno wróci, że to jest po prostu inwestycja wielkiego serca – wyjaśnia pan Marcin, pracownik nowotarskiej skarbówki.

Jak pomóc

Kubusiowi można pomóc, włączając się m.in. w charytatywna licytację, która odbywa się na profilu: „Razem z Kubusiem pokonajmy chłoniaka!”. Tam też znajdują się informacje ze wszystkich akcji związanych z pomocą dla Kuby. Można też dokonywać wpłat np. przez Stowarzyszenie Hospicyjne „Bądźmy Razem” w Wiśniowej. Szczegóły na www.badzmyrazem.org.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama