Nowy numer 30/2021 Archiwum

Ona uczy nas wiary

– Gdy ma się na rękach bezbronne dziecko, wiedząc, że ono za chwilę umrze, doświadcza się tak wielkiej miłości, że nie jest się w stanie jej przyjąć i cały czas płacze się tylko ze szczęścia i smutku jednocześnie – mówi Tomasz Stachura.

Historię tej małej dziewczynki świat poznał, gdy przez Polskę przetaczały się pierwsze czarne protesty. Na Facebooku swojej znajomej Tomek zauważył wtedy dziwny hasztag.

Gdy zrozumiał, o co chodzi, zasmucił się, że ta osoba popiera proaborcyjną akcję. Postanowił więc opowiedzieć to, co stało się udziałem jego rodziny, ale nie po to, by kogoś pouczać, tylko po to, by podzielić się swoim doświadczeniem.

„Nigdy nie żałowaliśmy, że nasza Córeczka się urodziła. Trudno nam sobie nawet wyobrazić, jakbyśmy się teraz czuli, żyjąc ze świadomością, że zabiliśmy własne dziecko. Życie jest wielkim darem – nie odbierajmy innym do niego prawa” – tymi słowami Tomek zakończył post, dodał zdjęcie Różyczki, kliknął „opublikuj” i poszedł spać. Rano ze zdumieniem zobaczył, że tekst dotarł do tysięcy osób i zbierał mnóstwo komentarzy – zarówno pozytywnych, jak i bardzo negatywnych.

– Wstrząsnęło nami to, że pojawił się nawet na satanistycznym profilu, gdzie ktoś zastanawiał się, „jak można być takim zwyrodnialcem, by pozwolić dziecku cierpieć”. Wtedy zrozumieliśmy, że zło potrafi obrócić kota ogonem, pokazując aborcję w pięknym świetle, jako ulgę dla dziecka. To odkrycie utwierdziło nas w tym, by dawać świadectwo – wspomina Tomek, a Ewa, jego żona, dodaje, że córka scementowała ich małżeństwo i sprawiła, że każdy dzień traktują jak dar. – Cieszymy się życiem w 5-osobowej rodzinie pod skrzydłami naszego aniołka i czekamy na moment, kiedy znowu się z nią spotkamy – przekonują małżonkowie.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama