Nowy numer 37/2021 Archiwum

Malarz wielkiej kontemplacji

Wybitny artysta, pedagog i pisarz, były rektor Akademii Sztuk Pięknych zmarł 17 lipca w wieku 81 lat. Jego dzieła były przepojone duchem religijnym.

Wywarł wielki wpływ zarówno na swoich uczniów ze szkół podstawowych i średnich, jak i na studentów ASP. „Mogę wyznać, że na początku mojej pracy jest zawsze wzruszenie. Nie rozklejanie się i omdlenie, ale wzruszenie jako wewnętrzny znak przeżywania...” – napisał we wstępie do katalogu jednej ze swoich wystaw.

Malarski dziennik

Stanisław Rodziński urodził się 8 marca 1940 r. w Krakowie. Siostrą jego ojca była bł. Julia Rodzińska, dominikanka zamordowana w 1945 r. przez Niemców w obozie koncentracyjnym. Przyszły malarz ukończył V Liceum Ogólnokształcące, po czym rozpoczął studia w Akademii Sztuk Pięknych, gdzie jego mistrzem był Emil Krcha. Po ukończeniu studiów w 1963 r. uczył plastyki w krakowskich szkołach podstawowych i średnich, m.in. w V LO i Liceum Plastycznym.

„Był pociechą moich szarych godzin w beznadziejnej podstawówce, rozjaśniał i rozweselał lekcje i korytarze, nadawał sens i radość »rysunkom«, bo tak się wtedy nazywały zajęcia plastyczne. Doceniał nasze wysiłki, zachęcał do odważnych pociągnięć pędzlem, kredką czy co tam było, opowiadał żywo i ciekawie o wielkich artystach, czuliśmy się ważni i bardzo utalentowani” – przypomniała w mediach społecznościowych europosłanka Róża Thun, córka prof. Jacka Woźniakowskiego, historyka i krytyka sztuki, dyrektora wydawnictwa Znak, przyjaźniącego się ze zmarłym artystą. W latach 1972–1980 malarz był wykładowcą Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych we Wrocławiu, od 1981 r. był związany z krakowską ASP. W latach 1996–2002 był rektorem tej uczelni. Ze względu na mistrzostwo malarskie połączone z cierpliwym nauczaniem kolejnych pokoleń młodych artystów prof. Woźniakowski nazwał kiedyś Rodzińskiego „następcą Matejki”, a ks. Józef Andrzej Nowobilski, były dyrektor Muzeum Archidiecezjalnego w Krakowie, określił go z kolei mianem „malarza wielkiej kontemplacji”. W jego malarstwie dominowały pejzaże i dzieła o tematyce religijnej. „Przyjaźniłem się m.in. z malarzem Józefem Czapskim, pisarzem Gustawem Herlingiem-Grudzińskim, redaktorem »Tygodnika Powszechnego« Jerzym Turowiczem. Nie wspominam o tym, by się chwalić, tylko po to, żeby patrzący na moje obrazy wiedzieli, że powstawały one często z inspiracji rozmowami z ludźmi, lekturami, obserwacją krajobrazów bliskich memu sercu” – opowiadał malarz w 2012 roku. „Dla mnie malowanie jest rodzajem swoistego dziennika. Stąd te dedykacje, stąd pojawiająca się często w pejzażach Nawojowa, miejsce urodzenia mojego ojca i pracy mego dziadka, organisty” – dodał.

Smutny Jezus

Wśród jego obrazów są m.in. przedstawienia drogi krzyżowej. Malarz uważał, że współczesna sztuka sakralna powinna być nowoczesna w formie, jednak zrozumiała dla odbiorców. „Ważne jest przy tym wyjaśnienie im przesłania przez tę formę niesionego” – mówił. Rodziński przekonał się o tym w trakcie tworzenia cyklu obrazów tworzących słynną już drogę krzyżową w kościele Miłosierdzia Bożego na nowohuckich Wzgórzach Krzesławickich. Przedstawił swoje projekty radzie parafialnej. „W czasie rozmowy postawiono mi pytanie: »Dlaczego Pan Jezus jest taki smutny na tych obrazach?«. Według pytającego idący z krzyżem Chrystus szedł nas odkupić, a więc nie powinien być smutny. Podjąłem rozmowę, cytując słowa Chrystusa: »mój Boże, czemuś mnie opuścił«, jako wyraz niepojętego bólu i cierpienia przeżywanego przez Boga i Człowieka. Doszło do bardzo ciekawej wymiany zdań, w wyniku której, po wprowadzeniu kilku drobnych zmian, projekty zaakceptowano” – wspominał profesor w książce „Dzieła–czasy–ludzie”. Profesor Rodziński był również autorem wnikliwych tekstów o sztuce, w tym sakralnej, publikowanych w książkach i na łamach czasopism. Należał także do grona krakowskiej Archidiecezjalnej Komisji ds. Konserwacji Zabytków Kościelnych, Architektury i Sztuki Sakralnej i był członkiem Polskiej Akademii Umiejętności. Ścisłe więzy przyjaźni łączyły go z kard. Franciszkiem Macharskim. Współpracował także z „Gościem Krakowskim”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama