Nowy numer 37/2021 Archiwum

Rekolekcje wciąż trwają

Dawni oazowicze są wdzięczni, że oaza i jej duszpasterze pomagali im pół wieku temu kształtować sumienia i dokonywać właściwych wyborów życiowych.

Marek Czyżowski z parafii św. Klemensa w Wieliczce uczestniczył dokładnie 50 lat temu w pierwszych rekolekcjach oazowych, które odbyły się w Olszówce koło Rabki. Po pół wieku wrócił w tamto miejsce. – Kontynuujemy wciąż nasze rekolekcje, bo życie tego od nas wymaga. Wierzymy i doświadczamy, że tamto dobro wciąż owocuje, pozwala trwać przy Chrystusie – zaznacza oazowicz.

Pierwszy dyżur lekarski

Na niedawne uroczystości jubileuszowe przyjechała także Elżbieta Waradzyn, lekarka z Rabki, dla której przynależność do oazy stanowi podporę wiary i wspólnotowości Kościoła. – Trzeba zwrócić uwagę na to, co dzieje się w Kościele, także polskim. My od niego nie odejdziemy. Boję się jednak o młodych. Dziś trwa walka z autorytetami. Nie dostrzega się ich wśród księży, lekarzy, nauczycieli. Trzeba to wszystko odbudować – mówiła E. Waradzyn.

Wspominała też sytuację sprzed kilkudziesięciu lat: – Do państwa Gilów w Olszówce (w ich domu były pierwsze noclegi na rekolekcjach) wcale nie trafiłam na oazę, ale jako młoda lekarka na pierwsze wezwanie pojechałam z karetką właśnie do Olszówki, do ich domu. I natknęłam się na Ruch Światło–Życie. Oazowicze sprzed 50 lat uczestniczyli w Mszy św. w Olszówce, której przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz, była też godzina świadectw. Druga część uroczystości odbyła się w Ośrodku Rekolekcyjnym „Maksymilianum” w Bystrej Podhalańskiej.

– Patrząc w przeszłość i w różne dokumenty, wyliczamy, że w oazach wzięło udział na przestrzeni 50 lat ponad 160 tys. młodych osób z archidiecezji krakowskiej – informuje ks. Ryszard Gacek, obecny moderator Ruchu Światło–Życie Archidiecezji Krakowskiej. W tym roku łącznie czas na rekolekcjach spędzi ok. tysiąca osób. Niektórym z nich udało się spotkać z uczestnikami pierwszych oaz. – Zawsze namawiam do spotkań międzypokoleniowych, do wspólnych dyskusji, do wysłuchania świadectw, które są przecież taką jakby receptą na właściwe życie z Panem Bogiem czy pozwalają młodym ludziom odczytać swoje powołanie, swoją drogę życiową – dodaje ks. Gacek.

Ucieczka na strych

Historia 50-lecia Ruchu Światło–Życie w archidiecezji zbiega się z 45. rocznicą powstania „Maksymilianum”. Obecnie, po modernizacji, w domu rekolekcyjnym jest miejsce dla 90 osób, które mogą korzystać z nowoczesnych wnętrz. Zmienił się też teren wokół. Dzieci mają plac do zabawy, jest miejsce na ognisko. – Nie chodziło o to, by nasz obiekt stał się kilkugwiazdkowym hotelem. Ważne jest, że po modernizacji nie stracił klimatu domu rekolekcyjnego i swojego ducha. Istotne jest, aby nadal służył metodzie wychowawczej służby liturgicznej i Ruchu, jaką są różnego rodzaju rekolekcje – podsumowuje ks. Gacek.

Pierwsi oazowicze myli się w potoku, jedli chleb z marmoladą, przed Służbą Bezpieczeństwa chowali się na strychach, a ich spotkania formacyjne odbywały się na łonie natury. Z nostalgią wracają do tamtych chwil, ale i z przesłaniem. – Brakuje ludzi, którzy są rzetelni, wywiązują się ze swoich zobowiązań. I wcale nie chodzi o to, aby afiszować się ze swoją przynależnością do oazy, lecz o dawanie odważnego świadectwa wiary. Ponadto nie da się dojść do celu, jeśli nie zna się drogi albo nie odczytuje się drogowskazów, a te były i nadal są zapisane w formacji oazowej – mówi pan Marek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama