Nowy numer 37/2021 Archiwum

Wzruszeni pomocą

Przy ulicy św. Katarzyny wiele się zmieniło. Nowe domy pną się w górę. W jednym zamieszka Nikola, a Marcin i Wojtek nie mogą się doczekać, kiedy ich ukochana jałówka Lodzia pojawi się w nowoczesnej oborze.

Pomoc dla mieszkańców Nowej Białej, których domy i pomieszczenia gospodarcze ucierpiały w wielkim pożarze w weekend 18 i 19 czerwca, płynęła z różnych stron. Wśród ofiarodawców były Caritas Archidiecezji Krakowskiej (dla mieszkańców przekazano 150 tys. zł w pierwszych dniach po pożarze) i archidiecezja krakowska. Ze zbiórki we wszystkich parafiach uzbierano prawie 5 mln zł.

Realizacja przykazania miłości

– Wszyscy jesteśmy bardzo wdzięczni za pomoc, która napłynęła do Nowej Białej i została proporcjonalnie rozdzielona między osoby poszkodowane w pożarze. Trzeba zaznaczyć, że na ogłoszoną przez nas zbiórkę, przeprowadzoną we wszystkich parafiach archidiecezji krakowskiej 27 czerwca, odpowiedziały też osoby z całej Polski i spoza naszych granic. Za wszystkich, bez wyjątku, składamy Bogu wielkie dziękczynienie. Pamiętajmy, że często z pomocą pospieszyły osoby, które wcale dużo nie mają, nie są jakieś bogate, po prostu to był ich dar serca – mówi ks. Tomasz Stec, dyrektor Wydziału ds. Charytatywnych Kurii Metropolitalnej w Krakowie.

W niedzielę 25 lipca bp Robert Chrząszcz przewodniczył uroczystej Mszy św. w kościele w Nowej Białej na Spiszu. Eucharystia była sprawowana w intencji wszystkich, którzy wsparli pogorzelców. Bp Chrząszcz zwrócił w homilii uwagę na szlachetne intencje osób idących z pomocą pogorzelcom. – Dostrzegamy cud, którego Jezus dokonał przez otwarte i kochające serca tych osób – mówił. Hierarcha zaznaczył, że tak ogromna suma świadczy o ludzkiej życzliwości, solidarności i realizacji przykazania miłości.

Bez zwartej zabudowy

– Jesteśmy wdzięczni bezgranicznie za wszelką pomoc. Proszę zobaczyć, nasz nowy dom powoli idzie w górę. Obiecana pomoc, także ta z rządu, również napłynęła – mówi wzruszona pani Teresa, której towarzyszy przed domem córka Nikola. Rodzina straciła cały dobytek w czerwcowym pożarze. Z pomocy cieszą się też bliźniacy Marcin i Wojtek.

– My mamy na razie gdzie mieszkać, ale nasze zwierzęta nie. Na szczęście udało się je uratować, to była kwestia 2–3 minut, jak je wyprowadziliśmy. Ale przyjdzie zima i trzeba im znaleźć schronienie. Dlatego za otrzymane pieniądze chcemy jak najszybciej postawić pomieszczenia gospodarcze – mówią i doglądają Lodzi, sympatycznej jałówki, która została uratowana. Nowy dom postawią na innej działce, zaś w miejscu starego będzie pas zieleni. Krystyna Węglarz, sołtys Nowej Białej, wyjaśnia, że – tak jak bracia Marcin i Wojtek i ich tata – na budowę najpierw zabudowań gospodarczych, a nie domów decyduje się większość mieszkańców. – Obiekty muszą być tylko zgodne z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego i muszą mieć maksymalnie tysiąc m sześc. kubatury – wyjaśnia pani sołtys.

Zwraca uwagę na jeszcze jedną zasadniczą zmianę. – Domy zostaną rozdzielone, a część ze zniszczonych budynków powstanie gdzie indziej. Tym samym zwarta zabudowa – element charakterystyczny Nowej Białej na Spiszu, znany od kilkuset lat – nie zostanie przywrócony w części ul. św. Katarzyny, gdzie doszło do wielkiego pożaru. Uwagę przechodniów przykuwa przy ul. św. Katarzyny jeden z fragmentów ocalałego ogrodzenia. Przymocowane są do niego tabliczki z nazwą ulicy i numerami domów – 116 i 114. Tylko tyle zostało po budynkach, które spłonęły w pożarze.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama