Nowy numer 37/2021 Archiwum

Polacy idą na całość

– Różne są historie i sytuacje ludzi na emigracji. Jednak pobyt w obcym kraju jest jak dobry test. Czy wiara jest twoją decyzją, czy też zwykłym przyzwyczajeniem, czy jest dla ciebie ważna i zrobisz wiele, aby być blisko Boga? – pyta ks. Wojciech Mozdyniewicz, od 5 lat duszpasterz Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii.

Ksiądz Mozdyniewicz pochodzi z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Targu, święcenia kapłańskie przyjął w 1997 roku. Po studiach mieszkał kilka miesięcy w polskiej parafii w Londynie. Już wtedy zauważył, że jest potrzeba pracy duszpasterskiej dla Polaków przebywających tam na emigracji. Od 5 lat pracuje w polskiej parafii w Anglii, która obejmuje trzy miasta na południowy wschód od Londynu. Jest to wspólnota, którą tworzą polscy emigranci. Obecnie w całej Anglii i Walii jest ok. 80 polskich parafii.

Jak w szkle powiększającym

– Wiara jest czymś tak zakorzenionym w umyśle i sercu, że trudno jest przełamać barierę języka. Do tego dochodzą nasze polskie zwyczaje i tradycje. Rodzice chcą także wspomagać rozwój religijny dzieci oraz przekazać im polską kulturę, dlatego pragną, aby one również praktykowały w języku ojczystym. Szczególnie wtedy, gdy zamierzają wrócić do Polski. Polskie parafie skupiają więc polskich emigrantów i wspomagają ich w zachowaniu wiary i tradycji ojczystych – tłumaczy ks. Wojciech. Niektóre polskie parafie dysponują swoimi kościołami i budynkami. Wspólnota ks. Mozdyniewicza ich nie ma. Stąd kapłan korzysta z angielskich świątyń, nie ma też plebanii, a mieszka w wynajętym mieszkaniu na jednym z osiedli. Nasz rozmówca co tydzień wyjeżdża do poszczególnych miast, tam sprawuje Msze św., spowiada, prowadzi katechezy czy przygotowuje do przyjęcia sakramentów.

– Służę także tym, którzy potrzebują rozmowy czy pomocy. W ostatnim czasie prowadziliśmy spotkania dla bezdomnych Polaków. Moja praca bardziej uwzględnia indywidualne potrzeby ludzi. Nasza społeczność nie jest też liczna, wszystko widać jak w szkle powiększającym – tu nie można udawać jak w mediach społecznościowych. Stąd polska parafia to wielka szansa dla tych, którzy chcą być bardziej autentyczni. Z jednej strony nasze polskie wady, jak chociażby niezdrowe ambicje i kłótliwość, mają w małej społeczności dużą siłę rażenia. Z drugiej jednak bycie w parafii to okazja, aby poznać i przyjąć innych, pomóc im, odkryć i cieszyć się tym, co naprawdę dobre – twierdzi ks. Wojciech.

Płacz i radość

Duszpasterz Polaków w Wielkiej Brytanii zwraca jeszcze uwagę na ważną, praktyczną rzecz, która pojawia się po przybyciu na miejsce i jest związana z praktykami religijnymi. – Czasem jest tak, że ktoś w Polsce nie doceniał łatwego dostępu do sakramentów. To, co mnie bardzo zachwyciło, gdy pierwszy raz zobaczyłem polskie parafie, to obecność ludzi, którzy idą na całość: Bóg, rodzina, praca, wychowanie dzieci, podtrzymywanie więzi z przyjaciółmi, pomoc innym, odpoczynek. Duża liczba zajęć, często w pośpiechu, kosztem snu, ale w tym i jakiś porządek. Ci młodzi Polacy swoim życiem pokazali, że aby zachować hierarchię wartości, trzeba iść na całość. Ktoś, kto czeka, że będą lepsze warunki albo że będzie miał wszystko podstawione „pod nos”, niestety traci – podkreśla ks. Wojciech. Polonijny duszpasterz przyznaje, że wielu naszych rodaków test na wiarę na emigracji przeszło raczej negatywnie.

– Dopiero kiedy życie im się posypało, odkryli, że Bóg jest fundamentem, na którym można budować, i to bardzo mocnym fundamentem, a nie Kimś, kto błogosławi jajka na Wielkanoc, żeby było milej. Spotkałem też ludzi podejmujących post o chlebie i wodzie w wyznaczone dni w tygodniu w intencji, aby przyjechał do nich kapłan, który pomoże im zadbać o wiarę i przybliży ich do Boga – dodaje ks. Mozdyniewicz. Ksiądz Wojciech zauważa, że wielu jego parafian decyduje się na powrót do kraju. – Mówię wtedy moim pozostałym wiernym, że jednym okiem płaczę, a drugim się cieszę. Szkoda, że pozostaje puste miejsce po kimś, kto zawsze był, pomagał, wnosił dobro. A z drugiej strony to powrót do ojczyzny, do bliskich, powrót do domu, do siebie – podsumowuje ks. Mozdyniewicz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama