Nowy numer 25/2022 Archiwum

Odpowiedź na kryzys

Są największą międzynarodową organizacją zrzeszającą katolickich mężczyzn. Ich posługę kształtują cztery zasady: miłosierdzie, jedność, braterstwo i patriotyzm.

Działają w kilkunastu państwach świata i gromadzą w swoich szeregach ponad 2 mln członków. W Polsce obecni są od 15 lat i zrzeszają ponad 6,5 tys. osób. Aktualnie w Krakowie posługę pełni 202 świeckich rycerzy i 47 kapłanów należących do Rycerzy Kolumba. Wszyscy służą w swoich radach lokalnych, przy parafiach. W Krakowie są to: Rada nr 14000 im. św. Jana Pawła II przy parafii św. Judy Tadeusza, Rada nr 15128 im. św. Brata Alberta Chmielowskiego przy parafii św. Jana Chrzciciela, Rada nr 16650 im. Opatrzności Bożej należąca do parafii Opatrzności Bożej w Krakowie-Swoszowicach oraz Rada nr 17667 im. bł. ks. Michała Sopoćki przy sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach.

Kościół jak dom

– Bardzo długo szukałem swojego miejsca w Kościele. Mam nadzieję, że odnajdę je właśnie pośród Rycerzy Kolumba. Żyjemy bowiem w czasach, kiedy nawet wspólnoty katolickie przeżywają poważny kryzys, bo ich liderzy stawiają na promocję w mediach społecznościowych, a nie na Boga – mówi Mateusz Wałach, nowy członek Rady nr 17667.

Wspólnoty rycerzy odpowiadają na konkretne problemy, które dostrzegają w najbliższym otoczeniu, niosąc pomoc potrzebującym, niepełnosprawnym i ubogim. – Pamiętam, jak po raz pierwszy włączyłem się w działalność charytatywną zakonu. Razem z jednym z braci dostarczyliśmy pod wskazany adres wózek inwalidzki dla 16-letniego niepełnosprawnego chłopca. Cieszył się nim, bo ten, który miał, był już dla niego za mały. Udzielałem się wcześniej jako wolontariusz, ale to, co wtedy poczułem, było czymś niewyobrażalnym – wspomina Roman Drążek, delegat rejonowy rejonu 1, opiekujący się radami w Krakowie i na Podhalu.

Założycielem rycerzy był bł. ks. Michael McGivney, którego pierwsze liturgiczne wspomnienie obchodzono 13 sierpnia. Ksiądz McGivney (1852–1890) miał 25 lat, gdy jako neoprezbiter został wikariuszem w parafii w New Haven w USA. Panująca wtedy bieda, powstawanie licznych antyreligijnych grup oraz antykatolickie uprzedzenia amerykańskiego społeczeństwa skutecznie utrudniały duchowy rozwój katolickich mężczyzn, opiekę nad rodzinami i krzewienie chrześcijańskich wartości. Odpowiedzią młodego kapłana na to wszystko była nowa forma religijnego zaangażowania wiernych.

Ksiądz McGivney postanowił bowiem zrobić wszystko, by pogłębić wiarę swoich parafian. Towarzysząc im w codziennym życiu, nawiązywał z nimi przyjaźnie i sprawiał, że traktowali Kościół jako swój dom. W efekcie uczynił z parafii centrum życia dla każdego, a przede wszystkim dla chrześcijańskich rodzin. Rozumiał też, że poza troską o życie duchowe parafianie potrzebują pomocy w tym, z czym się zmagają. Stworzył więc wspólnotę mężczyzn, którzy w imię wiary i miłości bliźniego chcieli nieść ludziom pomoc. Na swojego patrona obrali Krzysztofa Kolumba, aby podkreślić, że wiara nie przeczy ich lojalności wobec państwa.

– Księdza McGivneya obrałem sobie za patrona życia zawodowego. Jestem od ponad 7 lat agentem ubezpieczeniowym i długo szukałem patrona, który będzie mnie wspierał i pomagał docierać do jak największej liczby osób, aby móc chronić to, co na ziemi mamy bardzo cenne, czyli życie i zdrowie. Choć znałem wcześniej postać ks. McGivneya, wiadomość o jego planowanej beatyfikacji była dla mnie kropką nad „i” w podjęciu decyzji, bym wstąpił w szeregi rycerzy. Stało się to właśnie w dniu beatyfikacji, 31 października 2020 r. – opowiada Dominik Dmochowski.

Cud pro-life

11 września w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach odbędzie się powitanie relikwii bł. ks. McGivneya, które dotrą do Krakowa w ramach ogólnopolskiej peregrynacji. – Droga życia bł. ks. McGiv- neya została potwierdzona (i zarazem zadana każdemu z nas) poprzez jego beatyfikację, dlatego dla każdego rycerza, również dla mnie, jest on wzorem do naśladowania. Wystarczy, że tę jego receptę na świętość wykorzystam w życiu codziennym, świadcząc również, że jestem chrześcijaninem – mówi Tomasz Konturek, wielki rycerz rady nr 17667. Proces beatyfikacyjny ks. McGivneya rozpoczął się w grudniu 1997 r., jednak cud za jego wstawiennictwem, nazywany „cudem pro-life”, papież Franciszek zatwierdził dopiero 23 lata później.

Chodzi o historię Michelle i Daniela Schachle’ów z Tennessee, którzy dowiedzieli się, że ich kolejne dziecko będzie miało zespół Downa i że ma śmiertelny obrzęk, bo wiele narządów jest wypełnionych płynem. Lekarze nie dawali mu szans. Rodzice modlili się jednak o łaskę uzdrowienia za wstawiennictwem ks. McGivneya. Podczas Mszy św. w sanktuarium w Fatimie Michelle poczuła, że coś się zmieniło... Po powrocie do USA okazało się, że obrzęk ustąpił. Chłopiec, który urodził się z zespołem Downa, otrzymał imię Michael.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama