Nowy numer 42/2021 Archiwum

Czekają na kardynała z Mediolanu

Dobiega końca konserwacja ołtarza i cudownego obrazu św. Karola Boromeusza z kościoła parafialnego w Niepołomicach. Powinny wrócić na miejsce na przełomie września i października, aby we wspomnienie tego świętego – 4 listopada – być już na stałym miejscu.

Obraz wraz z ołtarzem wyjechały w maju do pracowni konserwatorskiej Elżbiety Graboś w Zakrzowie. Konserwatorka od wielu lat pracuje przy renowacjach kolejnych zabytkowych elementów świątyni niepołomickiej. Gdy nieświadomy tego parafianin lub turysta stanie w kościele na progu kaplicy św. Karola Boromeusza, zwanej też kaplicą Lubomirskich, nie zauważy z początku, że coś się tam zmieniło. I ołtarz bowiem widzi, i niewielki obraz. Tymczasem ogląda jedynie bardzo precyzyjnie wykonaną – w skali 1:1 – fotografię obiektu, naklejoną na twarde podłoże. To często stosowany teraz zabieg przy pracach konserwatorskich.

Pokazał prawdziwą twarz

Ołtarz niepołomicki, pochodzący z lat 30. XVIII w., był mocno zniszczony już w latach 60. ub. wieku. – Ma formę baldachimu, który otula okazałą ramę z niewielkim obrazem. Ten baldachim podtrzymują trzy pary aniołów. Ktoś pomalował je w latach 70. na kolor beżowo-pomarańczowy, jak plastikowe lalki. Teraz przywrócono im pierwotną kolorystykę – mówi E. Graboś. Poszczególne elementy drewniane specjalistka impregnowała żywicami w specjalnej wannie. Napracowała się. Obraz został namalowany na początku XVII w. prawdopodobnie w Rzymie, zanim kard. Boromeusz został kanonizowany w 1610 roku. – Aureola została namalowana później. Nie spodziewaliśmy się, jak piękny jest to obraz, gdyż patrzyliśmy nań przez pryzmat grubej warstwy przemalowań – mówi konserwatorka.

Sam proces oczyszczania był dla niej zadaniem bardzo stresującym. – Przemalowania farbą olejną miały tendencję do łuszczenia się. Były wybrzuszenia, które się osypywały. Przypuszczałam, że to właśnie warstwa przemalowań, a nie warstwa pierwotna. To mycie trwało bardzo powoli, żeby mieć pewność, że nie zmywa się warstwy oryginalnej. Mogłam dostać zawału serca, widząc, jak spływa twarz wizerunku, a jednak miałam pewność, że zmywam tylko przemalowania. Proszę zobaczyć, jaka piękna kolorystyka wyszła po odsłonięciu – na twarzy, na purpurowych szatach... Pomimo licznych uszkodzeń, które zakłócają odbiór, widać, jak przestrzennie namalowana jest twarz. To bardzo dobre malarstwo – mówi E. Graboś. – W latach 60. oryginalne lniane płótno zostało naklejone na nową warstwę, a następnie na drewno. Zdecydowaliśmy, że tak pozostanie. Uzupełnienia będą robione tylko w ubytkach i tylko w 90 proc. Będzie widać, że malowidło ma swoje lata – dodaje konserwator.

Więcej patronów niż parafian

Świątynia ma starą metrykę. Budowano ją w latach 1350–1358 z fundacji króla Kazimierza Wielkiego, który miał w Niepołomicach rezydencję, po przebudowach zachowaną do dziś. Kościół otrzymał rzadkie wezwanie. Ksiądz Józef Rzadkosz, proboszcz parafii w Niepołomicach w latach 1987–2004, stwierdził, że kilkutysięczna wspólnota ma więcej patronów niż parafian. Parafia i kościół niepołomicki są bowiem pod wezwaniem Dziesięciu Tysięcy Męczenników. Tradycja wiąże ich z chrześcijanami, którzy ok. 130 r. mieli zostać ukrzyżowani z rozkazu cesarza Hadriana na górze Ararat w Anatolii. Budowla miała architektonicznie charakter gotycki, w XVII w. została zbarokizowana. W 1596 r. Jan Branicki, starosta niepołomicki, ufundował przy południowym boku kościoła kaplicę mieszczącą m.in. nagrobki jego rodziców, w 1640 r. zaś Stanisław Lubomirski, wojewoda krakowski, ufundował przy południowym boku świątyni kaplicę pw. św. Karola Boromeusza. Ów żyjący w latach 1538–1584 kardynał, arcybiskup Mediolanu w latach 1564–1584, pochodził z możnego rodu Borrominich. Jego matka była siostrą papieża Piusa IV. Karol otrzymał od swojego wuja kapelusz kardynalski i wysokie stanowiska w Kurii Rzymskiej. Od 1560 r. administrował diecezją w Mediolanie, objął ją formalnie w 1564 roku.

Święcenia kapłańskie otrzymał w 1563 roku. Na terenie liczącej 80 tys. osób, zaniedbanej diecezji wprowadzał w życie mające odnowić Kościół reformy Soboru Trydenckiego, organizował synody diecezjalne, wizytował parafie, utworzył diecezjalne wyższe seminarium duchowne. Patronował dziełom edukacyjnym prowadzonym przez jezuitów i teatynów. Był znany nie tylko z wielkiej pobożności i skromności (nie zezwalał na przykład na wykonywanie swoich portretów), lecz także z dzieł dobroczynnych i osobistej ofiarności. Fundował przytułki dla ubogich i sierocińce. W czasach epidemii chorób osobiście spowiadał chorych. W ich trakcie wspierał także ubogich, wydając za darmo zboże ze spichrzów arcybiskupich. Umarł 3 listopada 1584 r. w opinii świętości. Jego kult rozwijał się szybko. W 1602 r. został beatyfikowany, a w 1610 r. – kanonizowany.

Święty od bólu zębów

Kult patrona od zarazy rychło dotarł do Polski. Jego obraz sprowadziła w 1604 r. z Bolonii do Niepołomic Anna Branicka. Chorowała od lat i postanowiła prosić o uzdrowienie za pośrednictwem św. Karola. Modliła się przed wizerunkiem bolońskim w swoich apartamentach na zamku niepołomickim, potem nakazała przenieść go do kościoła, gdzie wisiał w ołtarzu bocznym. Anna uznała swoje uzdrowienie w dniu Wszystkich Świętych 1604 r., w trakcie modlitwy przed obrazem, za cudowne. Świadectwo tego uzdrowienia oraz uzdrowienia jej siostry Konstancji Myszkowskiej zostało dołączone do akt procesu kanonizacyjnego. W dokumentach odnotowano je jako „cud dwudziesty trzeci, otrzymany przez szlachciankę Annę w Królestwie Polskim”. W Polsce „specjalnością” świętego stało się przede wszystkim... uzdrawianie od silnego bólu zębów. Doznali tego m.in. monarchowie z dynastii Wazów – Zygmunt III, Władysław IV i Jan Kazimierz, ofiarowując potem stosowne wota w kształcie zębów.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama