Nowy numer 47/2021 Archiwum

Marzenie o kocu i toalecie

Jeśli do Stowarzyszenia „Wiosna” w całej Polsce nie zgłosi się jeszcze kilka tysięcy wolontariuszy, skala pomocy Szlachetnej Paczki będzie w tym roku mniejsza nawet o 40 proc.

Już w ubiegłym roku, po pierwszych dwóch falach pandemii, pojawiły się obawy, czy uda się skompletować drużynę SuperW. Na szczęście wolontariusze zdążyli zasilić szeregi Wiosny (w sumie było ich 11 tys.), bo wtedy jeszcze nasze społeczeństwo było empatyczne – wciąż trwało ogólnopolskie „powstanie przeciwko lękowi i bierności”, zapoczątkowane przez akcję szycia maseczek czy robienia zakupów sąsiadom. W efekcie pomoc Szlachetnej Paczki, która połączyła aż 421 390 osób z całej Polski, dotarła do ponad 14 tys. rodzin (zakwalifikowanych po odwiedzeniu 21 tys. domostw), a łączna wartość przekazanego wsparcia przekroczyła 51 mln zł, czyli była o 5 mln wyższa niż w roku 2019.

Nie bądź obojętny!

– Niestety, jak każdy zryw, i ten był krótkotrwały. Wraz z kolejnymi odmianami wirusa i odsłonami lockdownu nadeszło to, na co nie chcieliśmy się zgodzić – po 1,5 roku pandemii staliśmy się bierni. Chorujemy na obojętność – uważa Joanna Sadzik, prezes krakowskiego Stowarzyszenia „Wiosna”. Potwierdzają to twarde dane: 36 proc. działających w Polsce organizacji pozarządowych informuje, że zmniejszyły się ich zespoły wolontariuszy, a 41 proc. z nich zawiesiło większość ze swoich działań sprzed pandemii. Dziś wiadomo już, że ten problem dotknął również Szlachetną Paczkę, która podczas 21. edycji akcji chciała dotrzeć nawet do 25 tys. domów, gdzie czekają rodziny w kryzysie. – Bez wolontariuszy nie będzie to możliwe, a czasu na decyzję o zostaniu SuperW zostało już niewiele, bo baza rodzin zostanie otwarta 13 listopada, a Weekend Cudów zaplanowaliśmy na 11 i 12 grudnia – zachęca Agnieszka Grzechnik, dyrektor operacyjny Szlachetnej Paczki.

Trudno jest jej sobie wyobrazić, że pomocy nie otrzymają osoby znajdujące się w sytuacji takiej jak na przykład pani Agnieszka – młoda mama dwóch córeczek, która znalazła się w trudnym położeniu po tym, jak jej mąż wiosną tego roku zginął w wypadku samochodowym, wracając z zakupów dla rodziny, albo jak pani Aniela – ponad 80-letnia samotna kobieta, mieszkająca w małej miejscowości w Beskidach, w domku bez kanalizacji i wszelkich mediów, do której paczka z pomocą Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego dotarła przed rokiem. Pani Aniela marzyła o przenośnej toalecie i ciepłym kocu na zimę. – Choć trudno w to uwierzyć, to także w Krakowie, wielkim, nowoczesnym i turystycznym mieście, w XXI w. można spotkać ludzi żyjących w tragicznych warunkach. Kiedyś jako wolontariuszka odwiedziłam Anię – dwudziestokilkuletnią mamę dwójki dzieci. W jej mieszkaniu w kamienicy w Podgórzu nie było bieżącej wody, toalety ani ogrzewania. Był tylko stary piec, w którym Ania paliła węglem – opowiada A. Grzechnik i dodaje, że gdyby rekrutacja wolontariuszy zakończyła się w połowie października, brakowałoby ich jeszcze ok. 6 tys., więc paczka dotarłaby tylko do ok. 13,5 tys. rodzin. Byłby to wynik o 40 proc. mniejszy niż rok temu. – Choć wszyscy jesteśmy zmęczeni pandemią, a niepewność jutra powoduje, że trudno deklarować dyspozycyjność i zaangażowanie, wierzę, że uda nam się odwiedzić wszystkich, którzy tego potrzebują. Czekamy na każdego chętnego, a więc także na ciebie – mówi.

Głód ma się dobrze...

Rok temu na apel Wiosny odpowiedział m.in. Mateusz Pieczyński, lider Szlachetnej Paczki w Myślenicach. – Byłem „koronnym”, to znaczy na skutek pandemii straciłem pracę. Szukając nowej, natknąłem się na ogłoszenie stowarzyszenia i pomyślałem, że skoro mamy taki przewrotny rok, to może i ja wywrócę coś jeszcze w swoim życiu. Szybko zrozumiałem, że bez paczki miałem w sercu niezagospodarowane miejsce. Brakowało mi poczucia, że z pomocą Bożą i tych fantastycznych ludzi mogę mnożyć dobro, zrozumienie, miłość – opowiada. – Czy się bałem? Trochę tak. Rozumiałem też obawy innych o swoje zdrowie. Wiedziałem jednak, że jeśli my nie pomożemy, mnóstwo ludzi zostanie bez wsparcia – podkreśla Mateusz. Przekonuje też, że każdy jeden brakujący wolontariusz oznacza, iż paczka nie dotrze do dwóch albo nawet trzech rodzin, w których samotny rodzic opiekuje się niepełnosprawnymi dziećmi, żona pielęgnuje chorego męża albo ktoś walczy z nowotworem, a leczenie pochłania ogromne pieniądze.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama