GN 48/2021 Archiwum

Patowa sytuacja w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu

Na chwilę obecną aż 51 listopadowych dyżurów na SOR pozostaje nieobsadzonych. Brak rozwiązania sytuacji oznacza, że od 1 listopada oddział czeka paraliż.

Agata Hałabuda, radiolog i przewodnicząca Związku Zawodowego Lekarzy w placówce, podkreśla, że na SOR jest trzech lekarzy - jeden specjalista i dwóch rezydentów, a w tej chwili przyjmuje tylko jeden lekarz pediatra (chodzi o część niezabiegową). - Jak jeden lekarz ma pracować za trzech? To jest niewykonalne, kiedy na dyżurze jest przyjmowanych ok. 100 dzieci, w różnym stanie - zauważa.

Co więcej, 26 specjalistów, którzy 30 września złożyli wypowiedzenia, nie wycofało ich. W październiku kolejnych 36 wypowiedzeń zostało złożonych na ręce męża zaufania (przewodniczącej Związku Zawodowego Lekarzy w szpitalu). Te dokumenty uprawomocnią się, jeśli trafią do dyrekcji lub kadr szpitala. Lekarze chcą wyższych wynagrodzeń, ale - jak informuje A. Hałabuda - to "organizacja pracy przeważyła szalę goryczy". Kwotą wyjściową do negocjacji powinny być - według związku lekarzy - trzy średnie krajowe.

Prorektor UJ ds. Collegium Medicum prof. Tomasz Grodzicki zapowiada, że na początku przyszłego tygodnia będzie rozmawiał z szefem SOR i konsultantem wojewódzkim ds. medycyny ratunkowej. Wczoraj spotkał się natomiast z pracownikami Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego. W spotkaniu uczestniczyło ponad 200 osób.

Zdaniem prof. Grodzickiego, czwartkowe spotkanie pokazało, że chodzi nie tylko o pieniądze, ale pracownicy mają wiele zastrzeżeń co do organizacji pracy w szpitalu. Było też wiele głosów, że szpital i dzieci trzeba ratować. - Obawiam się, że może dojść do ograniczenia działalności placówki, ale upadłość nie wchodzi w grę - mówi prof. Grodzicki.

Apeluje on także do pracowników USD, aby wstrzymali się z decyzjami o zwolnieniach i dali szansę nowej dyrekcji (konkurs na nowego dyrektora zostanie zakończony w połowie listopada, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z procedurami), i aby ci, którzy uważają, że bezwzględnie muszą się zwolnić z powodów finansowych, osobistych czy zawodowych, nie składali wypowiedzeń w tym samym czasie i dzięki temu zapobiegli paraliżowi szpitala.

Profesor Grodzicki zapowiada także rozmowy z ministrem zdrowia. Szpital kredytuje bowiem działalność NFZ i otrzymuje pieniądze po kilku miesiącach od wykonania świadczeń. Kolejnym źródłem problemów jest inflacja, ponieważ rosną nie tylko ceny w sklepach, ale też wzrastają koszty utrzymania szpitala.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama