Nowy numer 20/2022 Archiwum

Znak tożsamości

„Wiele jest ubóstwa bogatych, które mogłoby być uleczone przez bogactwo biednych, jeśli tylko mogliby się oni razem spotkać i poznać!” − pisze papież Franciszek w tegorocznym Orędziu na Światowy Dzień Ubogiego.

Zdaniem bp. Damiana Muskusa OFM papieskie przesłanie jest wezwaniem do braterstwa, które warto odczytywać w kontekście trwającego w Kościele synodu, ale także w świetle doświadczeń pandemii i kryzysu humanitarnego na wschodniej granicy Polski. − Papież przypomina, że ci, którzy nie zauważają ubogich, zdradzają nauczanie Jezusa i nie mogą być Jego uczniami − mówi krakowski biskup pomocniczy. Jak podkreśla, dla Franciszka ubóstwo jest znakiem tożsamości Kościoła, centrum jego misji.

Wszyscy jesteśmy ubodzy

− Tu nie chodzi tylko o okazjonalną jałmużnę, do której Kościół wzywa wierzących, nie chodzi o programy pomocowe, o posługiwanie osobom w kryzysie bezdomności, zmagającym się z biedą i wykluczeniem. Chodzi o przyjęcie pewnego stylu życia, prostoty i przyjaźni z ubogimi − podkreśla krakowski biskup pomocniczy.

− Mamy szukać i spotykać ubogich tam, gdzie oni się znajdują. Ta wizja Kościoła w drodze, Kościoła, który wychodzi poza własne mury, by szukać i spotykać ludzi, jest bardzo bliska papieżowi − zauważa bp Muskus, dodając, że do tego potrzebne jest nawrócenie i uświadomienie sobie, że „wszyscy jesteśmy ludźmi ubogimi”.

Przypomina w tym kontekście o skutkach pandemii, dotykających zwłaszcza ubogich. Wymienia wśród nich zubożenie rodzin, osamotnienie seniorów, narażenie dzieci, młodych i dorosłych na depresję i niebezpieczeństwo wpadnięcia w nałogi. Jego zdaniem konieczność odpowiedzi na te zjawiska jest dziś pilnym zadaniem uczniów Jezusa.

Nawiązując do kryzysu na polsko-białoruskiej granicy, bp Muskus zauważa, że problem pogłębia się, gdy społeczeństwo zaczyna wierzyć narracji odczłowieczającej uchodźców i nie widzi w nich „zziębniętych, przestraszonych, głodnych i chorych ludzi”, ale „jakieś abstrakcyjne zagrożenie”. Jak podkreśla, miłosierdzie jest bezinteresowne, a to oznacza, że nie do nas należy osąd ludzi potrzebujących pomocy, zwłaszcza w sytuacji, gdy chodzi o ocalenie ich życia. − Taki jest twardy realizm Ewangelii. Pomaganie nie jest romantyczne, napisał ktoś ze wschodniej granicy. Jest jednak ludzką powinnością, jest tym odruchem, który świadczy o naszym człowieczeństwie. Nie ma innej Ewangelii − podkreśla biskup.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama