Nowy numer 25/2022 Archiwum

Gdy krążył nad Tatrami

Przez większość lotu Jan Paweł II, milcząc, trzymał w rękach różaniec i modlił się. Cały czas patrzył też przez okno śmigłowca na krajobrazy. Widać było, że na niektóre widoki zwracał większą uwagę i że sprawiały mu dużą radość. – Wycieczka 5 czerwca 1997 r. była najważniejsza w moim przewodnickim życiorysie – wspomina Piotr Bąk.

Obecny starosta tatrzański był w komitecie organizacyjnym papieskiej pielgrzymki do Zakopanego, która trwała od 4 do 7 czerwca w 1997 roku. – To był wyjątkowy czas. Pielgrzymka pod Tatry i do Ludźmierza, ale także do innych miast podczas wszystkich wizyt apostolskich stanowi wielkie dziedzictwo narodowe. To były największe zgromadzenia Polaków. Pod Wielką Krokwią w pamiętnej Mszy św. uczestniczyło ok. 300 tys. pielgrzymów, także ze Słowacji, Czech i Węgier – przypomina P. Bąk. Jego zadaniem było m.in. wyznaczenie sektorów wokół ołtarza pod Wielką Krokwią.

– Współpracowaliśmy wtedy z bp. Janem Chrapkiem, który odpowiadał ze strony Kościoła za kontakt m.in. z mediami. Osobiście jako geodeta prowadziłem pomiary miejsc na poszczególne sektory, bo wiedziałem, gdzie jest teren podmokły i gdzie trzeba ustawić betonowe płyty. Była też określona liczba pielgrzymów, którzy mogli zmieścić się w danym sektorze – dodaje starosta tatrzański. Nie brakowało również sytuacji niespodziewanych, kiedy np. pod naporem Polonii amerykańskiej trzeba było dodrukować zaproszenia na papieską Mszę św. z numerami sektorów najbliższych ołtarzowi, gdzie byli górale w strojach regionalnych. Dla pielgrzymów przygotowano 8,5 tys. miejsc parkingowych, m.in. na terenie zielonym na Równi Krupowej. Dla autokarów było z kolei 2150 miejsc. Oczywiście, wszystkie zostały zapełnione. Trzeba też pamiętać o dobrych sercach gospodarzy, np. na Gubałówce, gdzie mogli zatrzymać się kierowcy ok. 600 pojazdów. – Cały czas chodziło o dobrą logistykę i względy bezpieczeństwa. Wystarczy wspomnieć mało znany fakt, że zaledwie kilka tygodni przed papieską pielgrzymką służby udaremniły przekroczenie przez wschodnią granicę Polski osoby zaangażowanej w próbę nieudanego zamachu na Jana Pawła II w Libanie – opowiada P. Bąk.

Pamięta też bardzo dobrze sytuację, kiedy wspólnie z oficerami Biura Ochrony Rządu wykonywał lot próbny nad Podhalem, Spiszem i Orawą. Sekretarz Ojca Świętego ks. Stanisław Dziwisz zasugerował bowiem, że podczas dnia wolnego papież mógłby właśnie odbyć lot śmigłowcem nad pasmami górskimi. Piotr Bąk opracował trasę, uwzględniając – w miarę możliwości – miejsca, z którymi Jan Paweł II był szczególnie związany. Jak się później okazało, miał wielkie szczęście nie tylko uczestniczyć w locie próbnym, ale i w locie z Białym Pielgrzymem. Niestety, nie udało się wylądować na Polanie Rusinowej, nieopodal sanktuarium na Wiktorówkach, gdzie na Ojca Świętego czekał z figurą Matki Boskiej Jaworzyńskiej o. Leonard Węgrzyniak, ówczesny duszpasterz sanktuarium Królowej Tatr.

– Śmigłowiec z funkcjonariuszami BOR chciał lądować w rejonie lądowiska TOPR na Rusinowej Polanie. W tym momencie na skraju lasu pojawiła się przypadkowa, dość liczna wycieczka. Turyści, widząc biały helikopter, ruszyli biegiem w jego stronę, a podmuch wiatru porwał ich kurtki w powietrze. Sytuacja stała się niebezpieczna – zaznacza P. Bąk. Piloci poderwali maszynę, ale zaskoczeni turyści, zamiast zejść na skraj polany, czekali teraz przy lądowisku. Meldunek natychmiast dotarł do dowódcy BOR, który znajdował się na pokładzie śmigłowca papieskiego. Ostatecznie helikopter z Janem Pawłem II przeleciał nad Wiktorówkami. Ojciec Święty pobłogosławił kaplicę z pokładu helikoptera i po zatoczeniu ostatniego okrążenia helikopter ruszył dalej w głąb Tatr.

Choć minęło 25 lat od wizyty Jana Pawła II w Zakopanem, przesłanie skierowane pod Wielką Krokwią do górali wciąż jest aktualne. – Słowa „Sursum corda”, czyli „W górę serca”, i sformułowanie: „Na was zawsze można liczyć” były wezwaniem i zadaniem do budowania wspólnoty góralskiej, narodowej czy wreszcie chrześcijańskiej, do wykorzystania czasu, który mamy. Nie były też stwierdzeniem faktu, a wyzwaniem na przyszłość. Ona jest ciągle przed nami. Jan Paweł II chciał nas na wyrost pochwalić, jak wychowawca swoich uczniów – podkreśla P. Bąk. Zwraca także uwagę na jeszcze jeden moment spod Wielkiej Krokwi. – Hołd górali pod Giewontem zawierał ogromnie ważny element, czyli podziękowanie samorządowców z Podhala za to, że Polska stała się wolnym krajem, a na tej drodze do wolności papież odegrał wielką rolę – mówi obecny starosta tatrzański.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama