Nowy numer 38/2022 Archiwum

Na Bożym gazie

Mówią o sobie, że są zwykłymi ludźmi mającymi wspólną pasję. Trzymają się razem, bo ich życie jeszcze bardziej nabiera sensu. Nie tylko kochają głośne maszyny, ale i angażują się w życie parafialne oraz niosą pomoc potrzebującym.

Na początek wakacji motocykliści z Miętustwa, gdzie przy tamtejszej parafii tworzą Grupę „Pasja i Wiara”, snują plany na różne wypady, często dość odważne. Mają za sobą podróże do Italii, Grecji, Chorwacji czy Bośni i Hercegowiny. – Oczywiście chętnie też wyprawiamy się po Polsce. Obowiązkowym punktem jest Góra św. Anny czy Dukla ze św. Janem – mówi Jacek Ratułowski, jeden z członków grupy. Ich charakterystyczne emblematy i stroje były widoczne także w Austrii, Rumunii czy na Litwie.

Miętusianie wiele jeżdżą na swoich ryczących maszynach, ale bywa i tak, że celem podróży innych motocyklistów jest właśnie Miętustwo. Co roku w czerwcu organizowane są Zjazdy Motocyklowe, mające już swoją markę i status największych w regionie. Przed tegorocznymi wakacjami przyjechało ok. 2 tys. motocyklistów. Kilka parkingów przy świątyni, a także bezpośrednie tereny wokół niej były zajęte przez dwukołowe maszyny. Na jednej z nich przyjechał ks. Tomasz Stec, dyrektor Caritas Archidiecezji Krakowskiej i duszpasterz motocyklistów.

– To jest niesamowite bogactwo, że jeden lubi motocykle turystyczne, a drugi kocha harleye, jeden lubi się kręcić „wokół komina”, a kolejny kocha długie trasy. Warto zobaczyć drugą osobę z całym jej bogactwem, z tą różnorodnością i nieprzeciętnością. Nie ma co szufladkować, trzeba docenić – opowiada ks. Stec. Dyrektor Cartias Archidiecezji Krakowskiej podkreśla, że w pasji motocyklisty potrzebna też jest jedność. – Jesteśmy razem, działamy razem, pomagamy sobie wzajemnie, wspieramy się. Potrafimy to robić – wystarczy zobaczyć, ile jest wspólnego wysiłku, by pomóc osobom w Ukrainie. Mówi się, że motocykliści trzymają się razem, że to jest jakby rodzina. Motocykliści pozdrawiają się, podnosząc rękę, rozmawiają ze sobą, łączą się w grupy, jeżdżą razem na zjazdy. Dołóżmy wszelkich starań, by to wszystko nie było z przyzwyczajenia, ale żeby trwała jedność na serio – apeluje do środowiska motocyklistów ks. Tomasz.

Miłośnicy motorów zazwyczaj sezon rokrocznie zaczynają od pielgrzymki do Częstochowy. – Tak zaczęło się właśnie u nas, a w roku 2011 bez zbędnego zastanawiania się zorganizowaliśmy pierwszy zjazd. Przyjechało ok. 150 motocyklistów. Przez kolejne lata przybywało ich, powstała także „rodzina” motocyklowa, która liczy razem z żonami prawie 50 osób. Wspólne wyjazdy i świadomość, że jesteśmy zwykłymi ludźmi mającymi wspólną pasję, sprawiają, że życie jeszcze bardziej nabiera sensu – opowiadają Anna i Jacek Ratułowscy z Ratułowa. – Motocykliści to nie tylko osoby lubiące prędkość, ale także potrafiące docenić każdą chwilę podczas jazdy. I tacy właśnie jesteśmy. Motocykliści z Podhala, których łączą pasja i wiara. Wsiadając na motocykl, trzeba pomyśleć nie tylko o sobie, ale też o rodzinie. Tolerując wszystkich na drodze, każdy powinien kierować się zdrowym rozsądkiem. Jako grupa cenimy sobie wolność i niezależność naszej pasji, a łączymy z nią wiarę, która daje nam siłę do jej realizacji – podkreślają Ania i Jacek.

To właśnie u nich w domu jest cały sztab organizacyjny przed każdym zlotem. Wspólnie z innymi grupami działającymi na Podhalu „Pasja i Wiara” organizuje coroczne spotkanie u Gaździny Podhala w Ludźmierzu, któremu towarzyszy Msza św. z poświęceniem motocykli na rozpoczynający się sezon. Motocykliści angażują się też w uroczystości parafialne, np. podczas ostatniej procesji Bożego Ciała ubrani w swoje uniformy nieśli baldachim nad Najświętszym Sakramentem. Organizatorzy 10. Jubileuszowego Zlotu Motocyklowego zadbali o regionalne akcenty, przysmaki góralskiej kuchni, a także konkursy z cennymi nagrodami. Wszystko to działo się w ogrodach parafialnych. Imprezę uświetnił występ Kapeli N. Jako że był to jubileuszowy zlot, nie zabrakło wspomnień – archiwalnych zdjęć, wycinków z gazet, m.in. „Gościa Niedzielnego”, czy akcesoriów motocyklowych przygotowanych na zloty. Była też księga z wpisami fanów motocykli i gości jubileuszowego zjazdu.

Niemal od samego początku podczas corocznych zlotów motocykliści angażowali się w pomoc charytatywną. Tak było i tym roku – nie szczędzili grosza dla Róży Mglej z Czerwiennego. Dziewczynka urodziła się z niedorozwojem prawej komory serca oraz zwężonymi tętnicami płucnymi. Ma zaburzenia wzrostu i problemy z odżywianiem. Jest pod stałą kontrolą lekarzy różnych specjalizacji. Dziecko czeka kolejna operacja. – Pragnę życzyć każdemu pasjonatowi jazdy na motocyklu „Bożego gazu”, bo to jest naprawdę coś! Nie zapominajmy przy tym o wzajemnym szacunku i twórczej relacji między nami – podsumowuje ks. Stec.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy