Nowy numer 39/2022 Archiwum

Białe róże na pożegnanie

Wystawa o Edmundzie, starszym bracie Karola Wojtyły, opowiada o człowieku wielu pasji, kochającym życie i piękno świata. Kim by był, gdyby 90 lat temu nie odszedł przedwcześnie, w wieku zaledwie 26 lat?

Lolek był wpatrzony w starszego brata. Uczył się od niego zachwytu przyrodą, zamiłowania do górskich wędrówek, ale także wrażliwości na ludzkie cierpienie. Pierworodny syn Emilii i Karola Wojtyłów był dla chłopca najlepszym przyjacielem. Bracia mieli wiele wspólnych pasji, np. teatr, sport i górskie wędrówki. Odejście Edmunda było dla dwunastolatka wielkim wstrząsem. Jak wspominał w książce André Frossarda „Nie lękajcie się! Rozmowy z Janem Pawłem II”, śmierć brata wyryła się w jego pamięci nawet głębiej niż odejście matki: „Zarówno ze względu na szczególne okoliczności, rzec można tragiczne, jak też i z uwagi na moją większą wówczas dojrzałość”.

W murach Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II w Wadowicach zgromadzono wiele archiwalnych fotografii, dokumentów, książek medycznych. Dzięki wsparciu Muzeum Historii Medycyny UJ CM udostępnione zostały też przedmioty używane przez lekarzy w dwudziestoleciu międzywojennym, m.in. stetoskop jednouszny, pudełko na igły i ampułki czy laryngologiczne lusterko czołowe. Można sobie wyobrazić, jak używał ich Edmund, młody i pełen pasji lekarz. – Pamiątek związanych z Edmundem szukaliśmy w archiwach, ale także w takich miejscach jak schroniska górskie, które z pewnością znalazły się na szlakach wędrówek brata przyszłego papieża – opowiada Anna Czajkowska-Sałapat, kurator wystawy.

Dzięki kwerendom w archiwach Kurii Metropolitalnej w Krakowie, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Muzeum Historii Medycyny UJ CM, Szkoły Podstawowej nr 2 im. Marii Konopnickiej w Wadowicach, bielskiego oddziału Archiwum Państwowego w Katowicach udało się pozyskać wiele unikatowych dokumentów i fotografii. Zwiedzający mogą zobaczyć np. unikalne zdjęcie ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, które uwiecznia Edmunda Wojtyłę jako studenta IV roku Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Fotografia została zrobiona w trakcie zajęć z profesorem Franciszkiem Walterem. Wystawa skupia się na różnych aspektach życia Edmunda. Jest więc część dotycząca jego dzieciństwa i edukacji; wspomnienie pasji, którymi żył; opis czasu studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim i pracy zawodowej, która była życiowym powołaniem Edmunda, aż po trudny moment przedwczesnej śmierci młodego lekarza. Podczas uroczystego otwarcia ekspozycję ozdabiały bukiety białych róż. – Chcieliśmy w ten sposób nawiązać do najbardziej wzruszającego wątku tej wystawy, czyli do historii miłości Edmunda Wojtyły i Jadwigi Urbanówny – wyjaśnia A. Czajkowska-Sałapat.

W napisanym już po śmierci lekarza liście, który znajduje się w zbiorach papieskiego muzeum, Jadwiga opisała ich ostatnie spotkanie. Mężczyzna zachwycił się białymi różami kwitnącymi w ogrodzie przy domu w Mucharzu, gdzie mieszkała rodzina Urbanów. Niewiele myśląc, Jadwiga ścięła kwiaty i ofiarowała mu bukiet. Obraz narzeczonego machającego do niej na pożegnanie wiązanką białych róż był ostatnim, jaki zapamiętała. Nigdy więcej nie zobaczyła już ukochanego. „Edmund kochał bardzo przyrodę. Zachwycał się widokiem gór, z czułością brał w rękę kwiaty, oczywiście rosnące, nie zrywał ich. Pamiętam te przepiękne hale w Tatrach, pełne kwiecia. Mieliśmy zawsze klucze do oznaczania roślin i wspólnie szukaliśmy nazw poszczególnych kwiatów” – opisywała jego miłość do przyrody. Jak podkreślała, „urocze zakątki budziły fantazję Edmunda”. Raz stanął w zachwycie i wyraził swoje marzenie: „Wiesz, w takim zakątku zbudujemy domek, uroczy domek, wśród takich drzew i takich kwiatów”. Nie dane im było spełnić tego pragnienia. O śmierci narzeczonego Jadwiga dowiedziała się dopiero po jego pogrzebie. Został jej po nim nekrolog, który pieczołowicie przechowywała, rozmazany od wylanych nad nim łez. Nigdy nie wyszła za mąż. „Pamiętam tylko jego szare oczy, zawsze śmiejące się, promieniejące dobrocią. Właśnie ta dobroć, życzliwość, uczynność widoczne były w każdym jego geście, w każdym słowie, można powiedzieć, na każdym kroku” – pisała.

Biografowie Edmunda podkreślają nade wszystko jego profesjonalizm, poświęcenie dla pracy, którą traktował jako życiowe powołanie, i empatię okazywaną pacjentom. Był wspaniale zapowiadającym się lekarzem. W 1932 r. walczył o życie młodej kobiety cierpiącej na ostry przypadek szkarlatyny. Sam zaraził się tą chorobą i po kilku dniach zmarł. Miał 26 lat. – Ale brat papieża nie był człowiekiem, który chciał umrzeć, poświęcić się aż do końca. Kochał życie, był normalnym, młodym mężczyzną, pełnym radości, pasji i energii – podkreśla Anna Czajkowska-Sałapat. Takiego Edmunda pokazuje wadowicka wystawa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy