Nowy numer 40/2022 Archiwum

Pętle z naturą i zabytkami

Okazuje się, że dobrym sposobem na obcowanie z niezwykłym góralskim krajobrazem jest jazda na rowerze. Do dyspozycji mamy w Małopolsce np. aż 250 km specjalnych tras w ramach Szlaku Wokół Tatr.

Szlak prowadzi przez Podhale, Spisz oraz Słowację. Jego przebieg nawiązuje do najstarszej sieci osadniczej, dawnych szlaków kolejowych, zabytków architektury, gotyckich kościołów drewnianych, drewnianego budownictwa ludowego oraz góralskiego folkloru i sztuki ludowej. – Poprowadzi nas przez malownicze torfowiska, doliny górskich rzek, skałki i wzniesienia, urokliwe enklawy leśne i łąkowe – mówi zapalony rowerzysta Tadeusz Czepiel, który jazdę na rowerze wykorzystuje także jako formę treningu przed Pielgrzymką Rowerową z Zakopanego na Hel. Wziął w niej udział kilka razy.

Z ekologią za pan brat

Niewątpliwie kolejnymi ważnymi argumentami, które mogą zachęcić nas do wybrania się rowerem na obcowanie z naturalnym krajobrazem południowej Małopolski, są punkty widokowe. Pozwalają na rozkoszowanie się widokami dzikiej, tatrzańskiej przyrody. Jeden z nich mieści się w Nowym Targu, w rezerwacie Bór na Czerwonem. Przebieg szlaku po stronie polskiej wyznacza m.in. odcinek: Gronków–Dębno–Czorsztyn–Sromowce Niżne. Część słowacką stanowi pętla łącząca punkty przekroczenia granicy polskiej poprzez m.in. Dolny Kubin, Liptovský Mikuláš czy Poprad. Od głównego szlaku utworzone są pętle boczne przeznaczone dla turystów zainteresowanych pogłębieniem wiedzy o lokalnych atrakcjach, np. trasy wokół Jeziora Czorsztyńskiego. – Pamiętajmy jeszcze o jednej ważnej zasadzie, którą realizujemy w czasie korzystania ze ścieżek na szlaku: nie stoimy w korkach, popieramy ekologiczne zachowania – mówi Wojciech Groń, nowotarżanin i działacz Związku Podhalan, sam oczywiście zapalony rowerzysta.

Zamki, osady, Słowacja

Trasa szlaku nawiązuje do dziedzictwa historyczno-kulturowego: najstarszej sieci osadniczej (prowadzi przez Nowy Targ, Ludźmierz czy Szaflary albo Frydman), starych szlaków handlowych, interesujących zabytków architektury (Zamek w Niedzicy, Zamek w Czorsztynie, Dwór w Łopusznej, Zamek w Starej Lubowni, Czerwony Klasztor, Orawski Hrad), gotyckich kościołów drewnianych (w Dębnie, Harklowej, Łopusznej, Nowym Targu, Twardoszynie, Zubercu, Istebnem, Leszczynach, Świętym Krzyżu, Kieżmarku), drewnianego budownictwa ludowego (Chochołów, Podbiel, Prybylina, Orawski Park Etnograficzny w Zubrzycy Górnej). Znaczna część przebiega przez gminę Czarny Dunajec. – Systematycznie rozbudowywane są edukacyjne ścieżki pieszo-rowerowe wraz z infrastrukturą towarzyszącą, m.in. miejscami postojowymi, wiatami ogniskowymi, lunetami obserwacyjnymi, tablicami informacyjno-edukacyjnymi, stacjami napraw i ładowania rowerów elektrycznych – podkreśla Marcin Ratułowski, wójt gminy. W maju tego roku został oddany do użytku szlak pieszo-rowerowy, prowadzący z Czarnego Dunajca do Odrowąża, o długości 1,9 km, z nawierzchnią żwirową. Nowo powstały odcinek szlaku przebiega po cennych przyrodniczo obszarach Torfowisk Orawsko-Nowotarskich, w tym obszarach „żywych bobrowisk”. Przez gminę Czarny Dunajec przebiega obecnie łącznie ok. 70 km szlaku. Może ona poszczycić się tytułem „Gmina przyjazna rowerzystom”.

Zamiast pociągów

Przy okazji tworzenia ścieżek rowerowych samorządy robią wszystko, by znajdujące się przy nich obiekty zabytkowe miały odpowiedni wygląd. Świetnym przykładem jest dawna stacja PKP w Podczerwonem, gdzie budynek został odrestaurowany, a w środku działa kawiarnia, są organizowane cykliczne koncerty, festyny dla dzieci. – Dodatkowo można pooglądać dawne zdjęcia z podróży pociągiem (ścieżka wiedzie po dawnym nasypie kolejowym) i oczywiście wypić pyszną kawę albo zjeść pożywny posiłek, by wyruszyć w dalszą drogę – uśmiecha się Lidia Hędrzak z kawiarni działającej w dawnej stacji PKP. Czarnodunajecki samorząd zaprasza nawet na zorganizowane rowerowe przejazdy po Szlaku Wokół Tatr. Grupa rowerowa co poniedziałek o godz. 18 wyrusza sprzed lodowiska w Czarnym Dunajcu. Za każdym razem jazda przebiega inną trasą. Wojciech Kosakowski z Łopusznej jest nauczycielem wychowania fizycznego w szkole oddalonej od domu o kilkadziesiąt kilometrów. – Od wielu lat na wiosnę i jesienią, jeśli są sprzyjające warunki, do szkoły jeżdżę rowerem. Kiedyś miałem drogę wyboistą z wieloma dziurami, a teraz jest ona w całości przeznaczona dla rowerzystów. Biegnie od Starego Bystrego (za Ludźmierzem), potem Domańskim Wierchem w kierunku Chochołowa. Zazwyczaj rano, widoki są przepiękne, a każda pora roku ma swoje walory widokowe – podkreśla W. Kosakowski. A zatem – komu w drogę, temu czas!

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy