Nowy numer 38/2022 Archiwum

Rozprawiła się z chuliganami

Angażowała się w życie parafialne i społeczne, w latach 1935−1939 była wójtem, bardzo szanowanym i oddanym sprawom lokalnym. Swoje życie oddała za ojczyznę w obozie Auschwitz. Jednak w sposób symboliczny wróciła z wielkimi honorami do Odrowąża, gdzie odsłonięto pamiątkowy obelisk poświęcony Margośce.

Pomnik stanął niedawno w centralnym miejscu cmentarza w Odrowążu Podhalańskim. Do jego powstania przyczyniła się rodzina Małgorzaty Jachymiak, która przez wszystkich była nazywana Margośką. − Jest wciąż obecna w sercach mojej mamy Bronisławy, cioci Janiny, moich sióstr Anieli i Stanisławy, krewnych z Bydgoszczy − synowej Kazimiery i wnuczki Wioletty z rodziną. Małgorzata jednak nie żyła wyłącznie dla rodziny. Dużą część swojego życia poświęcała pracy społecznej. Dlatego warto, aby pamięć o tej niezwykłej kobiecie łączyła większy krąg ludzi − mówi ks. prał. Stanisław Morawa.

Tortury w katowni Podhala

Duchowny dodaje, że okazją do przypomnienia postaci Margośki była 80. rocznica zesłania jej do obozu koncentracyjnego, w którym niespełna rok później, w 1943 r., oddała swoje dobre i pełne ofiarności, młode jeszcze życie. Nosiła obozowy numer 7515. Zanim jednak trafiła do oświęcimskiego piekła, była więziona i brutalnie przesłuchiwana w zakopiańskiej siedzibie gestapo − niechlubnie słynnej katowni Podhala „Palace”. Potem trafiła do więzienia w Tarnowie, skąd w bydlęcych wagonach przetransportowano ją z innymi do obozu Auschwitz. Droga prowadząca przez Kraków zajęła aż dwa dni. Z pociągu zdążyła jeszcze przekazać list do rodziny oraz swoją ostatnią wolę. W korespondencji datowanej na 27 maja 1942 r. (dzień transportu do Oświęcimia) Małgorzata Jachymiak pisała: „Proszę was, nie trapcie się, nie płaczcie, nie sama jadę i ze swoimi ludźmi wrócę, a może nawet niedługo. Jakże by było, żeby ja żadnej ofiary na ołtarzu Ojczyzny nie złożyła. Pamiętajcie o mnie wszyscy. Kochajcie mnie jak dotąd i módlcie się”. − W Auschwitz zginęła śmiercią głodową. Oddała swoje życie za ojczyznę, za tę ukochaną Polskę, dla której poświęciła swoje krótkie, ale jakże bogate życie, jak również i za tę małą ojczyznę, której na imię Odrowąż − podkreśla ks. Morawa, który pełni posługę proboszcza w parafii Wilamowice w diecezji bielsko-żywieckiej.

Sposób na konflikty

Gdy w roku 1935 dzięki staraniom ówczesnego senatora Feliksa Gwiżdża w Odrowążu utworzono tak zwaną gminę zbiorową (Dział, Pieniążkowicie, Odrowąż, Załuczne, Piekielnik i Bukowina-Podszkle), M. Jachymiak została wybrana na wójta. − Swój urząd sprawowała z wielkim oddaniem, a co najważniejsze − skutecznie − wspomina Józef Bobek, wieloletni sołtys Odrowąża, zapalony pszczelarz. Małgorzacie Jachymiak udało się zażegnać lokalne konflikty, co nie było łatwe, zważywszy na wieloletnie spory. − Była oddana działalności na rzecz gminy Odrowąż, a równocześnie konsekwentna, odważna i wymagająca. Nie ulękła się grupy chuliganów terroryzujących mieszkańców. Wypowiedziana im wojna naraziła ją na akty zemsty, z których najdramatyczniejszym w skutkach było spalenie domu Jachymiaków. Mimo to nie poddała się i dzięki uporowi i determinacji doprowadziła do ukarania winnych oraz zaprowadzenia w gminie porządku − wspomina ks. Morawa. Małgorzata Jachymiak z wielkim zaangażowaniem uczestniczyła w życiu parafialnym. Należała do Sodalicji Mariańskiej, a także do Katolickiego Stowarzyszenia Kobiet. Była wieloletnią prezeską odrowąskiego ogniska Związku Podhalan oraz jedną ze współorganizatorek, a także prelegentek Walnego Zjazdu Podhalan, który odbył się w Odrowążu w 1938 roku. W czasie II wojny światowej zaangażowała się w działalność konspiracyjną, gdzie przyjęła właśnie pseudonim Margośka. W jej domu powstał jeden z pierwszych na Podhalu punktów nasłuchu radiowego oraz kolportażu prasy podziemnej. W 1940 r. została zaprzysiężona jako żołnierz ZWZ AK. Była również współzałożycielką placówki Konfederacji Tatrzańskiej (organizacji ruchu oporu) w Odrowążu.

Historia w listach

W 1926 roku, mając 25 lat, Małgorzata wstąpiła w sakramentalny związek małżeński z Wincentym Jachymiakiem, pochodzącym z Działu. Mieli syna Jerzego (który zmarł w 1966 roku w Bydgoszczy). − Margośka ukończyła szkołę powszechną w Odrowążu. Mimo ponadprzeciętnych zdolności z różnych względów nie kontynuowała nauki na wyższym poziomie. Własnym wysiłkiem i uporem zdobyła szeroką wiedzę i cenne umiejętności, które pozwoliły jej prowadzić kronikę parafialną oraz korespondować z ówczesną prasą − podkreśla ks. Morawa. Prof. Anna Mlekodaj z Podhalańskiej Państwowej Uczelni Zawodowej w ciekawy sposób przypomniała sylwetkę Małgorzaty Jachymiak. Niejako w jej imieniu napisała kilka listów zebranych w książkę „Listy Margośki”, które tworzą opartą na źródłach opowieść o bardzo ciekawym i owocnym życiu góralki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy