Nowy numer 38/2022 Archiwum

Ojcowski testament

– Żegnając się z ojczyzną 17 sierpnia 2002 r., Jan Paweł II z bezgraniczną ufnością złożył w dłonie Trójjedynego Boga losy ludzkości, prosząc o Jego miłosierdzie i niezawodną nadzieję dla świata – mówi bp Jan Zając, pierwszy kustosz sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.

Wspominając tamten dzień, bp Zając nie ma wątpliwości, że był świadkiem dwóch cudów. Pierwszym było powstanie w szybkim tempie [budowa trwała od 1999 do 2002 r. – przyp. aut.] wspaniałej świątyni – bazyliki Bożego Miłosierdzia, która 20 lat temu otworzyła swoje bramy dla wszystkich szukających Boga bogatego w miłosierdzie. Drugim cudem była obecność w Krakowie apostoła miłosierdzia Jana Pawła II, który choć był już bardzo słaby, to jednocześnie był szczęśliwy, że dzieło, którego tak pragnął, udało się doprowadzić do końca.

Znak nadziei

– To było jego marzenie, aby właśnie tutaj, w Łagiewnikach, powstało centrum kultu Bożego Miłosierdzia. Jak mówił, konsekracja bazyliki i akt zawierzenia świata Bożemu miłosierdziu zapaliły światła padające z łagiewnickiej wieży, które przypominają promienie z obrazu Jezusa Miłosiernego i rzucają duchowy blask na Polskę i świat – zauważa biskup senior archidiecezji krakowskiej i dodaje, że Ojciec Święty życzył rodakom, aby potrafili przekazywać ogień miłosierdzia całemu światu. – To był jego ojcowski testament. Z drżeniem serca i z pełną ufności nadzieją, klęcząc przed papieżem, całując jego schorowane, ale pełne mocy Ducha ręce, podjąłem się wypełniania tego testamentu poprzez swoją posługę kapłańską. To również uznaję jako cud Jego łaskawości, że przez 20 lat mogę nieść ogień miłosierdzia współczesnemu światu – wzrusza się bp Zając, który rektorem i kustoszem sanktuarium był do roku 2014. Obecnie pełni funkcję kustosza honorowego.

17 sierpnia 2002 r. na zawsze zapisał się także w sercu s. Elżbiety Siepak, rzeczniczki Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia, z Łagiewnikami związanej od prawie 40 lat. – Nic nie zapowiadało tak niezwykłego wydarzenia, jakim było zawierzenie świata Bożemu miłosierdziu. Nikt się tego nie spodziewał, nie pisały o tym media, nie było żadnego przygotowania wiernych, ale w sercach ludzkich na pewno było takie pragnienie, skoro wypowiedzenie tego aktu przez Jana Pawła II spotkało się z tak entuzjastycznym przyjęciem i stało się modlitwą dla milionów ludzi na całym świecie – zamyśla się s. Siepak. Przypomina, że zanim Jan Paweł II wypowiedział akt, podał przyczynę, która go do tego skłoniła. – Jeszcze raz nakreślił sytuację świata, który z głębin ludzkiego cierpienia na wszystkich kontynentach woła o miłosierdzie Boga. Najbardziej poruszyły mnie słowa, w których papież, nawiązując do słów zapisanych w „Dzienniczku” św. Faustyny, powiedział: „Niech się spełni ta obietnica Jezusa, że stąd wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście moje”. Nikt wcześniej w nauczaniu Kościoła nie odniósł się do faktu, że właśnie to orędzie miłosierdzia, które wyszło z łagiewnickiego sanktuarium, ma przygotować świat na powtórne przyjście Chrystusa na ziemię – podkreśla s. Elżbieta.

Zdaniem bp. Zająca Ojciec Święty tego sierpniowego dnia prosił Boga nie tylko o wybaczenie wszystkich grzechów, które są powodem nieszczęść i słabości człowieka, ale też o to, by miłosierdzie stało się znakiem nadziei dla całej ludzkości, niezależnie od wierzeń i przekonań osobistych. – Papież jakby zbierał wtedy głosy rozpaczy i cierpienia rozlegające się we wszystkich zakątkach globu, by przedstawić je Bogu i prosić o zmiłowanie. Także dziś jest pewne, że tylko miłosierdzie może powstrzymać użycie broni masowego rażenia. Bez miłosierdzia świat nie przetrwa – grozi mu piekło, także na ziemi – zaznacza bp Zając.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy