Nowy numer 38/2022 Archiwum

Co w nas zostało?

Dzień po zawierzeniu świata Bożemu miłosierdziu Jan Paweł II przewodniczył pożegnalnej Mszy św. na krakowskich Błoniach, w której uczestniczyła rekordowa liczba 2,5 mln wiernych. Historyczne kazanie było niczym alarm, którym Ojciec Święty chciał obudzić uśpione nieco sumienia Polaków.

Teologowie są zgodni: na początku XXI w., tuż po Roku Jubileuszowym, wydawało się, że Kościół przeżywa swoistą wiosnę – zarówno w zlaicyzowanych krajach Europy, jak i w Polsce oraz w ukochanej przez Ojca Świętego archidiecezji krakowskiej. Papież Polak na sprawę patrzył jednak z przenikliwością proroka i 18 sierpnia 2002 r. na Błoniach mówił nie tylko o Bogu bogatym w miłosierdzie, które może wlać w serce człowieka nową nadzieję, ale też kreślił do bólu aktualny również dziś obraz współczesności i czasów, które dopiero miały nadejść.

Nie pomylił się, wskazując m.in., że „człowiek nierzadko żyje tak, jakby Boga nie było, a nawet stawia samego siebie na Jego miejscu. Uzurpuje sobie prawo Stwórcy do ingerowania w tajemnicę życia ludzkiego. Usiłuje decydować o jego zaistnieniu, wyznaczać jego kształt przez manipulacje genetyczne i w końcu określać granicę śmierci. Odrzucając Boże prawa i zasady moralne, otwarcie występuje się przeciw rodzinie. Na wiele sposobów usiłuje się zagłuszyć głos Boga w ludzkich sercach, a Jego samego uczynić »wielkim nieobecnym« w kulturze i społecznej świadomości narodów. »Tajemnica nieprawości« wciąż wpisuje się w rzeczywistość świata”.

Przestrzegał też przed siłami, które proponują nam fałszywie rozumianą wolność i które pokonać można tylko głoszeniem „prawdy krzyża Chrystusowego”, nierozerwalnie związanej z tajemnicą Bożego miłosierdzia. Świętując 20. rocznicę zawierzenia świata Bożemu miłosierdziu, warto więc postawić pytanie, czy pamiętamy o przesłaniu płynącym z papieskich homilii w Łagiewnikach, podczas konsekracji bazyliki Bożego Miłosierdzia oraz na Błoniach. I jak zmieniła się nasza religijność na przestrzeni ostatnich 20 lat. Z roczników statystycznych opracowanych przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego wynika, że w roku 2000 w Polsce wskaźnik dominicantes (odsetek katolików uczęszczających na niedzielną Eucharystię w odniesieniu do ogólnej liczby zobowiązanych) wynosił 47,5 proc., przy czym w archidiecezji krakowskiej było to 56,5 proc. W danych z 2019 r. (czyli sprzed pandemii, która jeszcze bardziej zmieniła statystyki) widać już potężny spadek: wskaźnik dominicantes w skali Polski wynosił 36,9 proc. (spadek o 10,6 proc.), zaś w naszej diecezji – 46,9 proc. (spadek o 9,6 proc.).

Liczby nie pozostawiają też złudzeń w kwestii powołań kapłańskich. W roku 2000 w Polsce w seminariach diecezjalnych było 4738 alumnów, przy czym w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej do kapłaństwa przygotowywało się 156 alumnów. W roku 2020 w seminariach diecezjalnych było już tylko 1619 alumnów (czyli o 3119 mniej niż 20 lat temu), a w seminarium krakowskim – 65. Jeszcze smutniej wyglądają statystyki dotyczące święceń kapłańskich. W 2002 r. archidiecezja krakowska cieszyła z 18 nowych kapłanów, w 2011 i 2014 – z 22 neoprezbiterów, a w 2018 r. święcenia przyjęło 20 kandydatów do kapłaństwa. Potem nastąpiło tąpnięcie: w 2020 r. wyświęconych zostało tylko 9 kapłanów, a w 2021 i 2022 r. – po 8.

Niepokoją w końcu także dane dotyczące uczęszczania dzieci i młodzieży na katechezę szkolną. Według Komisji Wychowania Katolickiego KEP w 2009 r. w całej Polsce w szkołach podstawowych w katechezie uczestniczyło 98 proc. uczniów, w gimnazjach – 96 proc., a w liceach – 91 proc. W roku szkolnym 2020/2021 na lekcje religii we wszystkich typach placówek uczęszczało już tylko 85,7 proc. uczniów, a w archidiecezji krakowskiej – 87,2 proc. Bez twardych danych liczbowych trudno dostrzec w porę zjawisko zmiany mentalności religijnej Polaków. Jak można mu zapobiegać? Być może jednym z lekarstw jest ukazywanie na nowo papieskiego nauczania, prawdy o Bożym miłosierdziu i przyciąganie do jego źródła – zwłaszcza teraz, gdy dzień po dniu po pandemii w Łagiewnikach odbudowuje się ruch pielgrzymkowy. I nie jest to zadanie tylko dla kapłanów.

– Dobrym kanałem są kultura i sztuka oraz media. Ostatnio nasze zgromadzenie wspólnie z TVP opracowało spoty z orędziem miłosierdzia w języku polskim i angielskim, z piękną muzyką Pawła Bębenka i wspaniałymi plenerami Polski i świata. Najważniejsza jest zaś modlitwa, bo ona pozwala działać Bożemu miłosierdziu w życiu tych, do których jesteśmy posłani – uważa s. Elżbieta Siepak, rzecznik prasowy Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. – Przesłanie przekazane przez s. Faustynę oraz ogromne dziedzictwo pontyfikatu Jana Pawła II wymagają od nas trudu, jednak każdy z nas może być apostołem Bożego Miłosierdzia przez konkretne czyny, słowo oraz modlitwę – dodaje ks. Franciszek Ślusarczyk, rektor sanktuarium w latach 2014–2019.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy