Nowy numer 38/2022 Archiwum

Nie wierzę własnym oczom!

To krakowskie muzeum to wyjątkowe miejsce, gdzie iluzje spotykają się z wynalazkami naukowymi i sztuką.

Wstarym dworku, wyróżniającym się dziesiątkami historycznych elementów dekoracyjnych oraz oryginalnymi kominkami z XIX w., należącym niegdyś do rodziny Potockich i zlokalizowanym nieopodal Rynku Głównego w Krakowie, powstało niezwykłe muzeum, w którym tak mieszkańcy, jak i turyści mogą doświadczyć cudów fizyki i optyki w pigułce. – Nie da się ukryć, że w naszej placówce każdy przestaje wierzyć własnym oczom. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu, bo na przykład w pomieszczeniu ze złudzeniami fizycznymi trzeba sprawdzić dwukrotnie, co tak naprawdę odbiera nasz mózg, a co rzeczywiście widzimy – uśmiechają się pracownicy Muzeum Iluzji.

Świat złudzeń

Eksponaty zgromadzone w placówce wykorzystują m.in. kontrast lub wzory wykonane z kształtów o różnych rozmiarach, co sprawia, że pozornie nieznany przedmiot zaczyna istnieć w umyśle zwiedzających. Czasem stoi on nieruchomo, a czasem zaczyna podążać w stronę patrzącego. Złudzenia mają różny charakter – od optycznych po fizyczne. Są nawet złudzenia o wieloletniej historii. Dobrym przykładem jest anamorfoza, czyli technika wymyślona w epoce renesansu, polegająca na celowej deformacji tworzonego obrazu. „To, co artysta chciał nam pokazać, zobaczymy dopiero wtedy, gdy spojrzymy na odbicie w wypolerowanym metalowym cylindrze” – brzmi opis jednej z przedstawianych ekspozycji.

Nie zabrakło również sześcianu Neckera, trójkąta Penrose’a czy niemożliwego trójzębu. Zachwycają też obrazy, na których – w zależności od kąta patrzenia – można zaobserwować poszczególne pory roku na jednym drzewie albo różne nachylenia kątów ścian tego samego domu. Dużo emocji wzbudza także eksponat, którego części zostały stworzone, opracowane i wykorzystane przez wielkiego naukowca wynalazcę Nikolę Teslę. Uwagę przykuwają też hologramy, czyli zapisy fotograficzne danego obiektu, które utrwalone laserowo w warstwie szkła, tworzą iluzję głębi i trójwymiarowości. Niezwykła gra światłami czy też lustrami sprawia, że tej ciekawej placówki na muzealnej mapie Krakowa nie sposób pominąć.

Wyjątkowe wspomnienia

Doświadczenie edukacyjne wzbogaca w Muzeum Iluzji interaktywna rozrywka – rysowanie światłem, tworzenie cieni i niezapomnianych chwil w świecie do góry nogami. Zwiedzający, wykorzystując aparaty w swoich telefonach, mogą m.in. „stanąć na suficie” specjalnie przygotowanego pokoju czy „dać się pochlapać” wodzie „wylewającej się” z obrazu, na którym statek z papieru pokonuje wzburzone fale.

– Myślę, że to bardzo dobry pomysł na spędzenie wolnego czasu, zwłaszcza z pociechami. Widać, że dzieci są zachwycone, dobrze się bawią, a i dorośli znajdą na pewno coś, co ich zaskoczy. No i wspomnienia na pewno pozostaną na długi czas – ocenia pan Piotr, który wystawę odwiedził z dziećmi. Z podstawami danej iluzji można zapoznać się dzięki szczegółowym opisom prezentowanych przedmiotów. W każdej chwili można również liczyć na pomoc asystentów, którzy są gotowi zrobić zdjęcie czy bardziej naukowo wyjaśnić sekrety niesamowitego świata iluzji. Szczegółowe informacje o muzeum można znaleźć na stronie www.krakil.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy