Nowy numer 49/2022 Archiwum

Siła wiary i modlitwy

Od 19 sierpnia na ekranach polskich kin można oglądać zrealizowaną z niezwykłym rozmachem filmową historię walki o ocalenie z pożaru jednego z najświętszych miejsc Europy.

Dramat przedstawiony w filmie „Notre-Dame płonie” w reżyserii Jeana-Jacquesa Annauda wydarzył się 15 kwietnia 2019 roku. To właśnie wtedy świat obiegła wstrząsająca wiadomość o tym, że paryska katedra Notre-Dame stanęła w płomieniach. Nie tylko katolicy wstrzymali oddech, kiedy setki strażaków rozpoczęły walkę ze straszliwym żywiołem, który obracał w popiół bezcenną relikwię chrześcijaństwa i pomnik historii. – Nie da się ukryć, że film poruszy, i to zarówno osoby wierzące, jak i niewierzące. Oprócz tego, że symbolicznie zachęca do refleksji nad kondycją wiary katolickiej we współczesnym świecie, to jest zarazem epickim obrazem, który ukazuje heroiczne zmagania z ogniem w miejscu o wyjątkowym znaczeniu historycznym i duchowym – mówi Przemysław Wręźlewicz, dyrektor krakowskiego Rafael Film, który wspólnie z Monolith Films dystrybuuje dzieło w Polsce.

Scenariusz wymyślony przez życie

Według oceny reżysera filmu, do pożaru katedry doprowadziło połączenie wielu niemożliwych wręcz czynników, np. zmiana inspektora ds. ochrony przeciwpożarowej świątyni czy brak prawidłowej pracy krótkofalówek. – Gdyby taki ciąg wydarzeń wymyślił scenarzysta, ta historia wydawałaby się niewiarygodna. A jednak jest w 100 proc. prawdziwa – podkreśla J.-J. Annaud. W roli głównej w filmie występuje katedra Notre-Dame. – Jej przeciwnikiem jest wyrachowany i potężny demon – ogień. A w centrum walki pomiędzy tymi dwoma gigantami są zwyczajni ludzie, którzy są gotowi poświęcić własne życie, by ratować ważne dla ich kultury i tożsamości narodowej kamienie, czyli strażacy, w krytycznych momentach niemający wątpliwości, że wzywa ich misja specjalna – zaznacza reżyser.

Podczas tworzenia filmu zdecydowano trzymać się faktów i maksymalnie dokładnie odtworzyć chronologię zdarzeń. – Nie było to na pewno łatwe, bo twórcy musieli godzinami porównywać opowieści i zeznania, które udało się zebrać od rozmaitych osób. Często nie były one zbieżne, bo każda z nich miała swoją wersję wydarzeń – wskazuje Andrzej Sobczyk, prezes Stowarzyszenia „Rafael”. Kręcenie poszczególnych ujęć było bardzo utrudnione – nie było możliwe przeprowadzenie tego wewnątrz katedry ze względu na dużą obecność ołowiu, jak i wciąż istniejące ryzyko zawalenia się sklepienia. W specjalnym studiu zbudowano więc replikę świątyni, w tym sporą część nawy głównej, kręcone schody, zewnętrzne galerie i gigantyczne wnętrze dzwonnicy, czyli najbardziej rozpoznawalne elementy Notre-Dame, a jednocześnie te, które najmocniej ucierpiały w trakcie pożaru. Filmowcom udało się też dostać pozwolenie na przeprowadzenie zdjęć w zniszczonej katedrze, ale musieli tam przebywać w specjalnych kombinezonach. – Wsparli ich również zwykli ludzie, którzy nadsyłali własne zdjęcia i filmy pożaru. Wykorzystano także materiały archiwalne – dodaje P. Wręźlewicz. Ważna też była obróbka komputerowa, której poddano ok. jednej czwartej filmu.

Walka nie tylko o mury

Warunki opanowywania pożaru były niezwykle trudne, ponieważ ogień rozprzestrzeniał się na trudno dostępnym poddaszu. – Stawka była ogromnie wysoka, bo chodziło nie tylko o ocalenie jednej z najwspanialszych budowli sakralnych na ziemi, ale także bezcennych relikwii. W skarbcu katedry przechowywana jest m.in. korona cierniowa Chrystusa – zaznacza P. Wręźlewicz. Mury „matki wszystkich katedr” przetrwały, ale były momenty, w których wydawało się, że odwaga, doświadczenie i specjalistyczny sprzęt mogą nie wystarczyć do uratowania Notre-Dame. – Wokół katedry gromadziły się tysiące wiernych, by modlitwą wesprzeć bohaterów. Ten film naprawdę pokazuje siłę wiary i modlitwy zwykłych ludzi w starciu z potęgą niszczycielskiego żywiołu – ocenia A. Sobczyk. Dodaje, że film „Notre-Dame płonie” ponownie wzbudzi w widzach emocje zdumienia, niedowierzania i grozy z powodu tragicznych chwil podczas pożaru francuskiej katedry, którego płomienie biły w niebo ponad dachem na wysokość ponad 100 m, a temperatura sięgała ponad 1000 st. Celsjusza.

– Myślę, że każdy wychodzący z sali kinowej zada sobie pytanie o to, co jest fundamentem wiary. Wielu w pożarze Notre-Dame widziało symbol kondycji naszej cywilizacji i Kościoła. Można więc, idąc dalej tym tropem, pomyśleć, czego potrzeba, by uniknąć katastrofy. Wiary, odwagi czy poświęcenia? Niewątpliwie dzięki takim cechom paryskich strażaków katedra Notre-Dame, choć poraniona, przetrwała – kończy dyrektor Rafael Film.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy