Nowy numer 48/2022 Archiwum

Bóg, zginając kolana człowieka, prostuje jego życiowe drogi

W poniedziałkowy wieczór 26 września miała miejsce kolejna "Ewangelizacja na Barce", która z racji jesiennej aury odbyła się w pallotyńskim kościele Matki Bożej Pocieszenia w Nowej Hucie.

Prelegentem wydarzenia organizowanego przez Pallotyńskie Radio Ewangelizacyjne Pallotti.FM był Karol Cierpica, polski żołnierz, któremu życie podczas ataku rebeliantów na bazę Ghazni w Afganistanie w 2013 r. uratował amerykański wojskowy sierż. Michael Ollis. Przyznał on, że od zawsze chciał być obrońcą ojczyzny - w wieku 19 lat wstąpił do armii i został spadochroniarzem. - To było spełnienie moich marzeń. Było mi tam bardzo dobrze, bo służyłem innym. Było to życie na pełnej petardzie. Misja za misją. Niestety, trochę zostawiłem Pana Boga w tej rzeczywistości. Chodziłem, co prawda, do kościoła, ale nie miałem doświadczenia żywego Jezusa w sercu. I dlatego coraz bardziej się od Niego oddalałem - ocenił, dodając, że niestety pojawiły się  też narkotyki czy niepoukładana seksualność.

Poruszającym doświadczeniem był dla K. Cierpicy atak rebeliantów na bazę, w której służyła jego jednostka wojskowa. Dochodziło do potężnych wybuchów, jego życie było zagrożone. Przeżył, bo własnym ciałem przed detonacją ładunku wybuchowego przez zamachowca samobójcę osłonił go właśnie sierż. Michael.

Kolejnym dotknięciem żywego Boga w jego życiu było spotkanie z rodzicami żołnierza, który poświęcił życie, by go uratować. - Pamiętam, jakby to było wczoraj. Jeszcze nie opadł kurz emocji z tych wydarzeń. A oni podeszli do mnie i powiedzieli, że witają mnie w swojej rodzinie. Nie mam pojęcia, co działo się w ich sercach, ale swoją rozpacz z powodu utraty dziecka przemienili w niezwykłe świadectwo. Zobaczyłem, że jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to naprawdę wszystko inne jest na właściwym - opisał.

Dodał, że później zmagał się również z depresją. I tu także Bóg zadziałał. Pokazał mu, że jedyna pomoc to czasem gorliwa modlitwa, często wbrew zniechęceniu i braku nadziei. - Byłem na skraju śmierci, a Bóg czekał. Cały czas miał wyciągniętą rękę, ale czekał na moją. Żeby zbliżenie do Niego było moją wolą. Tak właśnie działa Bóg - często zgina kolana człowieka, by prostować jego życiowe drogi - głosił, wskazując, że często mówi się, iż są takie sytuacje, gdy pomóc może już tylko modlitwa. - Nie rozumiem tutaj tego słowa "tylko". To aż modlitwa! Wszystko zaczyna się od niej. Ona uświadamia, że jesteś posłany do konkretnych zadań przez Boga. To zmienia całą życiową perspektywę. Poczujesz, że zostałeś stworzony przez Boga indywidualnie, a nie na jakiejś taśmie produkcyjnej. Że posłał cię tam, gdzie masz naprawdę być, bo wie, że w tym środowisku sobie na pewno poradzisz, że wypełnisz Jego misję - zaznaczył.

Oddając hołd żołnierzowi, który uratował mu życie, K. Cierpica nazwał syna imieniem swojego wybawcy. - Kiedy patrzyłem na mojego syna, który biegnąc w moje ramiona, często zamykał oczy, zrozumiałem, że tak właśnie powinno wyglądać zawierzenie Bogu. Obyście zawsze mieli taką wiarą, oddając Mu z pełnym zaufaniem każdy element waszego życia, zwłaszcza te, z którymi sobie nie radzicie - życzył zebranym w pallotyńskiej świątyni prelegent wrześniowej "Ewangelizacji na Barce".

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy