Nowy numer 48/2022 Archiwum

Na scenie był Prawdą

29 września na cmentarzu w podwarszawskim Aleksandrowie odbył się pogrzeb zmarłego 23 września w wieku 94 lat Franciszka Pieczki, wybitnego aktora polskiego. U początków kariery artystycznej był przez kilkanaście lat związany z Nową Hutą i Krakowem.

Nowohucki Teatr Ludowy był w 1955 r. miejscem jego debiutu aktorskiego w pełnym wymiarze. Zagrał wówczas rolę Bryndasa w „Krakowiakach i Góralach” Wojciecha Bogusławskiego.

W latach 1955–1963 wystąpił na tej scenie jeszcze w kilkudziesięciu rolach. Do najwybitniejszych należały: rola Lenniego w „Myszach i ludziach” Johna Steinbecka (1956) i Horodniczego w „Rewizorze” Mikołaja Gogola (1963), wyreżyserowanym przez Józefa Szajnę. Tutaj zetknął się z nowoczesnym teatrem. W czerwcu 2015 r., w rocznicę debiutu, aktor wrócił do Nowej Huty, by spotkać się z wielbicielami swojego talentu. „Znalazłem się w miejscu, z którego wyszedłem. Wraz z upływem lat miejsca, gdzie człowiek rozpoczynał swój start życiowy, stają mu się coraz bardziej miłe i coraz bardziej pożądane. To swego rodzaju pogoń za młodością. Tu, w Nowej Hucie, wszystko dla mnie się zaczęło. Był to ciekawy okres w życiu teatru polskiego. Debiutowałem w Teatrze Ludowym 60 lat temu, w 1955 roku. W 1956 r. poluzowane zostały gorsety ideologiczne socrealizmu, zelżała cenzura i bardzo ciekawie nam się tu pracowało. Byliśmy wówczas w teatrze młodzi, pełni optymizmu” – wspominał wówczas aktor.


Zapamiętał m.in. obronę krzyża w Nowej Hucie w 1960 roku. „Jaka była wtedy naparzanka z milicją! Mieliśmy próbę w teatrze i widziałem pędzące tłumy. Leciały cegłówki i kamienie, a milicja spieprzała, uciekali jak zające. Staliśmy i patrzyliśmy na nich, kobiety goniły milicjantów, wyglądało to komicznie i tragicznie zarazem. Któraś z kobiet w pewnym momencie krzyknęła do mężczyzn: »Co wy, skur..., krzyża nie bronicie? Za mną!«” – wspominał aktor w 2012 r. w rozmowie z Dariuszem Domańskim, krakowskim znawcą teatru, swoim biografem i przyjacielem.


Franciszek Pieczka wybitne role zagrał także w latach 1964–1969, występując na deskach krakowskiego Starego Teatru. Szczególnym uznaniem cieszyły się jego występy w roli tytułowej w sztuce Georga Büchnera „Voyzeck”, wyreżyserowanej przez Konrada Swinarskiego. Krytyk teatralny Elżbieta Morawiec określiła go w warszawskim tygodniku „Kultura” po premierze mianem „gwiazdy nr 1 zespołu”. Komplementował go także recenzent „Teatru” Wojciech Natanson. Zmarły aktor występował w Starym także w inscenizacjach Zygmunta Hübnera i Jerzego Jarockiego.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy