GN 4/2023 Archiwum

Trudny talent

Powołanie do samotności nie istnieje – przekonują osoby stanu wolnego, które szukają swojej drogi w Kościele.

Określenia „stara panna” czy „stary kawaler” można dziś odłożyć do lamusa. Osoby stanu wolnego coraz rzadziej postrzegane są jako gorsze czy nieszczęśliwe. Z powodzeniem realizują się zawodowo, spełniają pasje, dbają o swój rozwój i nie narzekają na brak życia towarzyskiego. Z drugiej jednak strony są tacy, którzy zostali zepchnięci w samotność z powodu życiowych okoliczności, osobistych dramatów czy społecznego wykluczenia. Czy życie w pojedynkę oznacza nieumiejętność podejmowania decyzji albo egocentryzm? Czy w Kościele jest miejsce dla osób, które nie wybrały żadnej z dwóch dróg – kapłaństwa lub zakonu albo małżeństwa – i żyją samotnie?

Wiara

Grzegorz zajmuje się testowaniem urządzeń telekomunikacyjnych. Z Grupą 33 zetknął się po raz pierwszy, gdy jej założyciel ks. Tadeusz Czakański głosił w jego parafii rekolekcje wielkopostne. Ich owocem było powstanie pierwszej w Krakowie wspólnoty osób stanu wolnego. – Początkowo byłem oporny, choć zachęcano mnie, bym do niej wstąpił. Przełomem okazała się pielgrzymka do Ziemi Świętej. Zostałem „złowiony” do tej grupy nad jeziorem Genezaret – opowiada mężczyzna, który właśnie tam spotkał należące do niej osoby. Pomyślał wówczas: „Dlaczego nie? Przyjdę, zobaczę, jak to wygląda”. – Stwierdziłem, że to dobra forma pogłębienia wiary. Dzięki spotkaniom we wspólnocie moja relacja z Bogiem stała się głębsza, zacząłem też podejmować różne posługi – wspomina. Jego droga we wspólnocie Grupa 33 trwa od 2018 roku. – Najważniejsze dla mnie jest przede wszystkim to, że jesteśmy. Gdy się żegnamy, pada stwierdzenie: „Dobrze, że jesteś”. To duża wartość, że spotykam drugą osobę. Spotykamy się częściej, niektórzy proszą o pomoc, wspieramy się wzajemnie. Dla mnie wiara to służba drugiemu człowiekowi. To jest moje powołanie – mówi Grzegorz, przyznając, że samotność to „trudny talent”. – Trzeba się przełamywać – dodaje. – Mam rodzinę bliższą i dalszą, ale na co dzień żyję sam. Czasami jest trudno, brakuje drugiego człowieka, ale wiem, że zawsze jest przy mnie Bóg. W trudnych sytuacjach modlę się, to dla mnie duże wsparcie – wyznaje mężczyzna. Nazwa grupy pochodzi od liczby lat ziemskiego życia Jezusa Chrystusa. „Życie jest piękne i warto je pięknie przeżyć z Jezusem” – to hasło wspólnoty ludzi, którzy uważają, że „pięknie” to znaczy z Bogiem i z drugim człowiekiem. Jak przyznają jej członkowie, życie w stanie wolnym najczęściej nie jest z wyboru. „Po prostu, tak się poukładało, lata mijały, a my nie założyliśmy rodzin. Istotne jest, co my z tym stanem wolnym zrobimy. Czy go zaakceptujemy? Czy potrafimy go wykorzystać, potraktować jako dar?” – piszą na swojej stronie internetowej. Pomocą w rozeznawaniu „trudnego talentu” samotności jest dla nich słowo Boże, którym inspirują się na co dzień. Spotykają się dwa razy w miesiącu na Eucharystii, wykładach i w mniejszych grupach, jeżdżą na rekolekcje, biorą udział w pielgrzymkach. Rodzą się przyjaźnie, budowane na wzajemnym wspieraniu się w odkrywaniu drogi wiary, ale także w codziennych sytuacjach i spędzanym razem czasie wolnym.

Nadzieja

Najprościej można powiedzieć, że członkowie Grupy 33 to ludzie nadziei. Nadzieja wiąże się zwykle z oczekiwaniem na zmiany, ale ta zmiana nie zawsze oznacza założenie rodziny. Zwykle wiąże się z przemianą życia, której źródłem jest akceptacja swojej drogi. Agnieszka jest pracownikiem socjalnym. Co mówi o nadziei? – Najłatwiej zdefiniować ją przez skojarzenia: z nowym dniem, z budzącą się na wiosnę do życia przyrodą, z promykiem słońca na pochmurnym niebie. Nadzieja kieruje nas ku lepszemu. Kiedy przychodzi czas smutku, oczekujemy radości. Ona nas wypycha ku temu, co dobre – próbuje opisać jedną z trzech cnót, o których św. Paweł pisze w Hymnie o miłości. Jej zdaniem nadzieja ma wielką siłę. – Mówimy: nadzieja zawieść nie może, umiera ostatnia. Nadzieja jest czymś mocnym, co każe nam nie ustawać, wciąż być w drodze – dodaje. Agnieszka odwołuje się do doświadczenia chrześcijańskiego, które mówi o perspektywie zbawienia i życia wiecznego w szczęściu oglądania Boga twarzą w twarz. – Jako chrześcijanie doświadczamy tego, że to, co złe i grzeszne, jest przezwyciężone – wyjaśnia kobieta. Przyznaje przy tym, że nadzieja budzi się i najsilniej działa w momentach, gdy doświadczamy własnej kruchości. Czasem nie widać jej zwiastunów. – Nadzieja to życie, które się przeobraża i mówi: „To nie jest koniec”. Pozwala żyć, dążyć, rozwijać się – podsumowuje swoją refleksję. Grupa 33 jest propozycją dla osób, które pragną bliżej przyjrzeć się swojemu życiu i odpowiedzieć na pytanie, jaki jest jego sens i cel. Jej członkowie wychodzą z założenia, że to od nich samych zależy, czy potrafią cieszyć się życiem, drugim człowiekiem i być dla kogoś. – Jesteśmy powołani do szczęścia, czyli zjednoczenia z Bogiem na drodze miłości – przekonują, dodając, że jeśli człowiek nie potrafi nazwać swojego szczęścia, może się okazać, że ominie to, co „naprawdę jest najważniejsze w życiu”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy