Bardzo dobrze pamięta chwile związane z wypadkiem. – Był przedostatni dzień kwietnia zeszłego roku, zmierzałam na rowerze do Matki Boskiej Ludźmierskiej, postanowiłam zawierzyć siebie, moją rodzinę i moich przyjaciół Pięknej Pani i ukłonić się Jej przed świętem mojej patronki – św. Katarzyny ze Sieny. Kiedy wyjechałam z domu, zatrzymałam się jeszcze w Urzędzie Skarbowym, by złożyć zeznanie podatkowe. Na następny dzień miałam wykupiony bilet do Francji do pracy. Było kilkanaście minut przed 12.00, zostało mi do pokonania ok. 2 km. Na wysokości kościoła św. Jadwigi Królowej, podczas przechodzenia z rowerem przez drogę, nieszczęśliwie wpadłam pod ciężarówkę, która przejechała mi obie nogi, miażdżąc prawe udo – opowiada.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








