Wolontariusze, którzy do drugiego tygodnia grudnia odwiedzają rodziny zgłoszone do udziału w tegorocznej Paczce, mówią zgodnie, że nie trzeba wiele, by ktoś wpadł w poważne kłopoty. Wie coś o tym pani Joanna, która uwielbiała pracować w restauracji jako kucharka. Jej mąż Jerzy, którego kocha nad życie, po pierwszym udarze nie mógł już pracować, ale jakoś sobie radzili. Niestety, przyszedł drugi udar, dużo bardziej rozległy. Pan Jerzy przestał mówić, chodzić i ruszać rękami. Jego żona musiała zrezygnować z pracy, bo nikt inny nie był i nie jest w stanie zastąpić jej w całodobowej opiece nad Jurkiem. Wydatki na leki, dojazdy i wszystko, co związane z chorobą, pochłaniają tak dużo pieniędzy, że na inne potrzeby zostaje im bardzo niewiele. Zakup odpowiedniego materaca przeciwodleżynowego był więc zupełnie poza ich możliwościami. Gdy rok temu pan Jerzy dostał go w Szlachetnej Paczce, miał łzy w oczach. Inaczej nie był w stanie podziękować.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








