W kaplicy Pałacu Arcybiskupów Krakowskich 3 kwietnia odbyła się sesja zamykająca diecezjalny etap procesu beatyfikacyjnego sługi Bożego ks. Józefa Kurzei (1937-1976) - budowniczego kościoła św. Maksymiliana Kolbego w nowohuckich Mistrzejowicach.
W trakcie sesji ks. Andrzej Kopicz, obecny proboszcz parafii mistrzejowickiej, postulator procesu, przypomniał słowa wypowiedziane przez Jana Pawła II podczas konsekracji kościoła w Mistrzejowicach 22 czerwca 1983 r., w których Ojciec Święty zwracał się bezpośrednio do budowniczego świątyni, którego doczesne szczątki obecnie w niej spoczywają: "Księże Józefie, umiłowany Księże Józefie, pierwszy proboszczu mistrzejowicki, który dałeś duszę za tę cząstkę Kościoła krakowskiego. Niech Chrystus zmartwychwstały pozwoli ci, umiłowany Księże Józefie, radować się tą naszą dzisiejszą, niezwykłą, paschalną uroczystością. Gdy poświęcamy świątynię Bogu żywemu, wchodzimy w tajemnice Chrystusowej Paschy. Taki obraz przyszłego kościoła w Mistrzejowicach nosiłeś w swoim sercu, drogi Księże Józefie: obraz ukształtowany przez żywą wiarę. I z takim obrazem odszedłeś z tego świata, licząc zaledwie 39 lat: wyczerpany do końca Boży pracowniku, kapłanie Jezusa Chrystusa".
Ks. Kurzeja w 1970 r., na polecenie kard. Karola Wojtyły, rozpoczął tworzenie duszpasterstwa wśród mieszkańców nowo powstających osiedli w Nowej Hucie. Jedną z pierwszych jego decyzji była budowa tzw. "zielonej budki", która pełniła rolę kaplicy, sali katechetycznej i mieszkania. - Zamieszkując wśród osiedli, szybko zyskał sympatię i zaufanie. Cel, jaki sobie postawił, to budowa Kościoła tak materialnego, jak i duchowego. W ówczesnych realiach życia politycznego to było prawie niemożliwe - mówił ks. Andrzej Kopicz, zwracając uwagę, że ks. Kurzeja był ciągle nękany przez komunistyczne władze, które w Nowej Hucie programowo chciały stworzyć miasto bez Boga. Ciągłe wezwania na przesłuchania do prokuratury, liczne sprawy sądowe i kary pieniężne doprowadziły do choroby serca i przedwczesnej śmierci w wieku 39 lat. Zmarł 15 sierpnia 1976 r. w uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej. Pogrzeb, na cmentarzu w Grębałowie, stał się ogromną manifestacją 20 tysięcy wiernych. 16 listopada 1980 r. jego doczesne szczątki przeniesiono do krypty kościoła św. Maksymiliana Kolbego.
Proces beatyfikacyjny rozpoczął kard. Franciszek Macharski 4 maja 2005 r. Owocem prac procesowych są: świadectwo 70 świadków, 940 stron akt procesowych i 2340 stron zebranych dokumentów, który teraz trafią do Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie. - Ks. Kurzeja zostawił nam jeszcze jeden znak: krzyż misyjny z napisem "Serca w Sercu". Co roku niesiemy go w Wielki Piątek, rozważając mękę naszego Pana Jezusa Chrystusa. Idziemy z tego miejsca, gdzie to wszystko się zaczęło - od tej "zielonej budki", od kaplicy Matki Bożej Łaskawej do naszego kościoła. W zawołaniu tego krzyża jest testament dla nas i następnych pokoleń, które przyjdą po nas - mówił postulator.
Metropolita krakowski określił charakter działalności ks. Kurzei. - Oddał się całkowicie Chrystusowi, a przez to całkowicie oddał się Bożemu ludowi zleconemu jego duszpasterskiej trosce przez kard. Karola Wojtyłę. Oddał się całkowicie, dzieląc trudy, niewygody, na początku wręcz prymitywne warunki bytowania, by być ze swoim ludem - mówił o słudze Bożym abp Jędraszewski. - Nie dał się złamać. Był ze swoimi do końca i tak jak Chrystus będący ze swoimi i dla swoich do końca, oddał swoje życie - dodał hierarcha.
Podkreślił także: "Jestem przekonany, że sługa Boży ks. Józef Kurzeja jest nam dany przez Pana Boga na ten czas - trudny, niełatwy dla polskiego społeczeństwa, narodu, dla Kościoła w Polsce".