Po 6 dniach wędrówki pątnicy z 45. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej pokłonili się Maryi, a później uczestniczyli w Mszy św. na jasnogórskich wałach.
Ostatni dzień wędrówki pątników z archidiecezji krakowskiej do Królowej Polski można nazwać wielobarwną mozaiką emocji. Dlaczego? Ponieważ wejście na Jasną Górę zawsze poprzedza nabożeństwo pokutne na Przeprośnej Górce (czyli przy ruinach zamku w Olsztynie). W tym roku wzięły w nim udział wspólnoty I, II, III i IV, a nabożeństwu przewodniczył bp Damian Muskus OFM. Przekonywał on pielgrzymów, że nie ma takiego wołania, którego Bóg by nie usłyszał. - Nie ma. On słyszy nawet tych, którzy odwrócili się od Niego, którzy coś mamroczą pod nosem albo i nic nie mówią. On słyszy także ich milczenie. Słyszy każdego. Słyszy wątpiących, rozczarowanych. Wszystkich. Bóg wyciąga ręce do ślepców i żebraków i pyta: "Co chcesz, abym ci uczynił?". Pyta o to każdego z nas - mówił bp Muskus.
Zauważył też, że nasza przeszłość jest już w rękach Boga. - Możemy żałować tego, jak żyliśmy dotychczas. To nam wolno i trzeba nawet to robić. Trzeba żałować, ale przeszłości już nie zmienimy i musimy się z tym pogodzić, aby odzyskać wewnętrzną wolność. Ta wolność daje zaś przebaczenie samemu sobie i pomaga otworzyć się na przebaczenie Boga. Ne jest jednak łatwo przyjąć to przebaczenie, ponieważ ten proces wymaga odrzucenia wszystkich pozorów bezpieczeństwa i przyznania się do błędu - podpowiadał bp Damian.
Nabożeństwo na Przeprośnej Górce ma to do siebie, że po nim wszyscy idą dalej już nieco bardziej wyciszeni, rozmodleni i wsłuchani w głos Boga, który każdemu stara się coś powiedzieć, w ciszy jego serca.
- Do Maryi idę po raz 6., a pielgrzymowanie zaczęłam dość późno, bo mam już 67 lat. Czy pójdę za rok? Jeśli siły pozwolą, to na pewno będę chciała pójść, bo idąc po raz pierwszy, wpada się w pozytywny nałóg i człowiek coraz bardziej chce modlić się za swoich bliskich - zamyśla się Teresa, a Daniel, który na Jasną Górę przyszedł w tym roku już po raz 16., zachęca, by każdy, kto jeszcze nigdy nie szedł i zastanawia się, czy dałby radę iść, spróbował poczuć smak pielgrzymki, idąc chociaż jeden dzień. - Po takim małym treningu każdy będzie chciał więcej, by przez ręce Maryi prosić Boga o wiele ważnych spraw i dziękować Mu za to, co udało się w ostatnim roku. Mężczyźni mogą na przykład prosić, by dane im było spotkać swoją przyszłą dobrą żonę - uśmiecha się Daniel. Karol tegoroczne pielgrzymowanie wykorzystał zaś na to, by dobrze spędzić ten czas ze swoją córką Konstancją, która w maju przyjęła Pierwszą Komunię św. Oboje zgodnie twierdzą, że idąc, warto dać coś Bogu od siebie, wyciszyć się, oderwać od codzienności, pokutować, ale też po prostu poczuć radość wejścia na Jasną Górę.
- My jesteśmy taką radością idącą do Maryi! - przekonuje cała grupa ze stowarzyszenia Maltańska Służba Medyczna z Nowego Sącza (oddział z Łostówki). - Idziemy zaś, by odwiedzić Maryję i służyć drugiemu człowiekowi, któremu czasem brakuje sił, by iść dalej. Pielgrzymując, oddajemy Matce Bożej jeden tydzień z całego roku, poprzez który przepraszamy też za to, co każdy z nas ma "na koncie", i aby prosić o czystą kartę na kolejny rok - tłumaczą Wiktoria i Kacper.
Przez długie lata innym pielgrzymom służyli także Ewelina i Szymon, kwatermistrzowie ze wspólnoty idącej ze Skawiny. - W tym roku po raz pierwszy przyszliśmy do Maryi jako zwykli pielgrzymi, ponieważ weszliśmy w rolę "wózkowych" i właśnie za to chcemy Jej podziękować - żartuje Szymon. Ewelinę poznał wiele lat temu, na pielgrzymce właśnie, i we wrześniu minie 8 lat, odkąd powiedzieli sobie sakramentalne "tak". O dar potomstwa długo prosili, także pielgrzymując na Jasną Górę. W końcu Maryja tę prośbę pobłogosławiła i rok temu Ewelina i Szymon nie mogli do Niej przyjść - ich syn Wiktor na dzień przyjścia na świat wybrał nieprzypadkowy termin - 10 sierpnia. - Cała nasza wspólnota wirtualnie go wtedy witała, a teraz pierwsze urodziny świętował w drodze na Jasną Górę, dostał nawet błogosławieństwo relikwiami bł. Carla Acutisa, a dziś dziękujemy Maryi za dar jego życia. Jest naszym cudem i nie wyobrażamy sobie, byśmy mogli nie przychodzić do Maryi w następnych latach - mówili, idąc na Mszę św., rodzice Wiktora.
Podczas Eucharystii każdy, raz jeszcze, przedstawił swoje intencje Bogu, a abp Marek Jędraszewski dziękował pątnikom za świadectwo ich wiary. - Przynajmniej połowę z was witałem osobiście, kiedyście przybywali do naszej Matki i Królowej, kończąc swój pielgrzymi trud. Każdemu starałem się powiedzieć "szczęść Boże" i "dziękuję" za to świadectwo waszej wiary - mówił metropolita krakowski, dodając, że przyjęcie Chrystusowej nauki o krzyżu, zgodnie z którą każdy Jego uczeń ma brać swój krzyż i Go naśladować, oznacza stawianie Boga na pierwszym miejscu w swoim życiu.
- Na tym fundamencie powstała chrześcijańska Europa, a jej nieszczęście zaczęło się w oświeceniu, które postanowiło wyłączyć Boga poza nawias człowieczej codzienności. Nieszczęśliwy świat bez Boga, bo natura boi się próżni. Jeśli w sercu człowieka nie ma miejsca dla Boga, to w tę próżnię wchodzi zły duch, książę tego świata. W miejsce prawdy wchodzi zaś kłamstwo, w miejsce miłości - nienawiść, w miejsce dobroci - przemoc, a w miejsce pokoju - wojny - wyliczał arcybiskup. Jak zauważył, bez Boga także wartości moralne tracą swój fundament. - Po co kochać, po co się poświęcać, po co być uczciwym, po co być wiernym w małżeństwie, po co mówić prawdę, kiedy bez Boga to wszystko może być bardzo łatwo zrelatywizowane? Bez wiary nie ma w nas żadnej wewnętrznej spójności i stąd zagubienie i brak jakiegoś zakotwiczenia w trwałych wartościach. Bez wiary także nie ma poczucia wspólnoty, z kolei bez właściwej edukacji, bez właściwego wychowania człowiek traci swoją tożsamość - tłumaczył arcybiskup, wskazując na ograniczanie w polskiej szkole lekcji historii, języka polskiego i religii.
Kolejna, 46. już Piesza Pielgrzymka Krakowska z Wawelu na Jasną Górę wyruszy za niespełna rok - 6 sierpnia 2026 roku.