S. Skass: Dla św. Faustyny Jezus był jedyną inspiracją

Siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia zapraszają do Łagiewnik - 30 i 31 sierpnia sporo będzie się tam działo!

Monika Łącka: Już w najbliższy weekend będziemy świętować nie tylko 100. rocznicę wstąpienia św. Faustyny do zakonu (stało się to 1 sierpnia), ale też 120. rocznicę jej urodzin i chrztu (25 i 27 sierpnia), 90. rocznicę objawienia jej przez Jezusa Koronki do Bożego Miłosierdzia (13 i 14 września) oraz 30. rocznicę uznania św. Faustyny za duchową współzałożycielkę Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia (25 sierpnia). Wyobraźmy sobie jednak, że to wszystko się nie wydarzyło - że Faustyna nigdy się nie narodziła. Jak dziś wyglądałby świat?

S. Gaudia Skass ISMM: To sytuacja podobna do tej, o którą często ludzie pytają w miesiącach maryjnych: "Co by było, gdyby Maryja nie zgodziła się na propozycję Boga?". Odpowiadam tak: myślę, a nawet jestem przekonana, że Bóg by sobie poradził i znalazłby inne wyjście, bo Jemu tak bardzo zależało i zależy na urzeczywistnieniu się Tajemnicy Wcielenia Jezusa i na przekazaniu światu orędzia o Bożym Miłosierdziu, że gdyby Maryja i Faustyna nie były zdecydowane, to On miałby kilka innych rozwiązań. Cieszmy się jednak, że i Maryja i Faustyna powiedziały Bogu "tak", i że Bóg nie zmuszał ich do wejścia z Nim w dialog. Przyjęły zaproszenie, choć Bóg ryzykował, że człowiek może powiedzieć "nie".

100 lat minęło, odkąd Faustyna, wtedy jeszcze Helena Kowalska, przekroczyła progi klasztoru. Ktoś powie - i cóż w tym nadzwyczajnego? Po co wspominać ten dzień?

Wspominamy i świętujemy tę datę, traktując ją jako początek wielkiego dzieła, które miało i nadal ma międzynarodowy wpływ na wszystkie możliwe narody i kultury, nie tylko na Kościół katolicki. Bp przecież Jezus przekazał orędzie o Bożym Miłosierdziu nie tylko dla Kościoła katolickiego, ale dla całego świata. Podróżując zaś po świecie i dostając wiadomości od ludzi z całego świata wiemy - jako siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia, że to orędzie dociera do ludzi różnych kultur i religii. W efekcie obraz Jezusa Miłosiernego jest odnajdywany w najbardziej niespodziewanych miejscach i świątyniach (również hinduskich), w schroniskach w Nepalu, a nawet w muzułmańskich domach. Wiele osób zapytanych, dlaczego znalazł się u nich ten obraz, odpowiada podobnie - że w sposób niedookreślony. Mówią też o przyciągającej tajemnicy piękna mężczyzny z obrazu, uznają w Nim kogoś więcej, niż człowieka - kogoś dobrego, kogo chcą mieć blisko. Bywa także, iż niektórzy mówią, że Jezus im się przyśnił, i w tym śnie mówił "chodź, ja jestem, nie lękaj się".

Czy zgodzi się Siostra ze stwierdzeniem, że poprzez Faustynę Jezus podarował nam modlitwę, która otwiera niebo? Wszak Koronki do Bożego Miłosierdzia, niczym ostatniej deski ratunku, chwytamy się m.in. wtedy, gdy dosięgają nas trudne wydarzenia, gdy ktoś umiera…

Jezus związał z ufnym odmawianiem Koronki obietnicę, że nie odmówi nam niczego, jeśli będziemy prosić o to, co dla nas naprawdę dobre, czyli zgodne z wolą Bożą. Jest też jedna szczególna obietnica - Jezus powiedział, że każdego, kto będzie odmawiał Koronkę, będzie bronił w godzinie śmierci jako swej chwały. Podobnie będzie, gdy będziemy się modlić przy umierającym - miłosierdzie Boże ogarnie tę duszę. Mamy tysiące świadectw od osób, które wymodliły łaskę czyjejś spokojnej śmierci. Na dźwięk słów Koronki umierający ludzie uspokajali się, wyciszali, odchodzili spokojnie.

Koronka przemienia też serce modlących się - przynosi pokój, ponieważ jest modlitwą zawierzenia. Gdy słyszę Koronkę, przypomina mi się modlitwa Jezusowa: "Jezusie, Synu Boga żywego, zmiłuj się nade mną grzesznym". Koronka jest bowiem pokornym stawaniem przed Bogiem, błaganiem o miłosierdzie, uznaniem swej słabości, grzeszności. I to jeszcze nie wszystko - Koronka ma nas wprowadzać w przestrzeń wdzięczności, ponieważ przypomina, że Bóg dał nam swego Syna, swój największy skarb, i że Jezus spłacił mój dług, zapłacił za moje grzechy swoją Krwią.

Pamiętam, jak ktoś był zaskoczony, widząc że Koronkę odmawiam z uśmiechem. Tak jest, ponieważ słowami tej modlitwy mówię Bogu "dziękuję".

Zapraszając na ostatnie dni sierpnia do Łagiewnik chcecie Siostry w szczególny sposób postawić na młodych ludzi, by na nowo pokazać im św. s. Faustynę. Dlaczego?

Wielu młodych nie odkryło jeszcze Faustyny, a jej "Dzienniczek" jest niesamowitą kopalnią mądrości życia duchowego, którą im wcześniej poznamy, tym łatwiej będzie nam żyć. Faustyna każdego dnia na nowo zakorzeniała się w Jezusie i dlatego była gotowa sprostać wyzwaniom codzienności. Mówiła o mocy Eucharystii, że to Ona daje jej siłę, by przeżyć każdy dzień. Wręcz bała się dnia bez Eucharystii!

Kolejny powód jest taki, że młode pokolenie ma dziś problem z podejmowaniem decyzji, odpowiedzialności, ryzyka. Spróbujemy więc razem wyjść z tego problemu, by młodzi zobaczyli, iż warto Bogu zaufać, że się nie zawiodą i nie pomylą, idąc drogą wskazaną im przez Boga. Powiem więcej - zauważamy, że młode dziewczyny boją się wybrać drogę zakonną, ponieważ boją się "utraty życia". Faustyna udowadnia, że droga zakonna może być drogą szczęśliwą, bo ona była szczęśliwa i spełniona w swoim powołaniu, a Bóg sprawił, że ta młoda dziewczyna miała potem wpływ na losy świata i na bieg historii. Powołanie to wezwanie od Boga i zasmuca fakt, że nie brakuje dojrzałych już kobiet, które tego głosu nie posłuchały i dopiero po latach zaczynają rozumieć, że ich życie nie ma smaku ani pełni. Podczas rekolekcji-warsztatów Łagiewniki’25 chcemy więc pomóc młodym w odważnym rozeznawaniu życiowej drogi.

Każdy, kto przyjdzie do Łagiewnik w ostatni weekend sierpnia, będzie miał niepowtarzalną szansę, by zobaczyć rękopis "Dzienniczka" oraz obrączkę św. Faustyny.

Rękopis „Dzienniczka” będzie można zobaczyć po raz drugi w historii – 30 i 31 sierpnia od godziny 9.00 do 21.00, w sali "Faustinum". Można powiedzieć, że czytając jego drukowaną wersję jest tak, jakbyśmy czytali współczesne e-maile. A rękopisy są niczym odręczne listy pisane do każdego z nas przez kobietę, która żyła niezwykle blisko Boga, a On pozwalał jej zaglądać w tajemnice dla nas jeszcze niedostępne. "Dzienniczek" pisała w sposób pewny, zdecydowany, mimo że nie była wykształcona. Notowała to wszystko, o co prosił ją Jezus. Warto jeszcze dopowiedzieć, że "Dzienniczek" w rękopisie to sześć zeszytów o różnej objętości, gęsto zapisanych po obydwu stronach oraz mały notatnik zatytułowany "Moje przygotowanie do Komunii św.". Rękopis nie zawiera żadnych poprawek ani skreśleń, nawet gdy autorka opuściła literę lub jakieś słowo napisała z błędem. Słowa Jezusa, na polecenie ks. M. Sopoćki, podkreśliła ołówkiem, co w niektórych wydaniach zostało zaznaczone tłustym drukiem lub kursywą.

Dziś "Dzienniczek" należy do pereł literatury mistycznej, przetłumaczony jest na kilkadziesiąt języków i rozchodzi się na całym świecie w milionach egzemplarzy. Święty Jan Paweł II nazwał go "Ewangelią miłosierdzia", natomiast arcybiskup Hongkongu bp John Tong Hon we wstępie do chińskiego wydania napisał, że jest to doprawdy najwspanialszy dar Boga ofiarowany światu, skarb duchowy całego Kościoła.

Obrączka Faustyny jest zaś dowodem na wierną miłość Faustyny do Boga. Ona bowiem wytrwała i wygrała codzienną walkę o miłość i wierność. Walkę, którą każdy z nas toczy, realizując swoje powołanie. Co ciekawe, jej obrączka różni się od tej, którą siostry noszą dziś, więc tym bardziej nas porusza.

Za życie św. Faustyny podziękujemy też Bogu wielkim koncertem uwielbienia - zapraszamy na niego w sobotę 30 sierpnia o godzinie 19.00 do kaplicy z cudownym obrazem Jezusa Miłosiernego. Uwielbienie poprowadzi Hubert Kowalski wraz z profesjonalnymi muzykami, chórzystami oraz siostrami ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. Zaśpiewają pieśni inspirowane "Dzienniczkiem”. Będzie to modlitwa sercem i muzyką!

« 1 »