Podczas ingresu do katedry na Wawelu kard. Grzegorza Rysia witało w Krakowie wielu jego dawnych znajomych. Ufają, że jako metropolita wciąż będzie blisko drugiego człowieka.
W rozmowach z dziennikarzami zapewniali, że na razie trzeba dać czas nowemu pasterzowi archidiecezji krakowskiej, by mógł porozmawiać z różnymi osobami i "poczuć" nową-starą rzeczywistość.
- Będąc dzisiaj na Wawelu, czuję, że przyjście kardynała Grzegorza do Krakowa można porównać do przyjścia Chrystusa, który nim się posługuje i przybrał oblicze kardynała. Mam nadzieję, że Chrystus poprzez nowego metropolitę będzie skłaniał nas do tego, żebyśmy byli prawdziwymi chrześcijanami, żebyśmy świadczyli dobro względem wszystkich osób, bez względu na to, czy są wierzący, czy niewierzący. Niech więc w krakowskim Kościele Chrystus zawsze jaśnieje i objawia swoją miłość - stwierdził pan Henryk dodając, że przechodzącemu na emeryturę abp. Markowi Jędraszewskiemu trzeba być wdzięcznym za wszelkie dobro, jakie tutaj zdziałał, a nowemu metropolicie dać dzisiaj duży kredyt zaufania.
Alicja i Tomasz przekonywali z kolei, że słuchając kardynała ma się wrażenie, że jego słowa są esencją chrześcijaństwa, bo on zawsze na pierwszym miejscu stawia Jezusa.
Kardynała Rysia witała też pokaźna grupa osób związanych z neokatechumenatem, którzy po zakończeniu Mszy św. śpiewali na wawelskim dziedzińcu. - Jesteśmy tutaj, bo chcemy razem z kardynałem, z którym przecież dobrze się znamy, iść do Jezusa. Tylko tyle i aż tyle - mówili.
Panie Barbara i Małgorzata wspominały różne wydarzenia, które przed laty inicjował w Krakowie kard. Grzegorz Ryś, będąc jeszcze biskupem pomocniczym. - Bardzo się więc cieszymy, że wrócił do Krakowa, że będzie tutaj z nami i mamy duże nadzieje z nim związane. Byłoby dobrze, gdyby krakowski Kościół się odmłodził, żeby było w nim więcej młodzieży - przekonywała pani Basia. Zarówno ona, jak i jej koleżanka uczestniczyły w spotkaniach, które bp Ryś organizował chociażby w Tauron Arenie i nie mają wątpliwości, jak ważne były to inicjatywy. - Patrzyłyśmy na naszą młodzież i widziałyśmy, że oni wtedy chłonęli Boże słowo. I w nas te spotkania zostawiły mocne ślady. Jeśli teraz uda się kardynałowi przyciągnąć do Boga więcej młodych, to i my, seniorki, poczujemy powiew młodości kościoła. To jest człowiek, który na pierwszym miejscu stawia ewangelizację. Niech zatem ta ewangelizacja znów się dzieje, na chwałę Bożą. Czekamy na to - zaznaczyła pani Małgorzata.
Na rekolekcjach z udziałem bp. Rysia bywała również pani Dorota, która - mając w pamięci - różne jego wystąpienia z przeszłości, zapewniała, że nie mogło nie być jej na Wawelu. Bo choć mamy dziś przedświąteczną sobotę, to jest to na tyle wydarzenie Kościoła krakowskiego, że warto zostawić wszystko i przeżyć w skupieniu czas ingresu, a potem wspierać modlitwą nowego metropolitę. Ta modlitwa jest zaś ważna, by będąc metropolitą pamiętał, jak przed laty, o młodzieży, ludziach chorych i cierpiących, różnych wspólnotach. By nadal był kapłanem pokornym, zaangażowanym w duszpasterstwo i odważnym. - Wraca do domu, trzeba mu w tym pomóc - mówili z kolei przedstawiciele Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia.
- Ja również, jako osoba niepełnosprawna, bardzo się cieszę, że kardynał wrócił na "dawne śmieci". W głębi serca czekałem na ten powrót, i wierzę, że mamy wspaniałego metropolitę. On nigdy nie wstydził się spędzać czasu z osobami chorymi, niepełnosprawnymi, cierpiącymi. Znamy się z czasów, gdy jeszcze był klerykiem, i ta znajomość przetrwała. To jest duchowy wychowanek Jana Pawła II i on tę jego duchowość kontynuuje - zapewniał pan Izydor.