- Bóg realnie wchodzi w naszą historię, rzeczywistość, a świat chce prawdę o Bożym narodzeniu wyprzeć - mówił proboszcz ks. Janusz Rzepa w parafii NMP Królowej Polski w Miętustwie podczas Pasterki.
Uroczystej Pasterce bożonarodzeniowej przewodniczył wikary ks. Artur Kulak, który na samym początku modlitwy, po procesji na wejście, umieścił w szopce przed ołtarzem głównym figurkę z Dzieciątkiem Jezus.
O symbolice wspólnego świętowania mówił zaś ks. Rzepa. - Radujemy się już tej nocy z urodzin Boga. Każdy z nas może zapytać w swoim sercu, co mały Jezus przyniósł mu w prezencie. Myślę jednak, że nie o to chodzi w tym naszym świętowaniu. Bowiem jesteśmy trochę jak ci pasterze z Ewangelii, którzy najpierw usłyszeli, że Bóg się narodzi, a potem poszli Go zobaczyć. Stwórca nas zaprasza do spotkania, w którym nie liczą się prezenty, a ważne są nasza dobroć, życzliwość, po prostu jak najpiękniejsze przyjęcie w sercu Bożej Dzieciny - podkreślił proboszcz.
Ks. Rzepa przyznał, że o ile każdy z wiernych zapewne w należyty sposób przygotował się do Bożego Narodzenia, to miało się wrażenie w okresie Adwentu, że świat celowo wypiera dobrą nowiną o Zbawicielu. - Ileż to mamy szopek z innymi zwierzętami, bez Bożej Dzieciny. Niby wszystko jest dobre, ale jednak brakuje właśnie tej najważniejszej sprawy i istotnej dla naszej wiary - zauważył.
Podczas Pasterki śpiewali schola parafialna oraz regionalny zespół Mali Miętusianie, grała także kapela góralska, a wielu wiernych do kościoła przybyło w strojach podhalańskich. Kapłani celebrowali Mszę św. w góralskich ornatach.
Na zakończenie modlitwy kapłani z Miętustwa przekazali życzenia świąteczne wszystkim parafianom i gościom.
Świętom Bożego Narodzenia na Podhalu towarzyszy w tym roku wyjątkowa pogoda. Pod Tatrami spadł bowiem śnieg i wszędzie zrobiło się biało.