Jego uczestnikom mróz nie był straszny - tysiące osób szło z trzech różnych punktów miasta, i z całych sił śpiewało kolędy.
Było kolorowo i radośnie, a do Dzieciątka szli wszyscy - zaczynając od małych dzieci, które rodzice wieźli w wózkach lub nieśli na rękach, a kończąc na seniorach, którzy znaleźli w sobie siłę, by stać się częścią tego jedynego w swoim rodzaju pochodu. Można nawet powiedzieć, że jest to jedyne wydarzenie w całym roku jednoczące ponad wszelkimi podziałami, i przyciągające także tych, którym na co dzień do kościoła jest nieco daleko. A jednak w Święto Objawienia Pańskiego każdy chce kolędować i pokłonić Bogu-Człowiekowi, odpowiadając taką postawą na apel kard. Grzegorza Rysia, jaki wybrzmiał rano podczas Mszy św. w katedrze na Wawelu poprzedzającej orszak. Mówił on tam, że misją, do której wierzących wzywa Bóg, jest wyjście do każdego człowieka, a wiec także do tego, któremu z Bogiem i Kościołem nie jest do końca po drodze.
Krakowski orszak od lat tworzą zaś trzy osobne orszaki, rozpoczynające swą wędrówkę do Jezusowej stajenki w trzech różnych punktach miastach. Orszaki zielony formuje się po Mszy św. odprawionej w Kościele św. Stanisława na Dębnikach. Na jego czele w rikszy jechał król azjatycki, czyli Cong Minh Tran z Wietnamu, wolontariusz Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego. Do Świętej Rodziny dotarł on otoczony dalekowschodnimi gongami i kadzidłami. Orszak niebieski uformował się po Mszy św. odprawionej w Bazylice św. Floriana i wyszedł z placu Matejki - prowadził go jadący na specjalnej platformie król afrykański - Ernesto Benicio Bumba z Angoli, również wolontariusz SWM. Najpóźniej, z katedry na Wawelu, wyszedł orszak czerwony, prowadzony przez kard. Grzegorza Rysia i króla europejskiego - Kamila Syca, krakowskiego katechetę. Towarzyszył im także - jak co roku - Zespół Pieśni i Tańca Krakowiacy, natomiast rolę małych rycerzy i dwórek we wszystkich członach orszaku odgrywali uczniowie krakowskich szkół, którzy od tygodni wraz z rodzicami przygotowywali się do tego wydarzenia. Z kolei rodzice wystąpili w strojach pasterzy i pełnili też rolę orszakowej straży.
Czoło każdej części orszaku tworzyły też dzieci, damy dworu rozdające słodycze spotykanym po drodze dzieciom, dworzanie niosący chorągwie oraz orkiestry i zespoły prowadzący śpiew. Słychać go było zanim jeszcze orszak pojawiał w zasięgu wzroku czekających na niego osób! "Witaj, Dzieciąteczko w żłobie!" - raz po raz skandowała część idących w każdym z orszaków, a pozostali odpowiadali na to wezwanie: "Wyznajemy Boga w Tobie!".
Na scenie przed Ratuszem już od godz. 11 rozbrzmiewały najpiękniejsze polskie kolędy i pastorałki w wykonaniu zespołu Faustynem oraz Lidii Jazgar - obie dzielnie rozgrzewały wszystkich, zachęcając nie tylko do wspólnego śpiewu, ale też do poruszania się w rytm muzyki, a nade wszystko do tego, by swoją obecnością dawać światu świadectwo wiary.
O tym dawaniu świadectwa wiary mówiło też dużo rodzin idących w orszaku. - Ostatnio dość często mamy wrażenie, jakby w Polsce katolików, osób wierzących i praktykujących było mniej niż osób niewierzących. Wydaje nam się jednak, że wierzących jest dużo więcej, tylko świat próbuje nas zagłuszyć. Nasza obecność na orszaku jest więc chęcią pokazania, że jesteśmy i że jest nas całkiem sporo - mówiła Joasia, która na orszak przyszła z całą rodziną. - Taki dzień zdarza się tylko raz w roku, więc bez sensu siedzieć w domu, gdy dzieje się coś ważnego, a dla nas mówienie w przestrzeni publicznej o Bogu i przyznawanie się do Niego jest czymś ważnym - przekonywał z kolei Andrzej.
Gdy już wszystkie trzy orszaki się spotkały, okazało się, że w tym roku królów nie jest trzech, tylko… pięciu! W związku z tym, że w roku 2025 obchodzona była 1000. rocznica koronacji pierwszego polskiego króla, Dzieciątku pokłonił się także Bolesław Chrobry, a później również Zygmunt Stary, który 500 lat temu, w tym samym miejscu, czyli na Rynku Głównym odebrał Hołd Pruski. Był też z nimi krakowski kupiec, który dla Jezusa miał glinianego kolorowego ptaszka, jakich wiele na kramach w Sukiennicach. Świętą Rodzinę zagrała natomiast w tym roku rodzina państwa Węgrzynowskich, którą tworzą mama Ola, tata Michał oraz szóstka dzieci. Rola Jezusa przypadła najmłodszej córeczce - Glorii.
Pokłon oddali także prezydent Krakowa Aleksander Miszalski (który złożył mieszkańcom Krakowa noworoczne życzenia) oraz kard. Grzegorz Ryś, który zachęcał wszystkich, byśmy byli jak królowie, nie jak Herod, i abyśmy szli do Chrystusa. Potem zaś, po błogosławieństwie, rozpoczęło się kolędowanie, do którego Magdalena Steczkowska zaprosiła nie tylko mieszkańców miasta, ale także prezydenta i metropolitę. Śpiewanie szło im doskonale!
Kolędowanie rozpoczęli Magdalena Steczkowska, kard. Grzegorz Ryś i prezydent Aleksander Miszalski.
Monika Łącka /Foto Gość
Warto dodać, że nowością tegorocznego orszaku była akcja "Listy do Dzieciątka". Przy żłobku ustawiona została mała skrzynka, do której dzieci mogły wrzucić swoje intencje spisane na kartkach. Po orszaku skrzynka została przeniesiona do kościoła oo. karmelitów na Piasku (przy ul. Karmelickiej) i tam także będzie można wrzucać swoje intencje aż do 17 stycznia. W niedzielę 18 stycznia o godz. 10.30 zostanie odprawiona Msza św. w intencjach przekazanych przez dzieci.
Od wielu lat podczas krakowskiego Orszaku Trzech Króli odbywa się też zbiórka Dzieła Pomocy św. Ojca Pio na rzecz pomocy mieszkaniowej dla osób bezdomnych. Tak było i tym razem, bo organizacja prowadzi obecnie 12 mieszkań, w których osoby i rodziny bez domu przygotowują się do samodzielnego życia. Pobyt w mieszkaniu Dzieła to czas, w którym osoby doświadczające bezdomności uczą się zarządzania czasem, budżetowania, dbania o wspólną przestrzeń. Jest to również czas na poukładanie spraw socjalnych, prawnych i rodzinnych. W tym momencie w mieszkaniach przebywa 29 osób. Oprócz dachu nad głową lokatorzy otrzymują również stałe i kompleksowe wsparcie Dzieła - pracownika socjalnego, doradcy zawodowego oraz psychoterapeuty.
Po orszaku jego uczestnicy byli z kolei zaproszeni do klasztoru oo. kapucynów przy ul. Loretańskiej, gdzie można było się ogrzać i wypić pyszną kawę oraz wziąć udział w akcji "Cappuccino dla Afryki", prowadzonej przez Fundację "Kapucyni i Misje". Dochód ze sprzedaży mieszanki kaw z Manufaktury Kapucynów zostanie przeznaczony na cele misyjne - edukację i wyżywienie dzieci w Republice Czadu oraz Republice Środkowoafrykańskiej.