Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka przyznało tegoroczne nagrody "Przyjaciel Życia" i "Cichy Bohater".
Laureatami zostali dr inż. Adam Kisiel, współzałożyciel Krucjaty Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci, która trwa od 45 lat, oraz Agnieszka i Maciej Tomiccy, rodzice Jagody urodzonej w 24. tygodniu ciąży.
Nagroda "Przyjaciel Życia" to najwyższe wyróżnienie przyznawane przez zarząd Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka i otrzymują ją osoby, które mają wielki wkład w budowanie cywilizacji miłości i szacunku dla życia drugiego człowieka. Wyróżnienie "Cichy bohater" honoruje natomiast rodziny, które z miłością, ofiarnie i z poświęceniem opiekują się niepełnosprawnym dzieckiem.
Wojciech Zięba, prezes stowarzyszenia, uzasadniając decyzję kapituły nagrody, mówił w laudacji, iż to właśnie Adam Kisiel dał przed laty podwaliny do tworzenia w Krakowie (i nie tylko) środowiska pro-life, a swoje talenty, czas, a przede wszystkim serce oddał obronie życia dzieci nienarodzonych. To wszystko przyniosło trwałe owoce.
Co ważne, początki działalności A. Kisiela wiązały się z formacją w duszpasterstwie akademickim przy kolegiacie św. Anny oraz z przekonaniem, że duchowe zmagania mogą realnie wpłynąć na zmianę sumień osób podejmujących decyzje i tych, którzy uznają aborcję za dopuszczalną. Adam Kisiel nie ograniczał się jednak tylko do modlitwy, ale wraz z inż. Antonim Ziębą postawił na edukację społeczeństwa i konsekwentne głoszenie, iż każde życie ma wartość i godność.
Przyjmując nagrodę laureat, zaznaczył, iż odbiera ją także w imieniu wszystkich, którzy przez ostatnich 45 lat modlili się i pracowali na rzecz obrony życia dzieci poczętych. Jego zdaniem 4 osoby zasługują na to najbardziej i są to ks. Edward Staniek oraz nieżyjący już inż. Antoni Zięba, Wanda Półtawska i ks. Franciszek Płonka.
- Od samego początku najważniejsza dla nas była modlitwa. Wiedzieliśmy, że fundamentem każdego pozytywnego działania jest modlitwa i dlatego zabiegaliśmy o to, żeby ona trwała - mówił Adam Kisiel, opowiadając o początkach Krucjaty i całej działalności pro life. - W memoriale do rządu kard. Wyszyński w 1970 r. napisał, że w tamtych latach dwa razy więcej dzieci było zabijanych niż się rodziło żywych. A rodziło się wtedy około pół miliona, więc rachunek jest prosty. Zarówno ja, jak i inż. Zięba czuliśmy, że musimy działać. A skoro uważaliśmy się za uczniów Kościoła, to musieliśmy zacząć działać, mając do tego błogosławieństwo Kościoła - mówi z kolei w rozmowie z "Gościem" Adam Kisiel.
Opowiada też, że Krucjata Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci, która istnieje już 45 lat, w pierwotnym zamyśle miała trwać… zaledwie 3 miesiące. - Wymyślił ją inż. Antoni Zięba (zmarł w 2018 r. - przyp. aut.), który w 1980 r. zaproponował, by rozpocząć wydłużoną nowennę. Wydłużoną, to znaczy nie dziewięciodniową, ale dziewięćdziesięciodniową, a każdy, kto deklarował się w nią włączyć, zobowiązywał się m.in. do codziennego uczestnictwa w Mszy św. i przyjmowania Komunii Świętej w intencji życia dzieci zagrożonych aborcją. Wspólnie uznaliśmy, że to już konkretne wyrzeczenie, a nawet ofiara, a w konsekwencji - ogromna wartość podejmowanej modlitwy - tłumaczy Adam Kisiel.
Nowenna, którą ks. Franciszek Płonka (był on duszpasterzem akademickim u św. Anny) nazwał krucjatą, rozpoczęła się 12 października. - Ja zainaugurowałem ją w krakowskiej bazylice Mariackiej, a Antoni - na Jasnej Górze, bo on ze wszystkim, co było dla niego ważne, jechał do Królowej Polski. Byliśmy młodzi - ja miałem 28 lat, Antoni 32, i pełni zapału, dlatego przez pierwszy tydzień każdego dnia biegliśmy na Mszę wręcz z przyjemnością. W drugim tygodniu było już trudniej, a w trzecim bałem się, czy dotrwam do końca, bo przecież były praca, delegacje, różne obowiązki i trzeba było jeszcze znaleźć i kościół, i czas, by do niego pójść, a w dodatku być w stanie łaski, a w razie czego - zdążyć się wyspowiadać. Na szczęście wszystkim, którzy podpisali się pod krucjatą (było to 2500 osób, w tym 1000 osób chorych, które odmawiały Różaniec i ofiarowywały swoje cierpienia) udało się wypełnić zobowiązania - uśmiecha się A. Kisiel.
Gdy Adam Kisiel wraz z Antonim Ziębą zorganizowali pierwszą wystawę pro life przy kościele MB z Lourdes, wiedzieli, że to miejsce nie jest przypadkowe - w 1979 r., kilka miesięcy po juwenaliach, aż 200 studentek zgłosiło się do ginekologów i zdecydowało się na aborcję. W międzyczasie w obronę życia nienarodzonych dzieci włączało się coraz więcej osób, a wiatru w żagle dodał im odbiór wystawy - w pamiątkowej księdze wiele było wpisów osób dziękujących za pokazanie prawdy o aborcji. Były także wpisy kobiet, które po oglądnięciu ekspozycji zdecydowały się urodzić dziecko, choć jeszcze chwilę wcześniej zamierzały przerwać ciążę, bo namawiały je do tego nawet własne matki. - Mając w ręce takie konkretny, poszliśmy do kard. Franciszka Macharskiego, deklarując, że chcemy zorganizować armię ludzi gotowych działać (edukować i budzić świadomość społeczną) oraz modlić się w intencji życia - wzrusza się A. Kisiel.
Mając jego błogosławieństwo, zaczęli odwiedzać parafie południowej Polski zarażali ideą pro life i zapraszali do krucjaty, która rozpoczęła się jesienią. Po jej zakończeniu było jasne, że dzieło musi trwać, ale w nieco złagodzonej formie, by przyciągać coraz więcej osób. Teraz każdy przystępujący do niej zobowiązywał się codziennie modlić się w intencji obrony życia (przez rok), a raz w miesiącu, w dzień powszedni, uczestniczyć w Mszy św., przyjmując Komunię Świętą (chorzy mieli ofiarowywać swoje cierpienia). Nie ustawała także działalność edukacyjna - powstawały kolejne wystawy, wydawane były broszury, ulotki oraz czasopisma (kilka tytułów istnieje do dziś), wyświetlano filmy pro life, a osoby zaangażowane w akcję podejmowały także Duchową Adopcję Dziecka Poczętego. - Ważnym elementem tego wszystkiego była również comiesięczna, całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu w intencji obrony życia, która trwała w kościele sióstr felicjanek na Smoleńsku i która zawsze kończyła się Mszą św. Antoni Zięba mawiał nawet, że właśnie tutaj jest "małe krakowskie Betlejem" i od samego początku wiedział, że znajdzie w nim swoją bezpieczną przystań - poskreśla Adam Kisiel i zachęca czytelników "Gościa" do odwiedzania strony Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka oraz do włączania się w akcje pro life..
Laureatami wyróżnienia "Cichy bohater" zostali z kolei Agnieszka i Maciej Tomiccy, uhonorowani za „postawę pro-life realizowaną w codziennym życiu, wyrażającą się w miłości rodzicielskiej oraz zaangażowaniu w ochronę życia i godności dzieci nienarodzonych, oraz dzieci z niepełnosprawnością”. Agnieszka i Maciej są rodzicami Aleksandry (jest najstarsza z rodzeństwa), Franciszka, Jagody (jest chora, urodziła się w 24.tygodniu ciąży), śp. Stanisława (zmarł przed urodzeniem).
Jagoda po przyjściu na świat ważyła zaledwie 600 gramów, a gdy Agnieszka była w ciąży, zagrożone było zarówno jej życie, jak i dziecka. Mając tę świadomość, rozmawiała z mężem o śmierci, która mogła przyjść, i z ufnością mówiła "bądź wola Twoja". Ostatecznie Jagoda urodziła się, choć lekarze nie dawali jej szans, i żyje, choć choroby i powikłania, z jakimi się zmaga, nie są łatwe. Pomimo to jej rodzice nie skupiają się na ograniczeniach, lecz na jej życiu, rozwoju i godności. - Agnieszka i Maciej pokazują, że niepełnosprawne dziecko nie okrada rodziny i nie jest przyczyną nieszczęść, ale daje szansę na naukę bezwarunkowej miłości - przekonuje W. Zięba. Rodzina Jagody nie mogła przyjechać na galę, za to nagrała krótkie przesłanie
Agnieszka i Maciej mówili w nim o sensie służby, która nie liczy kosztów ani wyrzeczeń. - Opieka nad Jagodą pokazuje, czym naprawdę są służba, bezwarunkowa miłość i oddanie drugiemu człowiekowi - przekonywali, dodając, że wszystko oddają też w ręce Boga.
W czasie gali zaprezentowany został też film „Światło Jagody” i przypomniana została książka "Kwiat Jagody", inspirowana historią tej rodziny. Publikacja poświęcona jest przede wszystkim rodzeństwu dzieci hospitalizowanych i osobom z najbliższego otoczenia, które często pozostają w cieniu.