W sanktuarium Matki Bożej Łaskawej Księżnej Wieliczki co miesiąc odbywa się nabożeństwo okrycia płaszczem Matki Bożej z Guadalupe.
Zazwyczaj można wziąć w nim udział 12. dnia każdego miesiąca, choć czasem, z uzasadnionych powodów, zdarzają się wyjątki. Tak właśnie stało się w tym miesiącu, ponieważ z okazji Dnia Chorego, który przypadał 11 lutego, do uczestnictwa w nabożeństwie zostali zaproszeni szczególnie osoby chore oraz ich bliscy. Co więcej, nabożeństwo zostało odprawione nawet dwa razy - najpierw rano, dla chorych z trzech wielickich parafii (św. Klemensa, św. Franciszka z Asyżu i św. Sebastiana), a później wieczorem, dla wszystkich chętnych, czyli zarówno dla mieszkańców Solnego Miasta, jak i dla gości, którzy do sanktuarium przyjeżdżają z wielu różnych miejsc.
Nabożeństwo, jak zawsze, poprzedziła uroczysta Msza św., a później rozpoczęła się adoracja Najświętszego Sakramentu, podczas której odmawiany był Różaniec, a chętni podchodzili przed ołtarz, gdzie klękali i byli okrywani płaszczem Matki Bożej z Guadalupe. Dla każdej osoby był to czas na indywidualną, wewnętrzną rozmowę z Maryją - oddanie Jej siebie, osoby, którą przyniosło się w sercu, i po prostu ważnych spraw, w których intencji prosi się Mamę o wstawiennictwo. U wszystkich te chwile wywołują wielkie wzruszenie i nie sposób wtedy powstrzymać łez.
- Nabożeństwo przywędrowało do Polski z Meksyku, gdzie znajdują się Sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe oraz Jej niezwykły wizerunek, powstały w nadnaturalny sposób. Nawiązuje ono do katolickiej praktyki i tradycji szkaplerzy jako szat oznaczających obecność i opiekę Boga. Zarówno szkaplerz, jak i objawienie się Matki Bożej Juanowi Diego w Meksyku łączy właśnie idea szaty Maryi - wyjaśnia o. Mariusz Tabor OFM, proboszcz parafii św. Franciszka z Asyżu i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej Księżnej Wieliczki.
Maryja, która ukazała się Juanowi, miała na sobie niebieski płaszcz, pełen symboli czytelnych dla Indianina azteckiego. Kolor szaty był zarezerwowany dla władcy, króla indiańskiego. Maryja miała też na sobie suknię koloru jutrzenki, co oznaczało kobietę, która wkrótce urodzi. To wszystko było dla Juana znakiem, że spotkał Matkę Władcy, który wkrótce się narodzi.
Płaszcz, którym okrywani się wierni, zawsze jest szyty w Meksyku, a na jego wykonanie i używanie trzeba mieć pozwolenie biskupa Meksyku oraz biskupa diecezji. W wielickim sanktuarium kustoszem płaszcza Matki Bożej z Guadalupe jest właśnie o. Tabor, a na mapie całej Polski znajduje się obecnie kilkadziesiąt miejsc, w których rozwija się Apostolat Różańca Świętego i Płaszcza Najświętszej Dziewicy z Guadalupe.
Co ważne, apostołowie płaszcza często mówią, że wiele osób, które modliły się pod płaszczem, doświadczyło cudów w życiu swoim lub tych, w których intencji się modlili. Znane są świadectwa osób uzdrowionych z depresji i chorób psychicznych, świadectwa o nawróceniach osób, które były daleko od Boga, czy świadectwa łaski pomocy Matki Bożej w sytuacjach leczenia ciężkich, a nawet nieuleczalnych chorób.
- Apostolat Różańca Świętego i Płaszcza Najświętszej Dziewicy z Guadalupe, Matki Boga Prawdziwego, powołała Naty de Anda w 2010 r., która bardzo czciła Matkę Bożą z Guadalupe. Chciała, by na modlitwie różańcowej jednoczyły się rodziny i różne wspólnoty. 23 maja 2011 r. apostolat dostał pozwolenie na działanie i imprimatur udzielony przez kard. Juana Sandovala Inigueza oraz abp. José Francisca Roblesa Ortegę z diecezji Guadalajara. W 2013 r. otrzymał zaś aprobatę papieża Franciszka, który udzielił błogosławieństwa temu dziełu i wszystkim należącym do niego osobom - tłumaczy o. Mariusz i dodaje, że kiedy Maryja z Guadalupe objawiła się Naty de Anda (jej prywatne objawienia zostały zatwierdzone przez Kościół), zdjęła z siebie płaszcz, który się zmaterializował. Powiedziała też, żeby wyszywać ten płaszcz (identyczny jak oryginał), a każdy, kto się nim okryje, otrzyma wiele łask. - Każdy płaszcz ma swój numer, a żeby zostać kustoszem płaszcza, trzeba przejść odpowiednią procedurę. Można go traktować jak inne sakramentalia, a ja zapewniam, że w tym znaku Maryja naprawdę jest obecna. Widzę, jak działa - także wtedy, gdy płaszcz towarzyszy modlitwie o uwolnienie albo egzorcyzmowi. Gdy przykrywam dręczoną osobę, widzę reakcję złego ducha - podkreśla o. Mariusz, który pełni też w archidiecezji krakowskiej funkcję egzorcysty.
Na każdym płaszczu widać wyszyte złotymi literami klucze do Watykanu i gwiazdy. Znajduje się też na nim wizerunek kustosza danego miejsca, który ma szerzyć ten apostolat.
By dowiedzieć, kiedy odbędzie się kolejne nabożeństwo, warto śledzić profil wielickiego sanktuarium na Facebooku.