84-letni ks. Władysław Nowobilski, rodem z Białki Tatrzańskiej, emerytowany pilot PLL LOT Józef Wójtowicz oraz górale w strojach regionalnych wzięli udział w 41. Otwartych Zawodach Narciarskich o Puchar Przechodni Związku Podhalan, które odbyły się 22 lutego na wyciągu narciarskim "Na Zadziale" w Nowym Targu.
Zanim rozpoczęły się zawody, narciarze uczestniczyli w polowej Mszy św. na stoku. - We wszystkim co robimy, musi być zawsze na pierwszym miejscu Pan Bóg. Dlatego bardzo wam dziękuję, że tak właśnie zaczynamy naszą zdrową rywalizację - od modlitwy, od dziękczynienia za zdrowie, że możemy tu być, założyć narty i cieszyć się całą naszą narciarską wspólnotą - mówił ks. Władysław Nowobilski, który przewodniczył Mszy św.
Kapłan był jednym z uczestników zawodów. - Wiadomo, że lata już mam swoje, ale dziękuję Stwórcy, że jeszcze mogę założyć narty i cieszyć się z dobrych zjazdów - podkreślił ks. Nowobilski. Na starcie pojawiła się też Ludwika Marczułajtis z Poronina, mama podhalańskiej posłanki Jagny Marczułajtis-Walczak. - Dzięki dobrym ludziom udało mi się tutaj dojechać, pewnie zrobię jakieś punkty dla Związku Podhalan w Poroninie. Nie jeżdżę już często na nartach z racji tego, że nie chcę kusić losu seniora. Ale raz się żyje, a do tego pogoda dobra, więc trzeba spróbować jeszcze swoich sił - dodała góralka z Poronina.
Silną reprezentację stanowili gospodarze, czyli górale z Nowego Targu. Na stoku pojawili się Andrzej Rajski z kuzynką Danutą Rajską-Hajnos. - Nie obstawialiśmy kto będzie pierwszy, ale kuma jest nie do zdarcia - śmiał się pan Andrzej. - W mojej kategorii za wiele nas nie ma, więc pudło pewne - dodała pani Danuta.
Do Nowego Targu przyjechał również Józef Wójtowicz z Rabki, emerytowany kapitan i pilot w PLL LOT. - Śmieję się, że zostawiłem stery boeing 767 i chwyciłem za kijki narciarskie - mówił Józef Wójtowicz. Wszyscy zawodnicy mogli liczyć na bardzo dobry doping. Grupa pań trzymała w rękach wielkie dzwonki pasterskie - zbyrcoki, były nawet śpiewy po góralsku, wykonywała je pani Barbara z Mszany Dolnej, dopingująca swoją córkę. Zawodnicy mogli też liczyć na poczęstunek z regionalnymi przysmakami, nie zabrakło chleba ze smalcem czy moskoli.
Zawody prowadzili wspólnie prezes Związku Podhalan w Nowym Targu Wojciech Groń i prof. Stanisława Trebunia-Staszel z Uniwersytetu Jagiellońskiego, należąca także do ZP, która była jednym z uczestników zawodów. W narciarskich zmaganiach brali też udział jej mąż i syn. - Na starcie mamy 100 zawodników w różnych kategoriach wiekowych, choć z dumą muszę dodać, że nie ma u nas granicy, jeśli chodzi o wiek. I ta grupa seniorów jest w tym roku całkiem spora - komentował Wojciech Groń. Jedną z nagród był przechodni puchar, który trafi w ręce górali z danego oddziału Związku Podhalan, którego zawodnicy otrzymają najwięcej punktów.
Przed punktowanym pierwszym zjazdem jeden z uczestników pokonał stok na nowotarskim Zadziale okryty baranicą i z flagą narodową w ręku.
Narciarski slalom gigant, w którym wzięli udział zawodnicy, był wydarzeniem niezwykle widowiskowym, ponieważ ze względu na folklorystyczny charakter imprezy, udział w niej był możliwy wyłącznie w stroju góralskim. Stąd na stoku powiewały góralskie spódnice zawodniczek, ich głowy chroniły nie tylko kaski, ale i chusty góralskie. Z kolei mężczyźni założyli serdaki i góralskie swetry. Wielu też zjeżdżało w portkach z parzenicami.
41. Otwarte Zawody Narciarskie o Puchar Przechodni Związku Podhalan zorganizował nowotarski oddział Związku Podhalan, a wydarzenie wsparł miejscowy samorząd - Gmina i Miasto Nowy Targ.