W doborowym towarzystwie do św. Józefa

O tym, czym jest Marsz św. Józefa, który odbędzie się w Krakowie w najbliższą sobotę (21 marca), i dlaczego warto się na niego wybrać, rozmawiamy z jednym z jego organizatorów - Tomaszem Dygusiem z Rycerzy Kolumba.

Łukasz Kaczyński: Skąd pomysł na ten marsz?

Tomasz Dyguś: Mocno inspirujemy się Marszem św. Józefa, organizowanym przez Rycerzy Kolumba w Paryżu. To dość nietypowa inicjatywa, bo o ile "pielgrzymowanie gwiaździste", czyli po prostu równolegle z kilku miejsc jednocześnie, nie jest może czymś bardzo niespotykanym, to ciekawy jest fakt, że Francuzi pokonują drogę do Sacre-Coeur na Montmartrze w bardzo wielu grupach liczących czasem po dosłownie kilka osób. U nas ta forma będzie, co prawda, trochę inna, bo stawiamy na małą liczbę większych grup. Myślę, że maszerować w większym gronie jest czasem łatwiej, zwłaszcza że wtedy widzisz, jak wielu innych mężczyzn idzie obok ciebie. Ruszamy z parafii na Prądniku Czerwonym o 8.30, z bazyliki dominikanów - o 9.30, z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia - o 9.00 i parafii na os. Złocień - o 7.45.

Dlaczego taka forma?

Pielgrzymka czy też droga jest czymś, co często przeżywa się wspólnie. To pewna przygoda, w czasie której potrafią zawiązywać się piękne przyjaźnie, ale także nie brakuje w niej przeciwności. I te trudności są właśnie świetną okazją do otworzenia się na drugiego, do dostrzeżenia go, otworzenia na niego swojego serca oraz nawiązania z nim relacji. Często celem wędrówki nie jest wcale miejsce, do którego się idzie, ale to, co przeżywa się po drodze. Mamy nadzieję, że nasz marsz, choć nie będzie może bardzo długi ani ekstremalny, dostarczy mężczyznom okazji do takich interakcji. Chodzi przede wszystkim o to, by po prostu być razem i być w tym autentycznymi.

Czyli to cel główny...

Celem jest tak naprawdę wspólnota, bycie razem. Najpierw spotykamy się w mniejszych grupach, niektórzy przed wymarszem zbierają się jeszcze na wspólne rozmowy czy śniadanie. Następnie wszystkie grupy spotykają się na Rynku Podgórskim i razem wkraczają do Sanktuarium św. Józefa. Myślę, że to bardzo dobry obraz tego, o co nam chodzi. Mężczyźni mają zobaczyć, że nie są sami, że jest nas bardzo wielu i w gruncie rzeczy nosimy w sobie podobne radości i smutki. Stąd też takim fizycznym celem marszu jest właśnie Sanktuarium św. Józefa, czyli patrona każdego mężczyzny. Józef jest takim sztandarem, wokół którego chcemy się wszyscy zgromadzić.

Marsz zbiega się również z uroczystością tego świętego.

Tak, i to dobrze, że możemy właśnie w ten sposób ją uczcić. Jak lepiej oddać hołd patronowi mężczyzn niż zbierając na wspólnej modlitwie jego podopiecznych? Józef to też fascynująca postać, Biblia nie zapamiętała żadnych jego słów, a przecież miał ogromny wpływ na życie Jezusa, wśród ludzi większy miała chyba jedynie Maryja. Ewangelie ukazują nam go jako człowieka czynu, który w trudnych sytuacjach potrafi podejmować odważne decyzje, nawet jeśli się boi albo ma wątpliwości. Chcemy też uczyć się od niego tej odwagi.

Pomogą w tym także zaproszeni goście.

Pewien bardzo obecny w kulturze obraz mężczyzny to obraz wojownika. Sądzimy, że bardzo pozytywnym przykładem takiego obrazu jest kpt. Karol Cierpica oraz jego historia. Kapitan Cierpica to człowiek, który z narażeniem życia ochraniał w Afganistanie życie innych, bronił także pewnego porządku. A jednocześnie jest tym, którego życie także zostało uratowane. Ta historia to niesamowicie mocny obraz poświęcenia i brania odpowiedzialności za drugą osobę, dokładnie tak zrobił zresztą św. Józef, postanawiając zaopiekować się małym Jezusem. Mamy nadzieję, że tę postawę przybliży nam też ks. Sebastian Picur. Ks. Sebastian jest wielkim czcicielem św. Józefa, ostatnio ukazała się też jego książka właśnie o ziemskim opiekunie Jezusa. Zależało nam na tym, by ktoś przybliżył mężczyznom tę postać, zwłaszcza że św. Józef jest odrobinę milcząco-tajemniczy i cieszymy się, że tym kimś będzie kapłan o tak świetnym kontakcie z ludźmi, jak ks. Sebastian.

Dlaczego warto w najbliższą sobotę spędzić na Marszu św. Józefa?

Szczerze mówiąc, myślę, że mamy świetną propozycję na - jak wskazują prognozy - piękną, słoneczną sobotę. Będziemy spędzać ją w doborowym towarzystwie przyjaciół, św. Józefa i oczywiście Pana Jezusa. Czy potrzeba czegoś więcej? Bo do tego właśnie chcemy zaprosić mężczyzn - do zbliżenia się do Boga, ale też po prostu do siebie nawzajem. Tworzymy różne wspólnoty, niektórzy są też poza nimi. To świetna okazja, by wyjść ze "swojej bańki", spotkać innych i tak po prostu być ze sobą w jednej, męskiej wspólnocie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..