Podczas Drogi Krzyżowej ulicami osiedla mieszkańcy parafii na Piaskach Nowych zastanawiali się, czego symbolem jest kamień, który każdy otrzymał, i co chciałby mu powiedzieć Jezus.
Podczas wielu nabożeństw Drogi Krzyżowej, zwłaszcza wtedy, gdy odbywa się ona w plenerze, jej uczestnicy niosą krzyże. Na krakowskich Piaskach Nowych w tym roku było inaczej. Po pierwszej stacji, wychodząc z kościoła, by rozpocząć wędrówkę uliczkami osiedla, wszyscy dostawali bowiem od lektorów niewielki kamień zapakowany w woreczek. Dlaczego?
- Droga Krzyżowa w takiej formie, jaką przeżywamy raz w roku, powinna zapaść nam głęboko w pamięć. Pomyślałem więc, że pomóc może w tym konkretny znak oraz odwołanie się do niego przy każdej stacji poprzez pytanie do Jezusa, co chciałby nam powiedzieć w nawiązaniu do tego znaku. W ten sposób rozważania przybrały formę dość niezwykłego dialogu pomiędzy Jezusem a nami, jego uczniami. Zdecydowałem też, że znakiem może być kamień, który w Piśmie Świętym ma ogromną liczbę znaczeń - tłumaczy ks. Ireneusz Okarmus, proboszcz parafii Matki Bożej Różańcowej. W Starym Testamencie kamienie służyły chociażby jako narzędzie wykonania wyroku śmierci (przez ukamienowanie). Z kolei w Apokalipsie mamy wizję niebiańskiego Jeruzalem zbudowanego z drogocennych kamieni - świętych ludzi. - Mówiąc o Jezusie nazywamy Go także kamieniem węgielnym i kamieniem, o który potykają się ci, którzy Go odrzucają (i nie będą zbawieni) - dodaje ks. Okarmus.
Jak więc kamień został dopasowany do poszczególnych stacji Drogi Krzyżowej?
"Spójrz na kamień, który trzymasz w dłoni. To symbol raniących a nawet zabijających słów. Jeśli kłamiesz, plotkujesz, mówisz oszczerstwa jesteś jak ci, co kłamali na mnie. Jeśli dajesz się manipulować, jesteś jak ci, co krzyczeli na Mnie, wykorzystani przez tych, którzy Mnie nienawidzili" - usłyszeli uczestnicy nabożeństwa podczas pierwszej stacji, po czym prosili: "Panie prosimy, powstrzymuj nas, byśmy nie rzucali kamieni słów na innych ludzi. Naucz nas rozumieć Twoje słowa: »kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień«".
Wzruszenie było widać na twarzach kilkuset osób, gdy w ciemnościach piątkowego wieczoru rozległy się słowa rozważań dotyczących stacji czwartej. "Spójrz na kamień, który trzymasz w ręce. Jest on symbolem trwałości miłości rodzicielskiej. Łatwo nie da się go skruszyć. Nie jest jak gruda ziemi, która się rozsypuje. Miłość matki i ojca do dziecka ma mieć coś z twardego kamienia. Ma być niezmienna. Tylko wtedy dziecko ma poczucie bezpieczeństwa. Nie można kochać dziecka za coś, lecz dlatego, że jest dzieckiem. Najlepiej gdy miłość matki do dziecka zaczyna się wtedy, gdy już wiadomo, że ono się poczęło. Nienarodzone dziecko potrafi odczuwać, czy jest oczekiwane i ukochane".
Trafna była również metafora kamienia nawiązująca do upadku Jezusa pod krzyżem: "Kamień jest symbolem niezmiennej (od 2 tysięcy lat) nauki mojego Kościoła, dotyczącej przykazań, miłości, małżeństwa, wartości życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, miłosierdzia i przebaczenia. Życiowe upadki są często związane z odrzucaniem tej nauki. (…) Ci, którzy walczą ze Mną, usiłują wprowadzić ludzi w błąd. (…) Nie słuchaj tych, co chcą oddzielić cię ode Mnie i doprowadzić do upadku. Szatan uderza w Piotra, aby uderzyć w Kościół. Tylko w ostatnich latach napisano wiele tekstów, aby zniszczyć autorytet św. Jana Pawła II, oskarżając go o to, czego nie uczynił. I gdy ostatnio otwarto archiwa, okazało się, że nie ma tam nic, co by świadczyłoby przeciwko niemu. Ale wrogowie nie przeprosili za oszczerstwa".
Słuchając słów odnoszących się do przybicia Jezusa do krzyża, wiele osób mogło się w nich odnaleźć: "Niewdzięczność czasem boli bardziej niż otwarta rana na ciele, ponieważ rani kochające serce i zadaje tym większy ból, im bliższa jest osoba, która to czyni (…). Ja, Twój Zbawiciel, chcę być dla ciebie bezpiecznym schronieniem, gdy dotyka cię niewdzięczność męża, który traktuje cię jak służącą; chcę być dla ciebie ratunkiem, gdy dotyka cię niewdzięczność żony, która ma oziębłe serce i twierdzi, że nie jesteś godny jej miłości; chcę być dla ciebie bezpiecznym schronieniem, gdy niewdzięczność dorosłych dzieci wyciska ci łzy z oczu; chcę być twoim schronieniem, gdy dotyka cię hejt z powodów religijnych czy w social mediach. Chcę byś schronił się we Mnie, gdy ludzie będą niszczyć twe dobre imię".
Słowa rozważań mocno dotykały serc także dlatego, że w wędrówkę trzeba było włożyć trochę trudu. Nie ułatwiały jej bowiem ciemność wieczorowej pory, chłód i padający deszcz. - Gdyby był ciepły, wiosenny wieczór, jak jeszcze kilka dni temu, można byłoby potraktować tę Drogę Krzyżową jak przyjemny wieczorny spacer. A skoro warunki atmosferyczne bardziej przypominają dziś zimę niż wiosnę, to uczestniczą w niej ci, którzy pogody się nie przestraszyli, a może nawet chcieli ofiarować swój trud w jakiejś konkretnej intencji. Choć i tak podczas Drogi Krzyżowej deszcz nie padał aż tak mocno jak w ciągu dnia - mówili zgodnie parafianie z Piasków Nowych.
A czy o symbolice kamienia i o mądrości płynącej z rozważań będą pamiętać, chodząc w zwykłej codzienności tymi samymi uliczkami, co podczas Drogi Krzyżowej - mijając szkołę, sklep, plac zabaw? Czas pokaże…