Przygotowywano ją przez 5 lat. Od dziś przywiezionych z 10 krajów - m.in. Polski, Słowacji, Rumunii i Węgier - 100 późnogotyckich obrazów i rzeźb sakralnych można oglądać w Gmachu Głównym Muzeum Narodowego na imponującej wystawie "Gotyk w Karpatach".
Co do wyjątkowości ekspozycji, przygotowanej przez wytrawnego znawcę sztuki średniowiecznej dr. Wojciecha Marcinkowskiego, nie ma wątpliwości dyrektor placówki. - Wystawy sztuki średniowiecznej odbywają się bardzo rzadko, nie tylko ze względów organizacyjnych, lecz także konserwatorskich. Nasza wystawa jest nowatorska. Wprowadza do naszego myślenia o sztuce gotyckiej aspekt regionalny, adekwatny, jeśli chodzi o czasy, w których powstawała. Granice dzisiejszych państw narodowych, które znajdują się na terenie łuku karpackiego, mają się nijak do tego regionu artystycznego, jakim były Karpaty pod koniec średniowiecza. Pokazujemy zupełnie inną geografię tej części Europy, geografię kulturalną, geohistorię sztuki. Nikt do tej pory nie zorganizował takiej wystawy, mówiącej o relacjach artystycznych między miastami po obu stronach Karpat. Eksponaty na wystawę zebrano w 10 krajach. Zarówno tych karpackich, jak i zachodnioeuropejskich. Jest wśród nich m.in. krucyfiks z Sybina, który przyjechał z Wiednia, oraz Pieta ze Świątnik Górnych koło Krakowa, która uchodziła za XIX-wieczną kopię rzeźny późnośredniowiecznej, a okazała się oryginałem, i wreszcie praca młodszego syna Wita Stwosza, który pracował w Siedmiogrodzie - figura św. Jana Chrzciciela - mówi prof. Andrzej Szczerski, dyrektor Muzeum Narodowego. - Bardzo zależało nam na pokazaniu na tej wystawie roli Krakowa, jednej ze stolic środkowoeuropejskich. Ekspozycja jest pionierskim projektem badawczym, pozwalającym docenić zjawiska artystyczne, które do tej pory nie były szeroko znane i opisywane - dodaje dyrektor.
Wystawa składa się z trzech części, umieszczonych w przestrzeni nawiązującej do trójnawowej świątyni. O ekspozycji opowiada jej kurator: - Gdy ponad 6 lat temu dyrektor Szczerski złożył mi propozycję przygotowania wystawy sztuki gotyckiej, nie miałem wątpliwości, że jej tytuł winien brzmieć "Gotyk w Karpatach". Gotyk był pierwszym stylem powszechnym w sztuce europejskiej. Co nam dała ta przyjęta przez nas karpacka perspektywa? Przekonaliśmy się, że ci sami artyści działali z obu stron gór. Jednym słowem - mamy do czynienia ze swoistym zwartym obszarem kulturowym, który można objąć jedną definicją - opowiada W. Marcinkowski. - Pokazujemy Karpaty jako obszar artystyczny o utrzymanej ciągłości rozwoju, gdzie jedne dzieła sztuki dawały początek kolejnym. Poprzez odpowiednie zestawienie eksponatów próbujemy wykazać wewnętrzną spójność tego obszaru. Po obu stronach gór działały te same warsztaty, dzieła sztuki przesyłane były z jednej strony masywu górskiego na drugą, w obu kierunkach przenikały też nowe tendencje artystyczne (ujęcia formy, schematy ikonograficzne, konteksty funkcjonalne). Składa się to na perspektywę, którą chciałoby się określić za Zbigniewem Herbertem jako poszukiwanie "znaków utraconej wspólnoty" - dodaje kurator wystawy.
Tryptyk z Opatówka, ok. 1460 r., namalowany prawdopodobnie przez krakowskiego malarza Jana z Nysy. Znajdował się w Opatówku koło Kalisza, obecnie w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie.
Bogdan Gancarz /Foto Gość
Zwraca również uwagę na niektóre dzieła sztuki. - Wielką atrakcją wystawy powinna być rzeźba Wita Stwosza Młodszego, syna sławnego snycerza czynnego w Krakowie i w Norymberdze. Spośród licznego potomstwa starego mistrza aż trzech jego synów osiadło w Siedmiogrodzie, z tego Wit młodszy - w Braszowie. Z braszowskich przekazów źródłowych wynika, że był w tym mieście uznanym artystą, praktykującym zarówno rzeźbę, jak i malarstwo. Na naszej wystawie pokazujemy jego rzeźbę św. Jana Chrzciciela z centralnej części nastawy ołtarzowej niegdyś w kościele ewangelickim w Roadeș, a obecnie w Muzeum Kościoła Ewangelickiego Konfesji Augsburskiej w Sybinie. Niewątpliwym hitem wystawy będzie również jedna z najdoskonalszych rzeźb Mistrza Pawła z Lewoczy - Chrystus Frasobliwy z konkatedry preszowskiej. Polacy znają dzieła tego snycerza, przechowywane w lewockiej Bazylice św. Jakuba, ale to dzieło, na co dzień trudno dostępne, będzie dla nich zaskoczeniem - mówi kurator.
Wit Stwosz młodszy, figura św. Jana Chrzciciela, ok. 1525 r., z Muzeum Kościoła Ewangelickiego Konfesji Augsburskiej w Sybinie.
Bogdan Gancarz /Foto Gość
Wspomina, że niektóre dzieła sztuki pokazywane w Krakowie nie są powszechnie dostępne także w miejscach ich przechowywania. Tak jest m.in. z niezwykłej jakości artystycznej popiersiem, jedynym przechowanym fragmentem sławnego Krucyfiksu Ostrzyhomskiego, dzieła stylistycznie bardzo bliskiego monumentalnemu krucyfiksowi na belce tęczowej w Kościele Mariackim w Krakowie. - Ta rzeźba, użyczona nam z prywatnych apartamentów prymasa Węgier, nigdy nie była pokazywana publicznie - mówi kurator wystawy.
Zwraca uwagę na rzeźbę, która powinna zainteresować szczególnie Małopolan. - Idzie o kamienną Pietę ze Świątnik Górnych, na Garbie Mogilańskim, skąd otwiera się wspaniała perspektywa na pierwszy łańcuch Karpat - Beskidy Myślenickie. Ta Pieta jako dzieło gotyckie wzmiankowana była dotychczas jedynie w materiałach inwentaryzatorskich. Nie zwróciła uwagi nawet specjalistów badających kompleksowo rzeźby wapienne, wyeksportowane z czeskiej Pragi ok. roku 1400. A jest to właśnie, jak dowodzimy w oparciu o analizy fizyko-chemiczne, jeden z tych wyrobów eksportowych - mówi W. Marcinkowski.
Do niedawna rzeźbę z prawego ołtarza bocznego kościoła w Świątnikach opisywano jako drewnianą, XIX-wieczną, a nawet XX-wieczną kopię rzeźby gotyckiej. Nie była wpisana do rejestru zabytków. W 2023 r., już w trakcie przygotowań do wystawy "Gotyk w Krakowie", Joanna Hiżycka, inspektor Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Krakowie, poddała analizie rzeźbę i zwróciła uwagę, że jej datowanie i materiał, z którego ją wykonano, mogą być błędne. Szczegółowej analizie naukowej poddali Pietę Anna Kłosowska i Wojciech Marcinkowski. Ustalili, że mająca 61,5 cm wysokości, 59 cm szerokości i 29 cm głębokości, ważąca ok. 60 kg rzeźba została wykonana z drobnoziarnistego wapienia marglistego. Postawili tezę, że rzeźba powstała ok. 1400 r. w Pradze. Dzieło jest w trakcie konserwacji w Muzeum Narodowym, przerwanej na czas wystawy. Przywrócone zostaną mu oryginalne kolory, zatracone w trakcie kilkakrotnych przemalowań farbami olejnymi. Płaszcz Maryi, przedstawionej jako młoda i piękna kobieta, nie będzie już ciemny, lecz stanie się biały. Po zakończeniu konserwacji Pieta wróci do kościoła w Świątnikach. Według przypuszczeń uczonych, trafiła ona do pochodzącego z 1858 r. kościoła w Świątnikach z katedry na Wawelu. Stare ołtarze, obrazy i rzeźby z katedry były przekazywane wielu świątyniom w diecezji krakowskiej. Świątniki były zaś szczególnie związane z katedrą. Ich nazwa wskazuje, że była to tzw. wieś służebna, której mieszkańcy byli "świątnikami", pełniącymi służbę w katedrze wawelskiej.
- Obrazy i rzeźby wystawione na tej wystawie ufundowane zostały bez wyjątku jako wyposażenie wnętrz sakralnych - kościołów, klasztorów, kaplic. Fundatorzy przynależeli do różnych warstw ówczesnego społeczeństwa. Znajdziemy tu fundacje: królów, dworzan, biskupów, opatów, możnych rodów, jak i stanu średniego - wylicza kurator wystawy. Prócz dzieł już wymienionych warto zwrócić jeszcze uwagę m.in. na: "Ukrzyżowanie", 1460/1500 r., z kościoła ewangelickiego w Braszowie, pochodzącą być może z Krakowa rzeźbę "Tron Łaski", 1480/1490 r., z kościoła filialnego w Wyżnym Kubinie, krucyfiks z Sybina, ok. 1500 r., z Kościoła pw. Świętej Trójcy, obraz "Vir Dolorum [Chrystus] z donatorem", 1510 r., z Kaplicy Krwi Świętej przy klasztorze w Świętym Benedykcie nad Hronem, obecnie w muzeum w Ostrzyhomiu, relief "Ostatnia modlitwa Panny Marii", ok. 1510 r., z parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Żywcu, obraz "Koronacja Panny Marii przez Trójcę Świętą", ok. 1480 r., pędzla krakowskiego malarza Jana Wielkiego, z Kościoła pw. Trójcy Świętej w Krośnie, figurę św. Jakuba Większego, ok. 1515-1520 r., dłuta Simona Sculptora z Sybina, z Muzeum w Sybinie, węgierski obraz "Męczeństwo św. Stanisława" z początku XVI w. z muzeum w Budapeszcie, obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, ok. 1450 r., pochodzący z epitafium Jana z Ujazdu, z Muzeum Książąt Lubomirskich - oddziału Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu, w depozycie w Zamku Królewskim na Wawelu, obraz "Matka Boska z Dzieciątkiem", 4 ćw. XV w., MNK, figury rycerzy z grobu Pańskiego w Kościele Mariackim, z warsztatu Wita Stwosza, ok. 1490 r., MNK, pochodzącą ze Spisza figurę Matki Bożej z Dzieciątkiem, ok. 1415 r., znajdującą się obecnie w muzeum w paryskim Luwrze, obraz krakowskiego malarza Jana z Nysy "Matka Boża z Dzieciątkiem", po 1461 r., z kościoła w Tuchowie, MNK.
Nie wszystko, co organizatorzy wystawy chcieliby pokazać, dało się przenieść, m.in. ze względu na wielkie rozmiary lub charakter wykonania, np. malowidła ścienne. Pokazano więc te dzieła sztuki za pośrednictwem fotografii. Tak było z fotografią predelli namalowanej przez Simona Pictora, która przedstawia opłakiwanie Chrystusa i znajduje się w katedrze ewangelickiej w Sybinie. Przedstawione tam postacie są kryptoportretami osób żyjących w epoce powstawania tego dzieła. Wszystkie męskie postacie z tych kryptoportretów zakończyły swoje życie w trakcie bitwy pod Mohacsem w 1526 r., gdy armia węgierska została rozgromiona przez Turków. To przedstawienie zamyka wystawę, podobnie jak bitwa pod Mohacsem, której 500. rocznica zbiega się z czasem trwania wystawy, była zamknięciem spójności kulturowej Europy Środkowej.
Wystawę można będzie oglądać od 10 kwietnia do 9 sierpnia w Gmachu Głównym MNK (al. 3 Maja 1).