Posługując od 6 lat w Kenii, nie ma wątpliwości, że pomysł, aby zostawić Kraków i przenieść się do Afryki, nie był jej – ona tylko oddała Bogu swój czas i serce, a On zaczął pisać najlepszy scenariusz. Początkowo Ewa myślała, że na misjach spędzi dwa lata, a dziś, choć tęskni za Polską, mówi, że tysiące kilometrów od ojczyzny znalazła swój drugi dom i że zostanie tam tak długo, jak zechce Bóg. – Jestem tylko Jego narzędziem – przekonuje.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








